Strona główna Piłka nożna Lotto Ekstraklasa Remis w Bielsku-Białej. Zmiana lidera

Remis w Bielsku-Białej. Zmiana lidera

0

W spotkaniu kończącym 5. kolejkę zmagań T-Mobile Ekstraklasy, Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało 1:1 na własnym stadionie z GKS-em Bełchatów. Liderem rozgrywek został Górnik Zabrze. 

Faworytem spotkania był niewątpliwie dotychczasowy lider rozgrywek, GKS Bełchatów, który pomimo tego, że jest beniaminkiem to wykazuję się niesamowitą dyspozycją i formą. Bełchatowianie w dotychczasowych czterech spotkaniach stracili tylko jedną bramkę i teraz liczyli na łatwą wygraną.

Pierwsze minuty spotkania były wyrównane, było to badanie sił. W 18 min. znakomitą okazję do objęcia prowadzenia mieli goście, ale z pięciu metrów nie trafił do bramki Wroński. Zaś w 31 min. blisko szczęścia byli Górale, ale w zamieszaniu w polu karnym trafili tylko w poprzeczkę. Bramkę do szatni mógł zdobyć Telichowski ale będąc trzy metry przed bramką nie trafił on w piłkę, W pierwszej połowie gra była często nerwowa, brakowało skuteczności, więc nie może dziwić bezbramkowy remis.

Druga połowa była nudna. Brakowało składnych akcji, podania były nieprzemyślane. Strzelecka niemoc została przełamana dopiero w 72 min. kiedy to po dograniu w pole karne Patejuk przyjął piłkę na 16 metrze i wpakował ja do sitaki. W tej sytuacji nie popisali się obrońcy Bełchatowa, którzy zachowali się biernie. Zaś strzelec gola zaliczył prawdziwe wejście smoka bo niespełna 7 minut po pojawieniu się na murawie zdobył bramkę dla swojego zespołu. W 75 min. mogło być już 2:0, ale Chmiel przegrał pojedynek sam na sam z Malarzem. O tym, że niewykorzystane okazję lubią się mścić szybko przekonali się piłkarze gospodarzy. W 83 min Komołow wyrównał stan rywalizacji. Najpierw Michał Mak trafił w słupek, a potem przytomnie zagrał do niepilnowanego Komołowa, który bez trudu wpakował piłkę do siatki. Rosjanin podobnie jak i wcześniej Patejuk, również wpisał się na listę strzelców niedługo po tym jak pojawił się na boisku. W 89 min. piłkę meczową miał Pietrasiak, ale będąc na metr przed bramką trafił on tylko w goalkeepera rywali.

Mecz z pewnością nie porywał, ale w końcu doczekaliśmy się bramek. Bełchatowianie zagrali słabo, nie pokazywali już tego co w pierwszych czterech kolejkach. Widoczny był u nich brak drugiego z braci Maków- Mateusza i Bartosza Ślusarskiego.

Dla Bełchatowian słaba postawa i strata punktów okazała się bardzo bolesna bowiem stracili oni fotel lidera na rzecz Górnika Zabrze. GKS mimo, że ma tyle samo punktów to ma słabszy bilans bramek i spada na drugie miejsce.

Podbeskidzie Bielsko-BiałaPGE GKS Bełchatów 1:1 (0:0)
1:0 – Sylwester Patejuk 72′
1:1 – Paweł Komołow 83′

Składy:

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Michal Pesković – Tomasz Górkiewicz, Dariusz Pietrasiak, Bartłomiej Konieczny, Adam Pazio, Maciej Iwański, Artur Lenartowski (75′ Anton Sloboda), Damian Chmiel, Dariusz Kołodziej (46′ Piotr Malinowski), Marek Sokołowski, Maciej Korzym (64′ Sylwester Patejuk).

PGE GKS Bełchatów: Arkadiusz Malarz – Szymon Sawala, Paweł Baranowski, Błażej Telichowski, Adam Mójta, Patryk Rachwał (76′ Damian Szymański), Grzegorz Baran, Łukasz Wroński (76′ Paweł Komołow), Kamil Poźniak, Michał Mak, Bartłomiej Bartosiak (76′ Daniils Turkovs).

Żółte kartki: Maciej Iwański (Podbeskidzie) oraz Patryk Rachwał, Bartłomiej Bartosiak, Michał Mak, Błażej Telichowski (PGE GKS).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Widzów: 3200.

Autor: Bartosz Węgielnik