Strona główna Pozostałe Futbol amerykański Topliga: Jednostronne derby, pierwsze zwycięstwo beniaminka i wyczekiwany triumf Lowlanders

Topliga: Jednostronne derby, pierwsze zwycięstwo beniaminka i wyczekiwany triumf Lowlanders

0
PODZIEL SIĘ
Foto: Mariusz Kańkowski

Za nami trzeci już tydzień gier w Toplidze. W sobotę byliśmy świadkami pogromu w starciu derbowym, w którym Panthers rozbili 57:0 Outlaws oraz pewnego, historycznego triumfu Tychy Falcons nad Husarią Szczecin. Kolejkę zamknęło arcyciekawe starcie w Białymstoku, gdzie Lowlanders okazali się znacznie lepsi od wicemistrzów Polski, Seahawks Gdynia.

Derby Wrocławia nie mogły potoczyć się inaczej – najlepsza polska drużyna futbolu amerykańskiego i ubiegłoroczni triumfatorzy europejskiej Ligi Mistrzów, Panthers Wrocław już w pierwszej połowie doprowadzili do wejścia w życie „mercy rule”, czyli nie zatrzymywania czasu w przypadku co najmniej 35-punktowej różnicy. Koncertowy występ rozegrał running back mistrzów Polski, Rickey Stevens, który w tym starciu zapisał na swoim koncie aż 6 przyłożeń. To właśnie Amerykanie stanowili o sile Panter, bowiem touchdown zanotował również Deante Battle, który zaprezentował 45-jardową akcję biegową po przechwycie piłki. Kropkę nad „i” postawił już jednak Polak. Adam Lary po przechwycie wykonał 16-jardowy bieg, czym ustalił wynik na 57:0. W starciu tym punktowali także Adam Nelip (5 podwyższeń za jeden punkt), a także rozgrywający Bartosz Dziedzic, który dwukrotnie podwyższył za dwa „oczka”.

Outlaws Wrocław – Panthers Wrocław 0:57 (0:29, 0:14, 0:8, 0:6)

W drugim sobotnim starciu ubiegłoroczny zwycięzca rozgrywek PLFA1, Tychy Falcons mierzyli się z doświadczoną w topligowych bojach Husarią Szczecin. Górą okazali się ci pierwsi, którzy pokazali, że należy się z nimi poważnie liczyć w tym sezonie, a pechowa porażka z Warsaw Eagles na inaugurację rozgrywek to tylko wypadek przy pracy. Konsekwencją taktej przegranej jest kontuzja amerykańskiego rozgrywającego Sokołów, Shane’a Truelove’a, którego zdecydowano się oszczędzić na starcie ze szczecinianami. Gospodarze byli zatem niemal skazani na akcje biegowe, które przyniosły skutek. Wynik otworzył 10-jardowym biegiem z pierwszej kwarty Grzegorz Dominik. Do przerwy utrzymało się skromne 6:0, jednak po przerwie beniaminek jeszcze skuteczniej zaatakował. W trzeciej kwarcie w pole punktowe przebił się gwiazdor reprezentacji Polski, Jacek Wróblewski, a za dwa „oczka” podwyższył Arkadiusz Kanicki. Ten zawodnik w ostatniej części meczu dołożył jeszcze sześć punktów po 13-jardowej akcji. Później ponownie błysnął Wróblewski. Wykorzystując błąd gości, którzy zgubili piłkę, running back Falcons po przebiegnięciu 15 jardów zameldował się w endzone. Ostatni cios gościom ze Szczecina zadał Mateusz Błazik, a Krzysztof Richter swoim drugim celnym podwyższeniem za jeden punkt ustalił wynik na 34:0.

Tychy Falcons – Husaria Szczecin 34:0 (6:0, 0:0, 8:0, 20:0)

Trzecią kolejkę zakończyło starcie Lowlanders Białystok, którzy chcieli zrewanżować się Seahawks Gdynia za ubiegłoroczną porażkę w półfinale zaledwie jednym punktem. Znakomicie prezentował się po stronie gospodarzy nowy amerykański rozgrywający Aaron Knight, którego podanie w pierwszej kwarcie zamienił na przyłożenie Tomasz Zubrycki. Do przerwy mieliśmy rezultat 9:0, bowiem po touchdownie za jeden punkt podwyższył Bartłomiej Trubaj, a w drugiej kwarcie safety wywalczył Maciej Maksimowicz. Po zmianie stron wicemistrzowie Polski ruszyli do ataku, a dające kontakt przyłożenie padło łupem rozgrywającego Alexandra McKeana. Kilka minut później 14-jardową akcją biegową zwieńczoną wbiegnięciem w endzone odpowiedział inny nowy nabytek „Ludzi z Nizin”, Mikołaj Pawlaczyk. W czwartej kwarcie po podaniu Knighta touchdown dorzucił także Eryk Mąkowski i przyjezdni mieli już niewielkie szanse na wywiezienie punktów z Białegostoku. Stać ich było już tylko na przyłożenie Pawła Henicza, co zmniejszyło zaledwie rozmiary porażki Seahawks do stanu 13:23.

Lowlanders Białystok – Seahawks Gdynia 23:13 (7:0, 2:0, 7:7, 7:6)

Komentarze