Strona główna Felietony Brak dyrygenta – problem globalny!

Brak dyrygenta – problem globalny!

0

Spędziłem już wiele wieczorów gdzie odcięty od telewizji, internetu i innych nałogów XXI wieku rozmyślałem nad naszą reprezentacją. Bo niby mamy prawie wszystko, piłkarzy z klasowych zespołów, stadiony z prawdziwego zdarzenia, powstaje coraz więcej ośrodków, które mają szukać wielkich talentów, nasza młodzież rozwija się coraz częściej w najlepszych akademiach piłkarskich na świecie(patrz przykład 16 letni Hubert Adamczyk, który zamienił Zawiszę na czujne oko The Specjal One!) no i kibiców! Nie tych od sukcesu, nie tych od medali (tfu..o jakich sukcesach i medalach mówimy) tylko takich kibiców z prawdziwego zdarzenia, takich którzy przychodzą na każdy mecz, zapełniają nasze tysięczniki i zdzierają gardła, takich którzy proszą swoje żony o to aby z domowych oszczędności mogli kupić sobie bilety na mecz ukochanej reprezentacji narodowej, takich którzy potem wracają do domów i muszą słuchać szyderstw i zgryźliwych komentarzy ze strony swoich kobiet i wreszcie takich, którzy tej reprezentacji nigdy nie opuszczą, którzy mimo kolejnych wpier**** zawsze dumnie ubiorą na pierś koszulkę z białym orzełkiem.

Życie pokazuje codziennie, że mając wszystko można nie mieć nic. To tak jak w tej piosence „Czego wciąż mi brak, przecież wszystko mam, obcy ludzie mówią, że tak zazdroszczą mi, czego wciąż mi brak, co tak cenne jest..?” Właśnie tym sposobem dochodzimy do kluczowego pytania. Co jest tak cenne, czego brakuje naszej kadrze.

Piłka nożna zmienia się na przestrzeni wieków, jej metamorfoza na kartach historii jest wprost proporcjonalna do rozwoju sprzętów elektronicznych. Kto nie wierzy proponuje aby obejrzał obojętnie jaki mecz np: z lat 70 XX wieku. Niech będzie mecz o 3 miejsce z finałów Mistrzostw Świata w RFN w 1974 roku Polska vs Brazylia! I tutaj prośba do gimbusów, nie chodzi wcale o źle skrojone stroje, albo zaniedbane fryzury piłkarzy.

Dzisiejsza piłka nożna jest grą bardzo dynamiczną, generalnie chodzi o szybkość, wybieganie, super kondycje, wielkie zaangażowanie, siłę fizyczną i chociaż troszkę oleju w głowie! Żaden trener komponując(komponując! Bardzo dobre słowo, o którym opowiem później) skład w dzisiejszych realiach nie chce mieć 11 kosmicznie wyszkolonych technicznie zawodników, którzy w miejscu z piłką zrobią potrójne 360 stopni, odbiją piłkę 10 razy barkiem i zatrzymają z tyłu głowy, którzy będą mieli świetny przegląd pola i zawsze 10 pomysłów na rozegranie jednej akcji przy czym wybiorą w 9 na 10 przypadkach ten najlepszy. Taki piłkarz owszem jest potrzebny ale JEDEN!

Właśnie doszedłem do wniosku jak powinna wyglądać drużyna. Bramkarz, dziewięciu zawodników z końskim zdrowiem biegających przez 90 minut od linii do linii gryząc trawę i ten jeden reżyser, super technik, najmądrzejszy z całej ekipy, łącznik bez którego nie przejdzie żadna ofensywna akcja i ktoś kto swoją inteligencją będzie umiał w porę zatrzymać groźny atak przeciwnika. Zatrzymać nie poprzez ostry wślizg czy połamanie nogi rywala, tylko przez inteligentne ustawienie się.

Chyba każdy zgodzi się ze mną kogo w naszej reprezentacji brakuje. Mamy super snajpera, wybieganych skrzydłowych z nienaganną techniką, solidnych i twardych defensorów, ale brakuje nam reżysera, który komponowałby całą grę, takiego dyrygenta, który swoją batutą (w postaci inteligencji boiskowej) zarządzałby poczynaniami swoich kolegów. Kolegów, którzy bezgranicznie by mu ufali i szli za nim nawet w ogień. Nie ma drużyny bez rozgrywającego i nie ma drużyny bez wybieganych piłkarzy. Te dwa elementy muszą tworzyć swojego rodzaju symbiozę, tylko poprzez połączenie ich można w prawdziwej piłce coś osiągnąć. Kim byliby Włosi bez Pirlo? Kim byłby Real Madryt bez wcześniej Zidana później Alonso,a teraz Modricia?, kim byliby Niemcy bez Krosa? Albo Barcelona bez Iniesty czy Xabiego. Kim byłaby Legia bez Rado, albo Wisła bez Stilicia? I Proszę nie przytaczać przykładów w stylu, że Alonso nie zagrał w finale LM, a Real i tak zdobył trofeum, bo nie ma to najmniejszego sensu. Taki zawodnik nie jest potrzebny w każdym meczu(co wcale nie oznacza, że przydaje się tylko do niektórych pojedynków), taki zawodnik jest potrzebny codziennie, na każdym treningu, na przestrzeni całego lub kilku sezonów. Taki zawodnik to skarb. Skarb którego obecnie w polskiej reprezentacji nie widać i obawiam się, że w przypadku absencji Michała Masłowskiego, takiego zawodnika możemy jeszcze długo nie doczekać. Kto ponosi odpowiedzialność za taką kolej rzeczy, to już temat na kolejny felieton. Ale niech wszyscy czytelnicy spojrzą na kadrę Szkocji, bramkarz, dziewięciu rzemieślników no i ta perełka z Evertonu, który dyryguje poczynaniami drużyny z Premier League – Steven Naismith, niby napastnik, ale gra jako typowa „10”. Oj nasi kadrowicze, przeczuwam ciężkie 90 minut w październiku!