Grającemu na jednym z najnowocześniejszym i największym stadionie w Lotto Ekstraklasie Śląsku Wrocław nie podoba się obecny podział wpływów z dnia meczowego. Według włodarzy klubu operator stadionu zarabia z tego tytułu zbyt dużo.
Co ciekawe właścicielem zarówno klubu jak o operatora są władze miasto, które wyznaczyły negocjatora, mającego wypracować porozumienie. Obecnie klub nie ma prawa do zysków z lóż biznesowych i biletów VIP, a udział we wpływach z cateringu ma tylko jeśli frekwencja przekroczy 16 tysięcy kibiców.
– Nie nazwałbym tego konfliktem, do którego przysłano rozjemcę. Raczej wyłoniono kogoś, kto pomoże nam w zrobieniu wspólnego przedsięwzięcia. Jedna strona ma tory kolejowe, druga pociąg, który by można po nich puszczać. Razem naprawdę możemy robić biznes, tylko trzeba jasno określić prawa i obowiązki po obu stronach – powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” prezes Stadionu Wrocław, Jacek Kostrzewski.
Dolnośląski klub jest jednym z nielicznych w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, który nie ma zagwarantowanych 100% zysków z dnia meczowego.
źródło: Przegląd Sportowy

