Strona główna Piłka nożna Eliminacje Euro 2020 Jerzy Brzęczek: Gramy na własnym stadionie i chcemy wygrać

Jerzy Brzęczek: Gramy na własnym stadionie i chcemy wygrać

0
Foto: sclate.com

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek zapowiedział jak może wyglądać gra polskiego zespołu w ostatnim meczu eliminacji do Mistrzostw Europy 2020 ze Słowenią. 

Słowenia to jedyny zespół, który pokonał biało-czerwonych w tegorocznych eliminacjach. Mimo to polski selekcjoner nie traktuje wtorkowego spotkania jako rewanżu.

 Tamten mecz przegraliśmy, ale do momentu straty pierwszej bramki nasza gra była bardzo dobra. Porażki są ważne, bo pozwalają się czegoś nauczyć. Wyciągnęliśmy z niej wnioski i w kolejnych meczach poprawiliśmy pewne elementy. Gramy na własnym stadionie i po prostu jak zawsze chcemy wygrać – mówi pewny swego Jerzy Brzęczek.

Trener polskich piłkarzy odniósł się również do osoby Łukasza Piszczka, który ze Słowenią zagra swój ostatni mecz w narodowych barwach. Jak dodał, plany popsuł mu Bartosz Bereszyński, który z powodu kontuzji musiał opuścić zgrupowanie.

Strategia jest taka, że Łukasz zagra od początku i zejdzie po około trzydziestu minutach. Chciałem, żeby Bartek zastąpił Łukasza, ale przez problemy zdrowotne musiał wrócić do Włoch. Nie jest to na szczęście problem z więzadłami, Bereszyński uszkodził łąkotkę i musi się rehabilitować – informuje Brzęczek.

Już dziś możemy spodziewać się pewnych roszad w pierwszej jedenastce. Nic dziwnego. Nasza reprezentacja ma zagwarantowany udział w przyszłorocznym Euro, a konieczność losowania z pierwszego koszyka wcale nie jest pierwszorzędnym celem.

Na pewno będą zmiany w porównaniu do składu, który grał w Izraelu, ale nie przewidujemy większych eksperymentów. Mówiąc krótko, zmiany personalne tak, ale taktyka, strategia bez zmian – mówi selekcjoner.

Tym samym pojawia się zagrożenie kolejną porażkę ze Słoweńcami co może przesunąć Polskę do drugiego koszyka.

Przed mundialem w Rosji byliśmy losowani z pierwszego koszyka, a nie wyszliśmy z grupy. Takie kalkulacje nie zawsze się sprawdzają, bo np. Portugalia może trafić do trzeciego koszyka i możemy mieć ją w grupie, niezależnie od tego, z którego sami będziemy losowani. Chcemy wygrać ten mecz, potem będziemy się zastanawiać nad rywalami w grupie – zauważa następca Adama Nawałki.

Komentarze