Nie tak wyobrażał sobie powrót na Bułgarską Jacek Kiełb. Lubiany i szanowany zazwyczaj przez kibiców Lecha zawodnik nie mógł tego jednak powiedzieć po wczorajszym meczu…
Przypomnijmy, Korona Kielce w której występuje 29-latek uległa na wyjeździe „Kolejorzowi” 2:3, były piłkarz poznańskiej drużyny zdobył nawet gola z rzutu karnego. Po meczu jednak doszło do bardzo niemiłej sytuacji…
Zawodnik udał się pod trybunę znajdującą się za jedną z bramek i wdał się w słowną przepychankę z jednym z kibiców Lecha. Ta omal nie zakończyła się bójką. Ostatecznie piłkarz odepchnął sympatyka „Kolejorza”. – Nie nazwałbym tego starciem. Podszedłem i powiedziałem, że nie podoba mi się jego zachowanie. Nie pozwolę nikomu obrażać mojej rodziny. Wszyscy wokół serdecznie mnie pozdrawiali, ale zawsze się trafi jakiś gość, który wjeżdża na rodzinę, a takich rzeczy się nie robi – powiedział dla serwisu WP Sportowe Fakty Kiełb.
Zawodnik odniósł się także do popchnięcia wspomnianego kibica Lecha…. – Nie uderzyłem go. Gdybym to zrobił, wtedy by nie wstał. Po prostu zwróciłem mu uwagę – dodał.


Poznań to Europa pełną gębą