Nie od dziś wiadomo o dużym konflikcie w Lechu Poznań. Zaczęło się od ówczesnego kapitana „Kolejorza”, Łukasza Trałki, a kończy na Marcinie Robaku. Kulminację i wybuch mogliśmy zobaczyć podczas ostatniego meczu sezonu…
Wówczas to napastnik poznańskiej drużyny został zmieniony przez Duńczyka Nickiego Bille Nielsena w 86. minucie meczu przy stanie 2:1 dla Lecha. Schodzący Robak ewidentnie nie był zadowolony z tego powodu. Raz, że chciał rozegrać cały mecz czemu dał wyraz trenerowi ostrymi słowami „Raz, jeden mecz cały zagrać, kur..”, dwa, do ostatnich sekund walczył o koronę króla strzelców LOTTO Ekstraklasy (koniec końców podzielił się nią z Marco Paixao – 18 goli).
Oliwy do ognia dolał dziś sam Robak, który w wywiadzie z Sebastianem Staszewski ze „Sport.pl” powiedział co myśli o całej sytuacji…”Docierało do mnie wiele podobnych głosów. To była dziwna sytuacja. Byłem wysoko w klasyfikacji strzelców, a kolejne mecze zaczynałem na ławce. Nie ukrywam, że sądziłem, iż otrzymam pomoc. I otrzymałem, ale tylko od drużyny. Trener właściwie blokował to, abym zdobył koronę.” – skomentował 34-letni napastnik.
Na pytanie o rozmowę z samym trenerem i dalsza przyszłość odpowiedział…”Rozmawiałem przez 10 sekund. Powiedziałem co myślę i wyszedłem…Jeśli tak to ma wyglądać to chyba bez sensu. Atmosfera musi być dobra, inaczej wpływa to na drużynę. Obyśmy więc znaleźli wspólny język. Wiadomo, że teraz w głowie mam różne myśli. Nie miałem poparcia u trenera, więc może czas poszukać innych rozwiązań? Zobaczymy.” – zakończył Robak.

