Strona główna Koszykówka PLK: Wypowiedzi po meczu MKS Dąbrowa Górnicza – King Szczecin

PLK: Wypowiedzi po meczu MKS Dąbrowa Górnicza – King Szczecin

1
PODZIEL SIĘ
Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górncza

W rozegranym wczoraj spotkaniu MKS Dąbrowa Górnicza – King Szczecin gospodarze wygrali 84:73. Co do powiedzenia mieli po tej rywalizacji Mindaugas Budzinauskas, Łukasz Diduszko, Jacek Winnicki oraz Aaron Broussard?

Mindaugas Budzinauskas – trener Kinga: Gratuluje Dąbrowie. Zagrali bardzo agresywnie, fizycznie. Wiedzieli, że mamy wyjątkowo trudny terminarz. Czwarty mecz z rzędu. Chcę jednak podziękować zespołowi, bo ile mieliśmy sił, a nie mieliśmy bardzo dużo, tyle zostawiliśmy na parkiecie, próbując wrócić do gry. Skomentuję tylko pierwszą połowę meczu. Źle zaczęliśmy, nie robiliśmy tego, co postanowiliśmy przed spotkaniem. Drugiej połowy nie chcę komentować, bo jak rok temu skomentowałem, to dostałem duże kary z PLK, więc dziękuję, ale nie będę komentował.

Łukasz Diduszko: Bardzo słabo zaczęliśmy mecz i pierwsza połowa praktycznie ustawiła rywalizację. Próbowaliśmy wrócić, ale przeciwniki na to nie pozwalał. Przeciwnik trafiał wszystkei rzuty, które powinien trafiać. Pierwsza kwarta nie może powtórzyć się już nigdy więcej, bo stać nas na wiele, wiele więcej niż to, co pokazaliśmy dzisiaj.

Jacek Winnicki – trener MKS-u: Przede wszystkim chcę pogratulować moim zawodnikom. Wygraliśmy bardzo trudny mecz. Zespół ze Szczecina pokazał trzy dni temu, że może wygrać w dobrym stylu z mistrzem Polski. Było trochę nerwowości w końcówce, ale wydaje mi się, że w pełni zasłużyliśmy na wygraną. Mieliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, jeśli chodzi o obronę. Co prawda mieliśmy szesnaście punktów przewagi, ale gdybyśmy trafiali rzuty osobiste i lepiej wykorzystali kilka momentów, mogliśmy to prowadzenie zbudować dużo większe, dzięki czemu łatwiej grałoby nam się w drugiej połowie. Niemniej koszykówka jest taka, że nie ma przewagi, której nie da się odrobić. Zespół ze Szczecina pokazał charakter w drugiej połowie, zbliżył się do pięciu punktów, ale my zagraliśmy wtedy rozważnie. Zdobyliśmy kilka ważnych punktów i już do końca kontrolowaliśmy ten mecz. 37 rzutów wolnych jeden zespół, 32 drugi i 28 – 27 w ilości fauli to dużo. Przez to ten mecz był rwany. Najważniejsze dla nas to, że wygraliśmy to spotkanie i mamy dwa zwycięstwa u siebie. Mamy krótki czas, bo tylko trzy dni i jedziemy do Sopotu, gdzie również czeka nas bardzo trudny mecz. Liga jest bardzo wyrównana. Polpharma wygrywa zdecydowanie ze Szczecinem, Szczecin ze Stelmetem. Trefl wygrywa w Starogardzie Gdańskim, także trzeba kolekcjonować zwycięstwa i koncentrować się tylko na następnym meczu.
Czy w drugiej połowie MKS za bardzo nie dostosował się do sennej gry Kinga?
King zagrał sporo spotkań z rzędu, a MKS miał długą przerwę. Czy nie było to kłopotem, że rywale byli w rytmie meczowym, a MKS nie?

Mieliśmy dziesięć dni przerwy, zagraliśmy sparing z R8 Kraków. Oczywiście nie jest to to samo co liga. Niemniej mieliśmy pewne kłopoty zdrowotne, co prawda niewielkie, ale mogliśmy sobie pozwolić na to, by te wszystkie sprawy wyprostować. Kilku zawodników nie trenowało praktycznie przez tydzień, ale takie było założenie. Nie były to urazy, ale chcieliśmy dać im odpocząć teraz, by nie musieć robić tego później.
Zespół ze Szczecina mocno zacieśniał strefę podkoszową. Odchodzili od nas, oddaliśmy 17 rzutów zza łuku na dobrym procencie. Niemniej tak jak mówiłem. Nie wykorzystali kilku ważnych momentów, później my popełniliśmy błędy i taka jest koszykówka. Rywale trafili dwie trójki z 14 punktów przewagi, nagle zrobiło się 8 i wracają do gry. Musimy jeszcze łapać ten rytm, nauczyć się do tego, jak przeciwnicy grają przeciwko nam. Najważniejsze jest teraz zwycięstwo i mimo tej nerwowej końcówki zasłużyliśmy na to, bo przeważaliśmy przez praktycznie całe spotkanie.

Aaron Broussard: Myślę, że zagraliśmy dobre spotkanie. Trener powiedział nam przed spotkaniem, że musimy zagrać dzisiaj z dużą ilością energii oraz intensywnie i uważam, że sprostaliśmy zadaniu. Później za bardzo się zrelaksowaliśmy, być może przez zbyt dużą przewagę. Ogólnie rzecz biorąc, możemy być jednak szczęśliwi, ponieważ ponownie rozegraliśmy dobre spotkanie w domu, po tym, jak mieliśmy 10 dni przerwy. Musimy teraz iść dalej i wygrać w Sopocie.

1 komentarz