Strona główna ME Polska 2017 EUROVOLLEY 2017, ćwierćfinały: Triumfy faworytów

EUROVOLLEY 2017, ćwierćfinały: Triumfy faworytów

0

Po wczorajszych niespodziankach w meczach barażowych pary ćwierćfinałowe prezentowały się niezwykle ciekawie. Wszystkie cztery zespoły grały siatkówkę na światowym poziomie, jednak awansować do półfinału mogły tylko dwa z nich…

Katowice 

Niemcy – Czechy 3:1 (25:22, 16:25, 25:23, 25:20)

Spotkanie rozpoczęło się wyrównanie (4:4). Czesi skutecznie punktowali z prawego skrzydła, dzięki czemu wyszli na prowadzenie. Na dodatek Niemcy zaczęli popełniać błędy w polu serwisowym i ataku (5:8). Po przerwie technicznej nasi zachodni sąsiedzi rzucili się w pogoń za odrabianiem strat (9:9). Trwała walka punkt za punkt, jednak Czesi powoli gubili rytm gry (16:14). Lukas Kampa kontynuował grę ze swoimi środkowymi (20:17). Do końca seta podopieczni Andrei Gianiego utrzymywali bezpieczną, trzypunktową przewagę (25:22).

Na początku drugiej partii oba zespoły szły łeb w łeb (5:5). Po chwili Niemcy zaczęli popełniać proste błędy (6:10). Ponadto na pozycję lidera w czeskiej reprezentacji zaczynał wysuwać się środkowy Marek Beer (10:14). Na drugiej przerwie technicznej Czesi mieli najwyższe jak do tej pory, pięciopunktowe prowadzenie (11:16)! Niemcy próbowali zbliżyć się do rywali, trener Giani wprowadził dużo zmian (15:20). Jednak nie byli oni w stanie wrócić na właściwe tory i musieli uznać wyższość Czechów (16:25).

Początek trzeciej partii należał do Niemców (4:3). Czesi po raz kolejny uruchomili grę środkiem (6:8), jednak raz po raz na prawej flance Georg Grozer przypominał o swoim istnieniu (11:13). Po fenomenalnym wejściu Rubena Schotta Niemcom udało się zniwelować straty (15:15), a po chwili nawet i wyjść na prowadzenie (21:18). Jan Hadrava wszedł zadaniowo na zagrywkę i nieco postraszył przeciwników swoim atomowym serwisem. Czesi wyrównali do stanu 22:22, a o czas poprosił trener niemieckiej reprezentacji. Od tamtej pory Niemcy grali jak natchnieni i po bardzo równej walce udało im się doprowadzić od końca partii (25:23).

Czwartą odsłonę lepiej zaczęli Czesi (2:4), jednak ich problemy w asekuracji pozwoliły przeciwnikom zbliżyć się do nich punktowo (6:6). Oba zespoły grały bardzo wyrównanie, ale to Niemcy mieli zawsze “oczko” przewagi (13:12, 17:16). Asy serwisowe Denisa Kaliberdy pozwoliły jego drużynie na wypracowanie większego prowadzenia (22:18). Trener Czechów, Michal Nekol sięgnął po zmiany. W niemieckim zespole na boisku pojawił się Marcus Boehme, którego wysoka skuteczność sukcesywnie przybliżała Niemców do zakończenia spotkania (23:20). Na koniec Grozer, który do tej pory miał ogromne problemy w polu zagrywki, popisał się efektywnym asem serwisowym (25:20).

Kraków

Rosja – Słowenia 3:0 (25:17, 25:19, 25:19)

Rosjanie z przytupem weszli w mecz ćwierćfinałowy (6:2). Słoweńcy z marnym skutkiem próbowali blokować rosyjskiego atakującego, Maxima Michaylova. Podopieczni Slobodana Kovacia wydawali się być bezbronni, natomiast siatkarze Sbronej punktowali przy każdej możliwej okazji (14:8). Słoweńcy starali się wykorzystywać okazje w kontrach (18:9), jednak na wyrównanie wyniku było zdecydowanie za późno (20:13, 22:15). Rosjanie pewnie doprowadzili do stanu 25:17.

Drugi set był nieco lepszy w wykonaniu Słoweńców, bowiem od początku starali być w kontakcie punktowym z przeciwnikami (3:3, 7:6). Trener Kovać postanowił zastąpić podstawowego atakującego, Mitję Gaspariniego młodym Tončkiem Šternem. Szczelne bloki Rosjan pozwoliły im na nieco swobodniejszą grę (15:10), dodatkowo na środku świetnie sprawował się Artem Volvich. Słoweńscy zawodnicy nie zdołali postraszyć rywali zagrywką (21:15) i ostatecznie przegrali do 19.

Pierwsze akcje trzeciej partii nie zapowiadały nic dobrego dla słoweńskiej kadry. Urazu stawu skokowego nabawił się Jan Kozamernik, który momentalnie został zastąpiony przez Danjela Koncilję (3:2). Zmiany pojawiły się także na pozycji rozgrywającego. Słoweńcom udało się niemalże całkowicie zniwelować straty. Dało to Sbronej impuls do jak najszybszego wypracowania przewagi. Na efekty nie trzeba było długo czekać (14:11, 17:14). Sergey Grankin w fenomenalny sposób wykorzystywał przyjęcia “w punkt” swoich kolegów z zespołu, bowiem dzięki temu Rosjanie byli nie do zatrzymania na środku siatki (20:16, 22:18). Właśnie atak środkowego, a dokładniej Volvicha zakończył spotkanie (25:19).

Komentarze