Strona główna Pozostałe Hokej Trofeum zostaje w rękach GKS-u Tychy. Niespotykany finał o LOTTO Puchar Polski!

Trofeum zostaje w rękach GKS-u Tychy. Niespotykany finał o LOTTO Puchar Polski!

0
PODZIEL SIĘ
Foto: PZHL

Finałowe spotkanie LOTTO Pucharu Polski w hokeju na lodzie zakończyło się zwycięstwem GKS-u Tychy. Drużyna Comarch Cracovii uległa na własnym lodowisku liderowi Polskiej Hokej Ligi po dogrywce 5:6.

Pierwsza tercja zaczęła się od bardzo szybkiej gry obu zespołów. Hokeiści prezentowali wysoki poziom swoich umiejętności i rywalizację fair play. W 7. minucie 30. sekundzie dobrze punktujące trio pierwszej formacji Cracovii zadało tyszanom pierwszy cios. Strzelającym na bramkę Johna Murray’a był Petr Šinagl, a asystowali mu Petr Kalus i Tomas Sykora. Po tym trafieniu atakom na bramkę trójkolorowych nie było końca. „Pasy” poczuły się pewnie na własnym lodowisku i chciały jak najbardziej wykorzystać okazję, by upokorzyć rywali. Bramki GKS-u bardzo dobrze strzegł Murray, który raz po raz bronił strzały krakowian. Przed przerwą tyszanie też pokazali znacznie lepszą grę. Bramka Rafała Radziszewskiego była zagrożona niejednokrotnie, kiedy to hokeiści z Tychów wyprowadzali dobre kontry. Pierwsza część spotkania zakończyła się jednak przewagą jednej bramki dla Cracovii.

W drugiej odsłonie podopieczni Andreia Gusova uparcie atakowali bramkę „Radzika”, jednak nie potrafili umieścić krążka w siatce. Udało się to natomiast Comarch Cracovii. Johna Murray’a pokonał w 33. minucie spotkania Teddy Da Costa, a razem z nim punktowali grający w trzeciej formacji Damian Kapica i Maciej Kruczek. Była to bramka zdobyta w obustronnym osłabieniu po wykluczeniu Michaela Kolarza i Filipa Drzewieckiego za bójkę na tafli. Drugą tercję ponownie wygrali zawodnicy z Krakowa i tyszanie zjeżdżali do szatni z dwubramkową stratą.

Przerwa okazała się pomocna dla GKS-u. Tyszanie w 2. minucie trzeciej tercji strzelili bramkę kontaktową. Golkipera „Pasów” pokonał Adam Bagiński w asyście Krysa Kolanosa i kapitana zespołu Michała Kotlorza. Walce nie było końca. Zarówno krakowianie, jak i goście z Tychów napierali wzajemnie na swoje bramki. GKS nie potrafił jednak spożytkować przewagi, którą miał na lodzie kilka razy, a gospodarze gubili się pod bramką Murray’a. W 49. minucie nastąpiła zmiana wyniku. Po rozgrywanej akcji na połowie Cracovii kontrę wyprowadzili Filip Drzewiecki i Mateusz Rompkowski, a bramkarza przyjezdnych pokonał Maciej Urbanowicz i zmienił stan gry na 3:1. Minutę później odpowiedzieli gracze GKS-u Tychy. Tym razem mocnym uderzeniem podczas gry w osłabieniu, Rafała Radziszewskiego pokonał grający w pierwszej formacji Radosław Galant. Wyrównanie przyszło w 54. minucie spotkania! Tym razem krążek w bramce umieścił Jakub Witecki. Spotkanie nabrało innego znaczenia dla tyszan. Zwycięstwo, które wydawało się niemal niemożliwe do zdobycia, było w zasięgu ręki. W 54. minucie 45. sekundzie czwartą bramkę dla tyskiego GKS-u zdobył Mateusz Gościński. Na niecałe 4 minuty do końca padł kolejny gol. Tym razem strzelali podopieczni Rudolfa Roháčka. Po raz drugi w tym meczu Johna Murray’a pokonał Petr Šinagl. Zawodnicy Cracovii postawili wszystko na jedną kartę i minutę później Filip Drzewiecki dał swojej drużynie piątą bramkę. GKS nie odpuszczał i na minutę do końca regulaminowego czasu padł piąty gol! Bartłomiej Pociecha ustalił wynik po trzech odsłonach na 5:5 i w finałowym meczu potrzebna była dwudziestominutowa dogrywka.

Podczas tych dodatkowych minut nie możemy mówić o braku emocji. Obie ekipy skutecznie atakowały i dawały pokaz pięknego hokeja, lecz to Michael Cichy w 16. minucie dogrywki pokonał bramkarza „Pasów”. Puchar pozostał więc w rękach GKS-u Tychy, który przed rokiem także triumfował po finale z Cracovią.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 5:6 (po dogrywce)
Šinagl 8, 57, Da Costa 34, Urbanowicz 49, Drzewiecki 58 – Bagiński 42, Galant 50, Witecki 54, Gościński 55, Pociecha 59, Cichy 76

Komentarze