Strona główna Felietony Pan piłkarz – Arkadiusz Głowacki

Pan piłkarz – Arkadiusz Głowacki

0

O Arkadiuszu Głowackim, można już w tej chwili mówić jako o legendzie Wisły Kraków. Jest to zawodnik znany z bardzo dobrej gry na swojej pozycji i śmiało można uważać go, za jednego z najlepszych fachowców w Polsce. Mimo 35 lat, zawodnik ten prezentuje bardzo dobrą formę, a swoim zachowaniem pokazuje wielu grajkom, z jaką klasą i elegancją powinno podchodzić się do futbolu.

Wczorajszy mecz, między Wisłą, a Legią padł łupem Warszawian. Legia okazała się drużyną lepszą na przestrzeni 90, a raczej 97 minut i to ona wygrała zasłużenie. Jednak abstrahując od wyniku. Do 52 minuty utrzymywał się remis 0:0. Obie drużyny stworzył sobie kilka sytuacji podbramkowych. Wisła miała ich więcej, natomiast to Legia wydawała się być drużyną lepiej zorganizowaną. Właśnie w tej 52 minucie Helio Pinto po indywidualnej akcji podał do Orlando Sa, który umieścił piłkę między słupkami. W tej sytuacji sędzia nie dopatrzył się ewidentnego spalonego. Wiślacy mogli czuć się w pewien sposób oszukani, ale oczywiście trzeba przyznać, że zamiast wyrównania przez Wisłę, dwie kolejne bramki padły po strzał piłkarzy z Warszawy i to oni dość pewnie i zasłużenie zwyciężyli.

W pomeczowym wywiadzie ogromną klasą wykazał się Arkadiusz Głowacki, na pytanie dziennikarza o to, czy czuje się oszukany ponieważ pierwszy gol, który ustawił nieco spotkanie padł ze spalonego popularny „Głowa” odpowiedział:

Powinniśmy lepiej reagować na takie sytuacje. Takie rzeczy się zdarzają. Gdy straciliśmy gola, to nasza konsekwencja i pomysł na grę się skończyły. Legia była konsekwentna, lepiej zorganizowana i dlatego odniosła zwycięstwo.”

Warto również wspomnieć o meczu obu drużyn, który rozegrał się w poprzednim sezonie. Głowacki za atak od tyłu dostał szybko czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. Arbiter nie musiał podejmować w tej fazie meczu takiej decyzji, ale miał również do tego święte prawo. Głowacki po całym zajściu, zdjął opaskę kapitańską, oddał ją koledze, a sędziemu tego spotkania podał rękę i podziękował za zawody. Wiedział, że zawalił, wiedział, że to on swoim zagraniem utrudnił kolegom zadanie.

Arkadiusz Głowacki to piłkarz przez duże „P”, to Pan piłkarz. Szkoda, że w dzisiejszym futbolu tak mało zawodników potrafi, przyjąć na siebie krytykę i uznać wyższość rywala. Większość naszych ligowców po przegranych meczach doszukuje się usprawiedliwienia wszędzie tylko nie u siebie.

Drodzy zawodnicy. “Piłkarzem” może zostać każdy, ale żeby zostać PIŁKARZEM,trzeba być naprawdę kimś wyjątkowym. Świat nie jest dla was taki okrutny, wszyscy sędziowie  naprawdę się na was nie uwzięli. Błąd to błąd, możecie popełnić go wy, a może to zrobić arbiter. Jeśli jesteście lepsi, udowodnicie to na boisku. Warto by było, aby zawodnicy czerpali takie zachowania od Arkadiusza Głowackiego.

„Głowa” – zyskałeś ogromny szacunek, mam nadzieję nie tylko przez kibiców krakowskiej drużyny.