Strona główna Piłka nożna Lotto Ekstraklasa Cracovia zdobywa Łazienkowską, po 68 latach!

Cracovia zdobywa Łazienkowską, po 68 latach!

0
29.07.2018 Poznan LOTTO Ekstraklasa Sezon 2018/2019 Pilka Nozna Lech Poznan - Cracovia Krakow 2:0 /fot. Maciej Figielek

Mecz na szczycie 22. kolejki Lotto Ekstraklasy. Mistrz Polski podejmował u siebie odradzającą się Cracovie Kraków. Mogliśmy spodziewać się wszystkiego. Gradu goli, spektakularnych zagrań, świetnych interwencji bramkarzy. A co dostaliśmy? Dziewięć żółtych kartek, jedną czerwoną i rzut karny. W pakiecie dwie bramki Hernandeza. Cracovia po 68 latach wywozi z Warszawy trzy punkty. Bohaterem Javi Hernandez. Dzbanem Remy. Z kolei Sá Pinto znów udowodnił, że jest po prostu zwykłym burakiem.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy, dla uczczenia pamięci zmarłego Jana Olszewskiego. Komentatorzy poinformowali Nas również, że mamy do czynienia z akcją “Rok Deyny” – oczywiście ku upamiętnienia tragicznie zmarłego, byłego wybitnego zawodnika Legii Warszawa. Więc samo spotkanie rozpoczęło się od około 10 minutowego opóźnienia. Oto powód:

Na mniejszym transparencie, umieszczonym na Żylecie pojawił się jeszcze jeden napis. Skierowany był do Bogusława Leśniodorskiego, który nie dawno włączył się w ratowanie Wisły Kraków: “Dopuściłeś do tego, by (L)udzie uznali cię za niegodnego podania ci ręki”. Godne… przemilczenia.

Jak już mogliśmy zacząć grę w piłkę, zdecydowanie większą ochotę miała Cracovia. Już w pierwszych minutach świetną sytuację miał Wdowiak. Po doskonałym podaniu od Janusza Gola znalazł się “sam na sam” z Majeckim. Tym razem jednak bramkarz gospodarzy stanął na wysokości zadania i zatrzymał zawodnika “Pasów”. Cracovia jednak nie zwalniała tempa. Na skrzydłach szaleli co chwilę Wdowiak z Hancą. Pomagali im boczni obrońcy, którzy tworzyli liczebną przewagę.

Obie bramki dla Cracovii wpadły w bardzo podobny sposób. Akcja przeprowadzona skrzydłem, po czym dośrodkowanie na wbiegającego Hernandez’a i gotowe. Ani Remy, ani Hlousek, ani tym bardziej Jędrzejczyk nie byli w stanie zatrzymać pomocnika “Pasów”. Z dziecinną łatwością wypracował sobie pozycje do oddania strzału i dwukrotnie umieścił piłkę w siatce. Za pierwszym razem asystował Wdowiak, za drugim Siplak.

W pierwszej połowie, pomimo przewagi Cracovii, zawodnicy z Warszawy mieli swoje sytuacje. W środku pola piłką operował dość swobodnie Szymański i co jakiś czas starał się obsłużyć kolegów. Jednak nieskuteczni do bólu byli ofensywni zawodnicy Legii. Trzeba również dodać, że kapitalnie w bramce gości spisywał się Peškovič. Kilka razy ratował Pasy przed stratą gola. Blok defensywny również spisał się całkiem nieźle. Dytiatiev do spółki z Helikiem skutecznie powstrzymywali Kulenovica oraz Carlitosa. Zawodnicy Probierza zagrali dziś naprawdę solidne spotkanie. Nie przestraszyli się Legii, wyszli bardziej zmotywowani i przede wszystkim zaprezentowali większe umiejętności piłkarskie.

Fani Cracovii również nie pozostali dłużni. Przy wyniku 0:2 pokazali, że oni też potrafią w pirotechnikę!

W 63 minucie zagotowało w polu karnym Legii. Wdowiak, który idealnie urwał się obrońcom i wyszedł na czystą pozycję miał przed sobą już tylko Majeckiego. Świetnie przełożył sobie piłkę podeszwą, zostawiając na sobą bramkarza gospodarzy. Już składał się do strzału, już miał paść decydujący cios! Aż tu nagle… STOP! Remy, obrońca Legionistów postanowił “delikatnie” staranować swojego rywala. Najpierw kopnął go w łydkę, a następnie przywalił z łokcia w twarz. Wdowiak padł w polu karnym. Sędzia Lasyk, najpierw się wahał, potem jednak poszedł do VAR-u. Jednak zanim tam dotarł, zaczęła się szamotanina w polu karnym. Jeden skoczył do gardła drugiemu. Pozostali przyszli z odsiedzą. I ruszyła maszyna popychanek, łapania się za twarz, rzucanie przyjaznych wiązanek itp…

Sędzia na szczęście do VAR-u dotarł, wrócił i zarządził: 4 żółte kartki oraz jedenastkę. Bez mrugnięcia okiem!

Pomimo tego, co działo się w polu karnym, nie wybraliśmy jeszcze “dzbana” meczu. Jednak z uwagi na okoliczności, nie zostanie nim Cabrera, który nie trafił z rzutu karnego. Był to już czwarty w tym sezonie zmarnowany rzut karny przez piłkarza Cracovii. Zwycięzcą zostaje… William Remy. Defensorowi warszawskiej Legii wyraźnie odcięło prąd, po tym jak najpierw sprowokował karnego, a następnie złapał żółtą kartkę. Wydawało się, że to pod wpływem emocji, niepotrzebnie się uniósł. Sędzia szybko zareagował. Remy nic sobie z tego nie robił. Postanowił tym razie podreptać rywala, tłumacząc, że on tylko piłkę chciał zabrać.

To już nie jest normalnie, zakrawa o jakiś bandytyzm. Proponuje brać jakieś leki na uspokojenie, melisę wypić, ochłonąć! Boisko to nie ring i miejsce do uprawiania MMA. Najpierw łokieć na twarz Wdowiaka, chwilę później korek na udzie Hernandeza. Komuś tutaj wyraźnie wypaliło styki.

Teraz to co tygryski lubią najbardziej. Bowiem zawodnikiem meczu został… sędzia, Piotr Lasyk. Zachował się niczym profesor, który słucha studenta, nie poprawia jego błędów, w milczeniu przysłuchuje się jego tłumaczeniom, a na końcu mówi: “Siadaj, bardzo ładnie. DWA”. Najpierw z kamienną twarzą wyjaśnił wszystkich zainteresowanych w polu karnym, rozdając żółte kartki i dyktując jedenastkę. Następnie, po konsultacji z VAR-em, zawołał Remy’ego na boisko. Anulował jego żółtą kartkę. Francuz więc zadowolony, z uśmiechem zaczął biec w kierunku pola karnego. Lasyk szybko go przywołał do porządku i pokazał… bezpośrednią czerwoną kartkę. Brawo! Mam tylko nadzieje, że po takim zachowaniu Komisja Legii, przepraszam, Ligi wyciągnie konsekwencje w stosunku do piłkarza. Remy przegiął, zachował się po bandycku i kilka kolejek odpoczynku dobrze mu zrobi.

Na sam koniec, trener Legionistów, co z pewnością nikogo nie zdziwi, okazał się zwykłym burakiem. Zwyczajnie, nie podziękował Probierzowi po końcowym gwizdku. Do tego wymachiwał rękoma i krzyczał coś do wszystkich na około. No, no Panie Sa Pinto, przegrywać też trzeba umieć. A na konferencji później słyszymy, że w pierwszej połowie murawa nie pomagała piłkarzom Legii. No szkoda, że piłkarze Cracovii radzili sobie świetnie. Może mają lepsze korki? Albo po prostu potrafią grać w piłkę?

Cracovia pewnie zmierza w górę tabeli. Do tego zalicza sześć zwycięstw z rzędu po raz pierwszy od 1948 roku! Szacunek! Niech teraz pierwszy rzuci kamieniem ten, który śmiał się z Michała Probierza, jak ten sadził rośliny. No i co teraz? Łyso wam? A na Cracovie aż miło patrzeć!

 

Komentarze