Reklama

Jest dobrze czy już bardzo dobrze? Kilka słów o formie polskich kadrowiczów

Wielkimi krokami zbliża się debiut Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej reprezentacji Polski. W normalnych okolicznościach nasi piłkarze szykowaliby się do meczu z Rosjanami. „Biało-Czerwonym” przyjdzie jednak w pierwszej kolejności stanąć w szranki ze Szkotami. Na kogo w najbliższych starciach będzie mógł liczyć nowy selekcjoner Polaków? Przyjrzymy się bliżej formie naszych najlepszych kadrowiczów.

Szczęsny zdecydowanym numerem jeden

Sezon 2021/2022 rozpoczął się źle dla pierwszego bramkarza reprezentacji Polski Wojciecha Szczęsnego. Golkiper Juventusu był krytykowany przez włoskie media, a także kibiców „Starej Damy”, którym trudno było się pogodzić z faktem, że ich ulubieniec notuje wpadkę za wpadką.

Okazało się jednak, że to tylko złe dobrego początki, a Szczęsny w kolejnych miesiącach prezentował naprawdę znakomitą postawę, niejednokrotnie ratujący punkty dla turyńskiego klubu. Piłkarz Juventusu znakomicie radził sobie także, jeśli chodzi o rzuty karne. W sezonie 2021/2022 już trzykrotnie udało mu się obronić „jedenastki” wykonywane przez rywali. Co prawda Polak nie zaliczył najlepszego ostatniego starcia w Lidze Mistrzów, gdzie pozwolił piłkarzom Villarreal strzelić aż trzy gole, ale nie zmienia to faktu, że jego pozycja w Juventusie, jak i polskiej reprezentacji, wydaje się niezagrożona.

Warto dodać, że Szczęsny ma znakomitych zmienników, którzy godnie mogą zastąpić go w bramce „Biało-Czerwonych”. Powołani na najbliższe mecze zostali także: Bartłomiej Drągowski, Łukasz Skorupski czy Kamil Grabara.

Glik i Bednarek ostoją polskiej defensywy

Podobnie jak z obsadą polskiej bramki Michniewicz nie powinien mieć wielkiej zgryzoty w kwestii doboru obrońców. Tu pewniakiem wydaje się duet złożony z Jana Bednarka oraz Kamila Glika. Pierwszy z wymienionych stoperów bardzo dobrze spisuje się na boiskach Premier League, gdzie uważany jest za prawdziwą ostoję defensywy „Świętych”. Z kolei Glik jest podstawowym obrońcą ekipy Benevento. Trzeba jednak podkreślić, że na co dzień nie musi on sobie radzić z tak znakomitymi napastnikami, jak Bednarek, gdyż jego ekipa gra tylko w we włoskiej Serie B.

Czesław Michniewicz w najbliższych starciach będzie mógł także skorzystać z Bartosza Bereszyńskiego, Bartosza Salomona czy Mateusza Wieteski. Dwaj pierwsi swoje doświadczenie w grze obronnej zbierają na włoskich boiskach. Z kolei Wieteska otrzymuje bardzo dobre recenzje za występy w warszawskiej Legii. 25-latek w sześciu ostatnich spotkaniach na ramieniu nosił nawet opaskę kapitańską. Ponadto w rozgrywkach naszej rodzimej ekstraklasy udało mu się strzelić dwa gole. Wśród powołanych znalazło się miejsce także dla Michała Helika czy Tomasza Kędziory. 

Wahadła to największa niewiadoma polskiej reprezentacji

W mojej opinii największa niespodzianka może mieć miejsce na lewym wahadle. Polski selekcjoner powołał aż czterech graczy, którzy mogą grać na tej pozycji. Mam tu na myśli Macieja Rybusa, Arkadiusza Recę, Tymoteusza Puchacza czy Patryka Kuna. Pierwszego z wymienionych jednak z pewnością w pierwszym składzie nie zobaczymy, gdyż w poniedziałek rano otrzymał on pozytywny wynik na obecność koronawirusa.

Nie wiadomo, na kogo ostatecznie postawi Michniewicz, ale możliwe, że będzie to zawodnik Rakowa Częstochowa. Patryk Kun spisuje się w tym sezonie naprawdę znakomicie, a sam selekcjoner mówił, że chętnie przetestowałby go w starciu ze Szkotami.

— Chciałbym zobaczyć Kuna w jakimś wymiarze czasowym ze Szkocją. Zobaczymy też, jak będzie wyglądał mentalnie — przyznał Michniewicz na konferencji prasowej.

Jeśli chodzi o prawe wahadło, to tu zagadka wydaje się łatwiejsza do rozwiązania. Głównym faworytem do gry w pierwszym składzie jest Matty Cash. Zawodnik Aston Villi w ostatnich tygodniach spisuje się rewelacyjnie na boiskach angielskiej Premier League i znacznie wyróżnia się na tle innych zawodników swojego zespołu. Jego jedynym rywalem w naszej kadrze jest tak naprawdę Bartosz Bereszyński, który, według słów samego Michniewicza, gra lepiej w powietrzu niż Cash. Nie sądzę jednak, aby mógł wygrać rywalizację o miejsce w wyjściowej jedenastce.

Lvbet bonus na wydarzenie

Trudne wybory środkowego pomocnika

Sytuacja w środku pomocy naszej reprezentacji jest bliźniacza do tej dotyczącej wyboru lewego wahadłowego. Tu również wybór jest duży, a pewnym występu wydaje się tylko Jakub Moder. Polak dobrze spisuje się w składzie Brighton, gdzie w tym sezonie rozegrał już 27 spotkań ligowych. Trzeba jednak podkreślić, że w ostatnich starciach dostał mniej minut niż zazwyczaj. W meczu z Liverpoolem nie pojawił się w ogóle, natomiast z Tottenhamem wybiegł na boisko na zaledwie 12 minut.

Obok Modera na murawie powinniśmy zobaczyć Grzegorza Krychowiaka lub Jacka Góralskiego. W normalnych okolicznościach postawiłbym na pierwszego z wymienionych, ale trzeba podkreślić, że z powodu inwazji Rosji na Ukrainę nie jest on w rytmie meczowym. Jeden mecz dla greckiej ekipy AEK Ateny to może być zbyt mało, aby zyskać szansę występu od pierwszej minuty. Dlatego bardzo realna na boisku wydaje się obecność Góralskiego, który w marcu rozegrał trzy pełne spotkania w barwach Kajrat Ałmaty. Kolejnymi opcjami są Krystian Bielik oraz Szymon Żurkowski.

Sebastian Szymański vs Piotr Zieliński. Kto będzie polską „dziesiątką”?

Pewniakiem do gry najbliższych meczach jest Piotr Zieliński. Zawodnik SSC Napoli od lat jest jednym z najpewniejszych punktów polskiej reprezentacji, aczkolwiek w ostatnich tygodniach jego występy we włoskim klubie nie są tak imponujące, jak na początku sezonu. Dość napisać, że ostatnią asystę w Serie A zaliczył jeszcze w grudniu 2021 roku. Trochę lepiej szło mu natomiast w rozgrywkach Ligi Europy, gdzie 17 lutego strzelił gola przeciwko Barcelonie.

Zmiennikiem Zielińskiego w naszej reprezentacji jest Sebastian Szymański. Zawodnik Dynama Moskwa w ostatnich miesiącach spisuje się znakomicie, czego dowodem jest gol i dwie asysty, które zdobył w czterech minionych starciach ligowych. Od tego, czy Szymańskiego zobaczymy na boisku, zależy przede wszystkim taktyka, jaką wybierze Czesław Michniewicz. W przypadku gry formacją 1-3-4-2-1 istnieje duże prawdopodobieństwo, że 22-latek wybiegnie na boisko obok Zielińskiego.

Od nadmiaru głowa nie boli, czyli dwa słowa o polskich napastnikach

Zdecydowanie najbardziej imponującą formacją w rodzimej reprezentacji jest ofensywa. Wariantów, które ma Czesław Michniewicz, jest naprawdę wiele, a cała sztuka to dobrze dobrać zawodników do wymagań stawianych przez rywala.

Pierwsze skrzypce grać będzie oczywiście Robert Lewandowski. Zawodnik Bayernu Monachium od lat jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie i nikt nie wyobraża sobie, aby 33-latka zabrakło w finałach baraży o mundial, zwłaszcza, że w sezonie 2021/2022 strzelił on już 45 goli. Być może Lewandowskiego nie zobaczymy jednak w starciu towarzyskim ze Szkotami, aby nie ryzykować jego zdrowia przed najważniejszym marcowym starciem naszej reprezentacji.

Oprócz kapitana „Biało-Czerwonych” niezwykle dobrze w ostatnim czasie radzi sobie Arkadiusz Milik, z którego duży pożytek ma Olympique Marsylia. Polak tylko w samych rozgrywkach Ligue 1 strzelił od początku lutego już 6 goli. Nieźle, prawda? To jednak nie wszystko. Milik doskonale czuję się także w rozgrywkach europejskich, czego dowodem są ostatnie dwa trafienia w Lidze Konferencji przeciwko ekipie FC Basel.

Bogactwo w ataku naszej reprezentacji jednak na tym się nie kończy. Gdyby Czesław Michniewicz chciał postawić na kogoś spoza dwójki Lewandowski — Milik to gotowy do gry jest Krzysztof Piątek. Niektórzy mogą powiedzieć, że to nie ten poziom, co wspomniany wcześniej duet, ale ja w zawodnika Fiorentiny wierzę. Wierzę też, że liczby nie kłamią, a te jednoznacznie są po stronie Piątka, który strzelił już 6 goli, odkąd w styczniu dołączył do włoskiej ekipy. Oprócz wspomnianych zawodników szansę na występ w formacji ofensywnej ma również Adam Buksa.

bonus na start dla zarejestrowanych

Cel jest jeden — Mistrzostwa Świata w Katarze

Nie będę wyrokował jaki skład ostatecznie wybiegnie na mecze przeciwko Szkotom, a także na kogo postawi Czesław Michniewicz w finale barażów o mundial. Najważniejsze jest bowiem to, że nasz selekcjoner ma w kim wybierać, a wielu kadrowiczów spisuje się w ostatnich tygodniach naprawdę imponująco. Nie pozostaję mi nic innego, jak trzymać kciuki za „Biało-Czerwonych” i wierzyć, że wybory personalne naszego selekcjonera okażą się trafione, a my, Polacy, będziemy mogli niedługo cieszyć się z awansu do Mistrzostw Świata w Katarze.



Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię



Najnowsze

Reklama

Udostępnij

SOCIAL MEDIA

Reklama