Już jutro w „Przeglądzie Sportowym” ukaże się druga część wywiadu z jedynym właścicielem Legii Warszawa, Dariuszem Mioduskim. Będzie ona poświęcona głównie funduszom klubu…
Prezes mistrzów Polski odniósł się m.in. do poszukiwania inwestora oraz do tego czy jako jedyny właściciel jest w stanie z własnych środków finansować klub.
– Mam dobre rozeznanie rynku i jestem świadom, że Polska liga jest na marginesie tego, co się dzieje od strony biznesowej w światowej piłce nożnej. Zainteresowanie poważnych inwestorów jest głównie na Zachodzie – przede wszystkim w Anglii. Chińczycy kupują marki. Ze względu na słabość ligi, niewielkie pieniądze, które są na rynku i prawa telewizyjne – Polska nie jest jeszcze na radarze poważnych firm. Sprowadzenie kogoś, kto rzuci parę groszy i nie zmieni drastycznie sytuacji w klubie jest bez sensu – pojawi się tylko inna wizja i nowe oczekiwania. Dlatego nie szukam nikogo, ale cały czas trzymam rękę na pulsie, rozmawiam w wielu miejscach i próbuję zrozumieć, jaki jest klimat i potencjalni partnerzy. Szczególnie po ostatnich doświadczeniach będę bardzo uważny, jeśli chodzi o rodzaj partnera – musi być do mnie podobny, patrzeć długoterminowo, rozumieć, co chcemy osiągnąć, dodać trochę wartości. Ale to nie jest temat na dziś.
Na pytanie o pomoc klubowi z własnej kieszeni Mioduski odpowiedział…- To naturalne, skoro posiadam 100 procent akcji klubu, choć oczywiście nie mam nieograniczonych środków. Priorytetem jest stabilizacja finansowa i stały rozwój. Od strony komercyjnej jest potencjał wzrostowy, choć w ostatnich miesiącach podpisano wiele umów, które wiążą nam ręce na lata.

