poniedziałek, 8 sierpnia, 2022

Marcos Alonso o krok od FC Barcelony. Transfer na finiszu

Marcos Alonso z Chelsea Londyn jest o krok od dołączenia do FC Barcelony. Właściwie pozostały już wyłącznie formalności do dopełnienia, ponieważ kluby osiągnęły między sobą porozumienie ws. transakcji z udziałem piłkarza.

Wspólna wędrówka Chelsea i FC Barcelony

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

FC Barcelona i Chelsea bieżącego lata bardzo często spotykają się na giełdzie transferowej. Sternicy obu klubów miały ze sobą do czynienia przy transferach, których uczestnikami byli Jules Kounde, Raphinha czy Andreas Christensen. Katalończycy próbowali również pozyskać Cesara Azpilicuetę, ale ten ostatecznie przedłużył umowę z „The Blues”.

Tak czy inaczej, w bezpośrednich rywalizacjach twardszymi negocjatorami okazali się włodarze „Blaugrany”. Jednak zdarzają się też sytuacje, w których strony wyrażają zgodę. Barcelonie nie powiodło się ściągnięcie Azpilicuety? Nic straconego. W jego miejsce sternicy prędko znaleźli następcę i to właśnie w Chelsea.

Marcos Alonso o krok od „Dumy Katalonii”

Jak informuje Fabrizio Romano, FC Barcelona jest o krok od sprowadzenia na Camp Nou piłkarza Chelsea Londyn – Marcosa Alonso. Kluby są już dogadane i właściwie do dopełnienia pozostały już tylko formalności. Sytuacja stała się bardziej rozwojowa, kiedy „The Blues” zaklepali pozyskanie Marca Cucurelli z Brighton & Hove Albion.

Zdaniem dziennikarza wszystko zależy teraz od trenera Thomasa Tuchela, który posiada spore wpływy w Chelsea. Natomiast Matteo Moretto podaje, że w londyńskim klubie od początku zakładano scenariusz, w którym Azpilicueta zostaje, a Alonso idzie pod młotek.

Alonso od 2016 roku rozegrał łącznie 211 meczów w barwach Chelsea Londyn, zdobywając 29 bramek oraz zaliczając 23 asyst. Występując w „The Blues”, Hiszpan sięgnął po puchar i mistrzostwo Anglii. Triumfował w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Superpucharze Europy.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Cesar Azpilicueta podjął decyzję. Piłkarz odmówił FC Barcelonie

Brittney Griner skazana na 9 lat. Dojdzie do wymiany więźniów?

W czwartek przed rosyjskim sądem skazano Brittney Griner na dziewięć lat pozbawienia wolności za posiadanie narkotyków. Na początku lipca koszykarka przyznała się do zarzucanych jej czynów. Jednak argumentowała, że używa olejku haszyszowego w celu łagodzenia bólu po urazach, których doznała na arenach sportowych. Teraz gwiazda WNBA może stać się kartą przetargową w rękach Siergieja Ławrowa.

Zatrzymanie koszykarki i przyznanie się do winy

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Brittney Griner zatrzymano 17 lutego bieżącego roku na lotnisku pod Moskwą. W bagażu zawodniczki urzędnicy celni znaleźli olej haszyszowy. Amerykankę od razu aresztowano pod zarzutem posiadania narkotyków. W związku z tym, że w Rosji medyczna marihuana jest nielegalna, gwieździe WNBA groziło dziesięć lat bezwzględnego więzienia.

Od tamtej pory 31-latkę przesłuchiwano już sześciokrotnie. Griner przed rosyjskim sądem zeznała, że zażywała medyczną marihuanę, aby zredukować poziom bólu spowodowanego urazami odniesionymi na sportowych arenach. Adwokaci zawodniczki wezwali nawet na świadka eksperta, który potwierdził, że tego rodzaju wyrób nie powoduje skutków żadnych ubocznych i powszechnie stosuje się go w sporcie na całym świecie.

Brittney Griner skazana. Ławrow gotów do rozmów

W czwartek doszło do kolejnej rozprawy z udziałem 31-latki. Pomimo licznych protestów, apelacji i dowodów na nieszkodliwość medycznej marihuany, Griner skazano na dziewięć lat pozbawienia wolności i grzywną w wysokości miliona rubli. Rosyjski sąd uznał, że koszykarka działała z premedytacją. Wiele wskazuje na to, że szef MSZ Rosji, Siergiej Ławrow, będzie starał się użyć gwiazdy sportu jako karty przetargowej w wymianie.

Już wcześniej słychać było echa, że zatrzymanie Griner miało charakter polityczny. W tym momencie ta teza zaczyna przybierać kształty prawdy. Właściwie Ławrowowi chodzi o to, aby USA przestały używać „megafonowej dyplomacji” odnośnie koszykarki. Tzn. żeby nie nagłaśniały jej sprawy publicznie, a wówczas Rosja podejmie negocjacje.

– Jesteśmy gotowi rozmawiać w tej sprawie, ale tylko w istniejących ramach kanału dyplomatycznego, który został uzgodniony przez prezydentów Władimira Putina i Joe Bidena. Jeśli Amerykanie raz jeszcze odwołają się do publicznej dyplomacji… to ich sprawa, a nawet, powiedziałbym, ich problemoświadczył szef MSZ Rosji, Siergiej Ławrow.

Kto zatem miałby stać się elementem „dyplomatycznej” wymiany pomiędzy rzeczonymi krajami? USA miałoby wypuścić odsiadującego wyrok 25 lat więzienia Wiktora Buta (słynny handlarz bronią). Wówczas Rosjanie uwolniliby Paula Whelana (były żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej skazany w Rosji za szpiegostwo) i Brittney Griner. Negocjacje trwają.

Przypomnijmy, że Griner to jedna z najbardziej utytułowanych amerykańskich koszykarek. Z reprezentacją USA dwukrotnie sięgała po złoto igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. Ponadto zdobyła mistrzostwo WNBA w 2014 roku i dwa razy otrzymywała nagrodę dla najlepszej defensorki sezonu zasadniczego w WNBA.

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Brittney Griner stanęła przed sądem. Grozi jej 10 lat więzienia

„Robert Ronaldinho?” – zapytał jeden z komentatorów Barcelony. Lewy po prezentacji na Camp Nou

Ponad dwa tygodnie temu stało się jasne, że Robert Lewandowski opuszcza Bayern Monachium i dołącza do FC Barcelony. Zdążył już nawet rozegrać pierwsze mecze towarzyskie w nowych barwach. Jednak dopiero dziś, 5 sierpnia w piątek odbyła się oficjalna prezentacja na stadionie Spotify Camp Nou.

57 tysięcy fanów oglądało prezentację Lewandowskiego na stadionie

Liga Typerów Polski-Sport.pl Początkowo cała uroczystość przywitania Roberta Lewandowskiego z kibicami na Spotify Camp Nou miała rozpocząć się o godzinie 11:00. Całość została przesunięta o półtorej godziny ze względu na trening pierwszej drużyny. Rzecz jasna w żaden sposób nie wpłynęło to negatywnie na zainteresowanie tym wydarzeniem.

Gerard Romero informował, że wszystkie darmowe bilety w ilości 45 tysięcy rozeszły się natychmiast. Finalnie na trybunach legendarnego stadionu pojawiło się 57 tysięcy kibiców, którzy chcieli zobaczyć Lewandowskiego po raz pierwszy z „9” na koszulce”.

Kapitan reprezentacji Polski pojawił się na murawie stadionu punktualnie o 12:30 wraz z Joanem Laportą, głównym architektem transferu największej gwiazdy Bayernu Monachium do Hiszpanii. Prezydent klubu podziękował Lewandowskiemu za jego starania w doprowadzeniu tej transakcji do skutku, również w języku polskim — Dziękuję Robert Lewandowski.

Nie zabrakło też ciepłych słów w kierunku Piniego Zahaviego, przyjaciela Laporty i menadżera Lewego oraz Mateu Alemany’ego, dyrektora sportowego Barcy. Laporta wspomniał również Jordiego Cruyffa oraz rodzinę Lewandowskich, która była obecna na płycie stadionu podczas prezentacji.

Następnie Lewandowski przywitał się z kibicami po hiszpańsku i wypowiedział kilka kurtuazyjnych słów w języku angielskim, które oczywiście musiały paść. Wszyscy jednak czekali na pokaz próbki umiejętności technicznych. Oficjalny profil na Twitterze nazwał Lewego „artystą piłki” i trudno się dziwić, ponieważ kapitan reprezentacji polski popisał się kilkoma sztuczkami, zachowując przy tym niezwykły spokój i lekkość.

Jeden z przedstawicieli klubu komentujący prezentację na YouTube zapytał na końcu czy to Robert Ronaldinho. Trzeba jednak przyznać, że Lewandowski nie pokazał wszystkiego co potrafi. Słusznie zresztą. Najlepsze należy zostawić na nadchodzący sezon.

Wiele wskazuje na to, że była to druga największa prezentacja piłkarza FC Barcelony w historii. Prawdopodobnie więcej kibiców zgromadziła tylko prezentacja Zlatana Ibrahimovicia. Wówczas na trybunach zasiadło 60 tysięcy kibiców. Warto zaznaczyć, że gdyby nie ograniczenia organizacyjne na Camp Nou, z pewnością pojawiłoby się więcej kibiców.

Przy całej tej radosnej aurze, jaka panuje wśród Katalończyków, należy zwrócić uwagę na fakt, że nad Barceloną wisi widmo niezarejestrowania Lewandowskiego i pozostałych nowych piłkarzy do rozgrywek ligowych. La Liga w promocji nowego sezonu nie wykorzystuje nawet wizerunku żadnego z nich. Laporta jest jednak pewny swego i nie przewiduje żadnych problemów.

Cesar Azpilicueta podjął decyzję. Piłkarz odmówił FC Barcelonie

Rafael Nadal wpadł w tarapaty. Może spodziewać się pozwu

Rafael Nadal prawdopodobnie wkrótce otrzyma pozew o odszkodowanie na kwotę 10 milionów dolarów. Lisandro Borges, argentyński biznesmen, planuje skierować do sądu sprawę dotyczącą serii meczów pokazowych, które się nie odbyły.

Prośba o organizację meczów pokazowych

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Konflikt na linii Lisandro Borges-Rafael Nadal dotyczy serii pojedynków pokazowych, które zaplanowano w Ameryce Południowej i Północnej. Konkretnie potyczki miały się odbyć w Meksyku, Argentynie oraz Ekwadorze. Obóz hiszpańskiego tenisisty poprosił biznesmena o sprawowanie pieczy nad organizacją wydarzeń we wspomnianych krajach.

Argentyńczyk obecnie jest oburzony całą sytuacją. Legendarny, 22-krotny już triumfator turniejów wielkoszlemowych nie dotrzymał bowiem warunków umowy. Borges o wszelkie szkody obwinia menedżera 36-latka, a mianowicie Carlosa Costę.

Rafael Nadal może spodziewać się pozwu

Lisandro Borges w rozmowie z dziennikiem „Ole” zakomunikował, że Costa zorganizował w tym samym terminie pobyt zawodnika na innym tournee – w Chile. Tym samym menedżer Nadala złamał warunki wcześniej uzgodnionej umowy. Argentyńczyk twierdzi, że agent ikony światowego tenisa podpisał w tym okresie kontrakt z innym promotorem.

– Nadal dwukrotnie podpisał umowę. Pozwiemy go o 10 milionów dolarów. Hiszpan jest najlepszym tenisistą na świecie, ale jego agent to łajdak – skwitował sytuację Borges.

Jeśli obóz Rafaela Nadala nie podejmie mediacji, wówczas sprawa trafi na drogę sądową. Takie stanowisko ogłosił argentyński biznesmen podczas rzeczonej rozmowy z „Ole”.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Rafael Nadal niekwestionowanym królem Paryża! Czternasta victoria Hiszpana

FIFA i IFAB ogłosiły zmiany. Nowa interpretacja spalonego

FIFA i IFAB wprowadziły nowelizację przepisów dotyczących interpretacji pozycji spalonej. Dokumenty zawierające nowe pojęcie spalonego wysłano do wszystkich międzynarodowych federacji piłkarskich. Przekonajmy się, co zmodyfikowano.

FIFA i IFAB wprowadzają ważną zmianę

Piłkarskie przepisy prawie z dnia na dzień ulegają rozmaitym modernizacjom. Chociaż czasem wiele z tych udoskonaleń wydaje się absurdalne, na istotne warto zwrócić uwagę. FIFA do spółki z IFAB (organizacja zajmująca się nowelizacją oraz tworzeniem przepisów) opublikowały niezwykle ważne zmiany związane z interpretacją pozycji spalonej.

Liga Typerów Polski-Sport.pl

W rozporządzeniu wysłanym do wszystkich międzynarodowych federacji piłkarskich znalazło się nowe pojęcie spalonego. Do tej pory odbicie futbolówki przez defensora w momencie strzału oponenta mogło być rozpatrywane w kategoriach podania do atakującego zespołu przeciwnego. W tego rodzaju sytuacjach nie miało znaczenia, czy napastnik był za ostatnim obrońcą wyznaczającym linię spalonego czy nie. To podlegało automatycznej „kasacji”.

Koniec z „kasowaniem” pozycji spalonej

Nowy przepis natomiast przedstawia zupełnie odmienną interpretację danej sytuacji. Jak pisze Rafał Rostkowski na łamach portalu „TVP Sport”, zgodnie z jego treścią, nie ma mowy o uznaniu kontaktu z piłką jako podaniu do rywala, gdy celem piłkarza drużyny broniącej jest przerwanie podania piłki przez zawodnika drużyny przeciwnej do jego współpartnera lub celem jest przerwanie akcji rywala, lub celem jest obrona strzału na bramkę.

Natomiast IFAB zaznacza, że zagranie, które może „skasować” spalonego, ma miejsce tylko wtedy, gdy zawodnik ma kontrolę nad piłką z możliwością: podania piłki do współpartnera, wejścia w posiadanie piłki, czy jej wybicia. Nowelizacja obowiązuje już właściwie na całym świecie. W Polsce również wymaga się egzekucji nowego przepisu na wszystkich szczeblach rozgrywkowych.

Liga Typerów Polski-Sport.pl

IFAB zatwierdził nowelizację. Przepis wchodzi na stałe do świata futbolu

Renato Sanches piłkarzem PSG! Portugalczyk spełnia marzenia

Renato Sanches został zawodnikiem Paris Saint-Germain. Piłkarz zrezygnował z oferty AC Milanu, którą przystał jego dotychczasowy klub – LOSC Lille. Kontrakt Portugalczyka z mistrzami Francji będzie obowiązywał do 30 czerwca 2027 roku.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Porozumienie na linii AC Milan-LOSC Lille

Renato Sanches po znakomicie przepracowanym okresie w Lille wrócił do łask i ponownie stał się łakomym kąskiem dla wielkich piłkarskich marek. Już od maja różne topowe kluby pytały o możliwość wykupienia 24-latka. W końcu na placu boju pozostały wyłącznie dwie liczące się firmy, a mianowicie AC Milan i Paris Saint-Germain.

Na początku lipca działacze Lille osiągnęli pełne porozumienie z „Rossonerimi” dotyczące sprzedaży pomocnika. Ustalono kwotę transferu opiewającą na 10 milionów euro i inne warunki transakcji. Jednak ostateczna decyzja należała do zawodnika, zaś on nie mógł się zgodzić z uwagi na swoje wielkie marzenie: grę dla PSG.

Renato Sanches zawodnikiem Paris Saint-Germain

Wczoraj gruchnęła oficjalna wiadomość, że Sanches definitywnie przenosi się do Paris Saint-Germain. Kontrakt Portugalczyka z nowym klubem wygaśnie dopiero 30 czerwca 2027 roku. Tym samym 24-latek stanie przed szansą na udowodnienie własnej wartości w wielkiej drużynie po nieudanej przygodzie w Bayernie Monachium.

Orędownikiem ściągnięcia Sanchesa do Paryża był natomiast dyrektor sportowy PSG, Lucas Campos. To on zainaugurował próby pozyskania zawodnika i dopiął swego. Mistrzowie Francji zapłacili za portugalskiego pomocnika około 15 milionów euro.

Sanches wystąpił łącznie w 90 meczach w barwach Lille, notując sześć trafień i 10 asyst.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

AC Milan i OSC Lille osiągnęły porozumienie. Co z decyzją piłkarza?

Cesar Azpilicueta podjął decyzję. Piłkarz odmówił FC Barcelonie

Cesar Azpilicueta podjął decyzję dotyczącą własnej przyszłości. Wbrew wszelkim wcześniejszym doniesieniom zawodnik nie przeniesie się do FC Barcelony. Gracz przedłużył kontrakt ze swoim dotychczasowym pracodawcą, Chelsea Londyn.

Flirtowanie z „Dumą Katalonii”

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Włodarze FC Barcelony bardzo pragnęli sprowadzić na Camp Nou wielu wartościowych zawodników i w większości ich plany się spełniły. Do drużyny „Blaugrany” dołączyli: Robert Lewandowski, Raphinha, Franck Kessie czy Andreas Christensen. Jednak na celowniku katalońskiego klubu pozostawali również inni świetni piłkarze.

Doniesienia medialne mówiły o osiągniętym wstępnym porozumieniu z wieloletnim obrońcą Chelsea Londyn, Cesarem Azpilicuetą. Podobno strony były już dogadane, a dokumenty podpisane. Określono nawet roczne wynagrodzenie Hiszpana i długość kontraktu. Jednak wszystkie pogłoski nie mają teraz żadnego znaczenia.

Cesar Azpilicueta zostaje w Chelsea

Wczoraj „The Blues” za pośrednictwem swojej strony internetowej poinformowali, że Azpilicueta przedłużył umowę z Chelsea Londyn do 30 czerwca 2024 roku. 32-latek występuje w drużynie z Londynu od dekady, a ogromnym zwolennikiem zatrzymania 32-latka w klubie był przede wszystkim prezes Chelsea, Todd Boehly.

– Jesteśmy zachwyceni, że nasz kapitan po raz kolejny pokazał swoje wzorowe zaangażowanie i przywództwo – zakomunikował prezes Chelsea.

Azpilicueta to jedna z legend londyńskiego klubu. Do tej pory Hiszpan rozegrał 474 mecze w barwach Chelsea, zdobywając 17 bramek i notując 55 asyst. Ponadto w dorobku piłkarza znajdują się jeszcze dwa tytuły mistrza Anglii oraz zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Cesar Azpilicueta wyląduje w FC Barcelonie. Opuści Chelsea po dekadzie

Legia Warszawa – Piast Gliwice (05.08): Kursy i Typy Bukmacherskie. Piast postawi się Legii na wyjeździe?

Oba zespoły z pewnością inaczej wyobrażały sobie rozpoczęcie nowego sezonu Ekstraklasy. Legioniści po trzech kolejkach mają 4 punkty, a podopieczni Waldemara Fornalika przegrali w obu starciach z Jagiellonią i Zagłębiem Lubin. Pojedynek Legia Warszawa – Piast Gliwice będzie okazją na przełamanie zarówno dla gospodarzy, jak i gości.

Legia Warszawa – Piast Gliwice
05.08.2022, 20:30

1
X
2
2.10
3.55
3.66
2.06
3.45
3.70
2.04
3.55
4.00

zakład bez ryzyka w eFortuna

Legia Warszawa – Piast Gliwice: Zakłady i Typy Bukmacherskie

Warszawiacy rozpoczęli zmagania w Ekstraklasie od remisu na wyjeździe z Koroną Kielce. Następnie przyszło pewne zwycięstwo na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin dzięki dwóm trafieniom Pawła Wszołka. Trzecia kolejka to brutalne zderzenie z rzeczywistością i wysoka porażka z Cracovią 3:0. W 4. kolejce Legioniści podejmą Piasta Gliwice przed własną publicznością. Warszawiacy potrzebują ustabilizowania formy, jeśli chcą liczyć się w walce o najwyższe cele.

Gliwiczanie fatalnie zaczęli zmagania w nowym sezonie, gdyż przegrali w dwóch pierwszych kolejkach. Podopieczni Waldemara Fornalika nie byli w stanie nawet trafić do siatki rywala. Porażki z Jagiellonią Białystok i Zagłębiem Lubin można uznać za spore niespodzianki. Jeśli w ich grze nic się nie zmieni, to będą w poważnych kłopotach. Lekiem na bolączki Piasta może być ponowne sprowadzenie Jorge Felixa. Hiszpan występował już w Gliwicach w latach 2018-2020 i teraz ponownie wraca do drużyny po przygodzie w tureckim Sivassporze.

Kursy u bukmacherów STS, Fortuna i LV BET wskazują, że to gospodarze są faworytami tego starcia. Legia co prawda odniosła wysoką porażkę z Pasami, ale wydaje się na dzisiaj lepiej poukładanym zespołem. Piast ma swoje problemy, gdyż jeszcze ani razu nie trafił do bramki rywala w tym sezonie. Wydaje się, że klub ze stolicy Polski powinien podnieść się po zeszłotygodniowej wpadce i dopisać 3 punkty po tej kolejce.

Nasz typ: Legia Warszawa wygra (2.10 STS)

zakład bez ryzyka w STS

Miroslav Radović wskazuje winowajcę kiepskich wyników Legii

Poprzedni sezon w wykonaniu warszawskiej drużyny to prawdziwa katastrofa. Legia przegrała aż 17 spotkań i przez dłuższy czas znajdowała się w strefie spadkowej. W klubie panowały grobowe nastroje, a kibice domagali się natychmiastowych zdań. Teraz gdy kryzys już zażegnano, Legioniści mogą skupić się na zmazaniu plamy w nowym sezonie.

W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Miroslav Radović wskazał osobę, która jego zdaniem była odpowiedzialna za niepowodzenia jego byłej drużyny. Według byłego piłkarza Legii najbardziej winny był Cezary Kucharski, który pełnił funkcję dyrektora sportowego.

Lubię mówić prosto z mostu, otwarcie. Nie lubię nikogo obgadywać za plecami, ale uważam, że dyrektor Kucharski nie wykonywał dobrze swojej roboty. Nie wyglądało to profesjonalnie, doprowadził do sytuacji, w której Legia mogła spaść z ligi, choć ja sobie tego nie wyobrażałem – podsumowuje Radović.

Faworyci nie zawiodą? Zakłady i Typy Bukmacherskie na Ekstraklase. Nasz kupon AKO z kursem 3.00

pakiet powitalny w LV BET na zakłady bukmacherskie - 3333 zł

Crystal Palace – Arsenal (05.08): Zakłady i Typy Bukmacherskie. Pierwsze spotkanie nowego sezonu Premier Leauge

Już w ten weekend rozpoczną się zmagania w lidze angielskiej. Kibice z całego świata z niecierpliwością wyczekiwali tego momentu, gdy na wyspach najlepsi piłkarze znów wybiegną na boiska. Pierwszym pojedynkiem, jakim nam zaserwowano będzie starcie Crystal Palace – Arsenal. Na ławkach trenerskich spotkają się Patrick Vieira oraz Mikel Arteta, niegdyś znani piłkarze z angielskich boisk.

Crystal Palace – Arsenal
05.08.2022, 21:00

1
X
2
4.20
3.60
1.81
4.35
3.70
1.85
4.45
3.70
1.85

zakład bez ryzyka w STS

Crystal Palace – Arsenal: Kursy i Typy Bukmacherskie

Podopieczni Patricka Vieiry zajęli w poprzednim sezonie 12. miejsce w lidze i w nowej odsłonie Premier Leauge postarają się poprawić ten wynik. Francuski szkoleniowiec ma do dyspozycji kilku młodych graczy, którzy mają szansę stać się liderami drużynami. Przykładowo Michael Olise stworzył kolegom więcej sytuacji pod bramką rywala na 90. minut niż Kevin De Bruyne. 20-latek debiutował w Premier League w zeszłym sezonie, a już zaznaczył swoją obecność.

Arsenal zaprzepaścił szansę występu w Lidze Mistrzów na rzecz Tottenhamu i musi zadowolić się grą w Lidze Europy. Kanonierzy przeprowadzili za to kilka ciekawych transferów, które mają pomóc im w rywalizowaniu o najwyższe cele. Najgłośniej mówiło się o przenosinach Gabriela Jesusa, ale również ściągnięcie Oleksandra Zinchenko jest świetnym ruchem. Obaj piłkarze zostali sprowadzeni z Manchesteru City i już niedługo będą mieli okazję wystąpić przeciwko byłej drużynie.

Bukmacherzy STS, Fortuna i LV BET zdecydowanie wskazują na Arsenal w pierwszej kolejce Premier League. W poprzednim sezonie to Orły triumfowały z Kanonierami na własnym stadionie 3:0. W meczach obu drużyn pada sporo bramek, dlatego zdecydujemy się na typ na gole obu zespołów.

Nasz typ: obie drużyny strzelą bramkę (1.73 Fortuna)

zakład bez ryzyka w eFortuna - na start

Gabriel Jesus otwiera nowy rozdział w karierze

Brazylijczyk przeniósł się z Manchesteru City do Kanonierów i świetnie zaprezentował się w meczach towarzyskich. W 6. spotkaniach aż 7. razy trafiał do siatki rywala. Szczególnie wyróżnił się w starciu z Sevilla, gdzie skompletował hat-tricka. Arsenal wygrał puchar Emirates Cup i zmiażdżył hiszpański zespół 6-0. Londyńska ekipa zapłaciła za 25-latka 52 miliony euro, a Jesus ma stać się pierwszoplanową postacią na The Emirates.

Napastnik spędził w Manchesterze 6 sezonów i zaznaczał swoją obecność na boisku zarówno bramkami, jak i asystami. Jego najlepszy okres przypadł na sezon 2019/2020, kiedy zgromadził 14 bramek oraz 7 asyst. Jesus jednak nie mógł liczyć na regularne występy od pierwszych minut i po przenosinach Haalanda do Citizens postanowił poszukać swojego miejsca gdzie indziej.

Przenosiny do ligowego rywala wydają się rozsądnym ruchem, a sparingi przedsezonowe pokazały, że może być wartością dodatnią dla Kanonierów. Najlepszym strzelcem poprzedniego sezonu dla Arsenalu był młodziutki Bukayo Saka, który skompletował 11 trafień. Gabriela Jesusa z pewnością stać na przebicie tej liczby i pomoc nowej drużynie w zameldowaniu się na miejscu premiowanym grą w Lidze Mistrzów.

Jak zbudować drużynę za pieniądze szejków? Newcastle może stać się nową potęgą

pakiet powitalny w LV BET na zakłady bukmacherskie - 3333 zł

Lech Poznań stabilnie – porażka z Vikingurem. Tragiczny występ Mistrza Polski

Cóż… Jeśli kibice z Poznania spodziewali się gładkiego zwycięstwa z Vikingurem Reykjavik, to niestety musieli zmierzyć się z kolejnym blamażem swojej drużyny. Mistrz Polski przegrał na skromnym stadionie ze sztuczną murawą 1:0. Nazywając rzeczy po imieniu – Lechici wyglądali tragicznie.

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Lech Poznań i antyreklama polskiej piłki w Islandii

Już po pierwszym kwadransie było jasne, że pojedynek w chłodnej Islandii nie będzie łatwy dla piłkarzy Lecha Poznań. Rywale znacznie lepiej operowali piłką i potrafili tworzyć zagrożenie pod bramką Bednarka. Początkowo można było się oprzeć na tym, że jest to inna strefa czasowa, sztuczna murawa, nietypowe warunki. Jednak z upływem minut Kolejorz powinien prezentować się lepiej. Tymczasem było zupełnie odwrotnie.

Konsekwencją tego była bramka dla Vikingura, która padła w ostatniej minucie pierwszej połowy. Sigurpalsson zabrał się z piłką w kierunku bramki i oddał techniczny strzał z przed pola karnego, którym pokonał bramkarza. Lech nie miał już szans na szybką odpowiedź, bo moment po wznowieniu gry sędzia zakończył pierwszą część spotkania.

Druga połowa niewiele różniła się od pierwszej. Drużyna Johna van den Broma wyglądała jakby rozpoczęła wspólną grę tydzień temu, absolutnie nic nie działało. Ishak zaliczył kolejny mecz widmo, ale trudno się dziwić, gdy cały zespół zaczynając od obrony jest całkowicie nieskuteczny. Były co prawda jakieś „momenty”, ale każdy z nich spalił na panewce. Najgroźniejszą sytuacją był strzał Velde, po którym piłka odbiła się od poprzeczki.

Należy się spodziewać, że w Poznaniu Lech pokaże się z lepszej strony i mimo wszystko zdoła awansować do kolejnej fazy. Nie zmienia to faktu, że mecz z Vikingurem na długo zapadnie w pamięci wszystkim polskim kibicom.

Warta Poznań ma nowego właściciela. Czy klub czekają duże zmiany?