Remis w Gliwicach na zakończenie kolejki

Aktualizacja: 3 lut 2022, 12:27
26 wrz 2016, 19:53

W spotkaniu zamykającym 10. kolejkę Lotto Ekstraklasy Piast Gliwice zremisował 1:1 na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław. Obie bramki padły dopiero w doliczonym czasie gry. 

Pierwsze minuty spotkania w Gliwicach były bardzo spokojne. Obie drużyny badały siebie nawzajem i żadna z nich nie potrafiła poważnie zagrozić bramce rywali. Dopiero w 19. minucie podopieczni Radoslava Latala oddali pierwszy celny strzał na bramkę Śląska. Z prawej flanki celnie futbolówkę wrzucił Pietrowski, ale strzał głową Jankowskiego bez większych problemów wybronił Mariusz Pawełek.

W 26. minucie defensor Piasta swoją nieporadnością mógł sprawić gościom ogromny prezent. Zawodnik wicemistrzów Polski próbował odegrać z boku boiska do bramkarza, ale zrobił to tak nieporadnie, że do piłki doszedł Morioka. Na jego szczęście zawodnik Śląska zbyt bardzo wygonił się do prawej strony, a następnie niecelnie odegrał futbolówkę piętą.

Chwilę później swoją szansę miał Dvali, ale jego uderzenie instynktownie wybronił Jakub Szmatuła. Gospodarze odpowiedzieli w 32. minucie. Z rzutu wolnego potężnie uderzył Bukata, ale jego strzał nieznacznie minął bramkę.

W 38. minucie niewiele brakowało, a własnego bramkarza pokonałby Pawelec. Patrik Mraz dograł futbolówkę z rzutu wolnego, a defensor gości trącił ją głową. Na jego szczęście zatrzymała się ona na poprzeczce bramki Mariusza Pawełka.

Tuż przed przerwą bramkę do szatni mógł zdobyć Maciej Jankowski. Uderzył jednak zbyt słabo i piłkarze schodzili do szatni przy bezbramkowym remisie.

W drugiej połowie bardzo długo żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie klarownej sytuacji bramkowej. W 62. minucie przed kolejną dobrą okazją stanął Maciej Jankowski, ale uderzył niecelnie. Chwilę później to Śląsk miał znakomitą okazję. Ryota Morioka jednak zamiast podać do niepilnowanego Dankowskiego wdał się w niepotrzebny drybling, a następnie jego uderzenie zostało zablokowane.

W 69. minucie Kokoszka znakomicie podaniem prostopadłym obsłużył japońskiego pomocnika Ślaska. Morioka stanął oko w oko z Jakubem Szmatułą, ale strzelił w najgorszy możliwy sposób i goalkeeper gospodarzy wybronił uderzenie.

Gdy wydawało się, ze spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem Kamil Biliński w 90. minucie wyszedł sam na sam z Jakubem Szmatułą. Napastnika Śląska nieprzepisowo zatrzymał Hebert za co arbiter spotkania podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł sam poszkodowany i po rękach bramkarza gospodarzy wpakował piłkę do siatki.

Chwilę później antybohater poprzedniej akcji zrehabilitował się i zdobył bramkę wyrównująca. Brazylijczyk stał niepilnowany w polu karnym przyjezdnych i strzałem głową pokonał bezradnego Mariusza Pawełka.

Ostatecznie spotkanie w Gliwicach zakończyło się remisem 1:1. Drużyny podzieliły się punktami co oznacza awans Śląska na 9. lokatę. Piast pozostał na 15. pozycji.

Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Artykuły

Artykuły ze strony www.johnnybet.com

SOCIAL MEDIA