LOTTO Ekstraklasa: Legia wypuściła zwycięstwo z rąk! Charakterny beniaminek wyszarpał remis

Aktualizacja: 3 lut 2022, 12:24
2 gru 2016, 22:38

Legia Warszawa po czterech kolejnych pewnych triumfach w Lotto Ekstraklasie, po dzisiejszym meczu będzie musiała zadowolić się jednym punktem. Mistrzów Polski zatrzymał beniaminek – Wisła Płock, który z kolei ma jeszcze dłuższą passę – już od 8 spotkań podopieczni Marcina Kaczmarka nie potrafią odnieść zwycięstwa, choć po odrobieniu dwubramkowej straty i remisie 2:2 z obrońcą tytułu nie mogą narzekać.

Lepiej rozpoczęli Legioniści, którzy od pierwszej minuty przejęli kontrolę nad meczem. Pierwszy znak do ataku dał już w 5. minucie Vadis Odidja-Ofoe, który przedostał się w pole karne płocczan i oddał celny strzał. Chwilę później gospodarze mieli jeszcze lepszą szansę, którą zmarnował Michał Kucharczyk. Napór mistrzów Polski nie ustawał i już w 10. minucie mieliśmy 1:0. Piękną wrzutką z lewej strony popisał się Łukasz Broź, a akcję precyzyjnym strzałem głową wykończył Nemanja Nikolić.

Nie minęła minuta, a Legia mogła podwyższyć wynik. Znów lewą flanką uciekł Broź, a faulem musiał ratować się Stefańczyk, za co obejrzał żółty kartonik. Dośrodkowanie z rzutu wolnego padło już jednak łupem Kiełpina, który zażegnał niebezpieczeństwo. Kolejny kwadrans to zdecydowane uspokojenie gry, ale ze wskazaniem na Legię, która rządziła i dzieliła w środku pola. W 29. minucie po raz pierwszy w meczu bramce Malarza zagroziła Wisła i to zdecydowanie. W polu karnym futbolówka trafiła do niepilnowanego Jose Kante, który znalazł się w sytuacja sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Z tego pojedynku obronną ręką wyszedł jednak golkiper gospodarzy.

Z każdą kolejną minutą to właćnie goście coraz odważniej dochodzili do głosu. Z przewagi płocczan jednak nie wynikało nic konkretnego. W 41. minucie powinno być z kolei 2:0 dla Legii. Po kontrze z prawej strony piłkę do Hamalainena dogrywał Nikolić, ale Fin się poślizgnął i zaprzepaścił stuprocentową okazję.

Hamalainen skuteczniejszy był po przerwie. W 57. minucie będący w znakomitej formie Bartosz Bereszyński dośrodkował w pole karne z prawej strony, a futbolówkę do siatki wpakował z sześciu metrów właśnie reprezentant Finlandii. Już sześć minut później goście strzelili jednak kontaktową bramkę. Impuls do ataku dał Wiśle nie kto inny, jak były piłkarz Legii – Dominik Furman. Pomocnik przyjezdnych zdecydował się na uderzenie z dystansu i potężnym strzałem nie dał szans Arkadiuszowi Malarzowi. „Wojskowi” nie potrafili w odpowiednim momencie „dobić” rywala, co zemściło się w minucie 78. Ponownie ogromny udział przy golu miał Furman, który wrzucił futbolówkę w pole karne z rzutu wolnego. Tam zgrał ją głową Jose Kante, a uderzenie reprezentanta Gwinei „wypluł” przed siebie Malarz. Na nieszczęście doświadczonego golkipera mistrzów Polski, piłka znalazła się wprost pod nogami Kamila Sylwestrzaka, który bez problemu doprowadził do remisu. Legii nie udało się  po raz trzecie trafić do siatki i mimo prowadzenie 2:0, ostatecznie musi się ona podzielić punktami z beniaminkiem z Płocka.

Ekstraklasa – 18. kolejka
Legia Warszawa – Wisła Płock 2:2 (1:0)
Nikolić 10, Hamalainen 57 – Furman 63, Sylwestrzak 78

Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Artykuły

Artykuły ze strony www.johnnybet.com

SOCIAL MEDIA