Strona główna Piłka nożna Lotto Ekstraklasa Już nie “Kolejorz” a “Express Intercity”. Lech wygrywa w hicie kolejki

Już nie “Kolejorz” a “Express Intercity”. Lech wygrywa w hicie kolejki

0

Zawód. Tak jednym słowem trzeba opisać ten mecz. Lech co prawda wygrał 1:0 w hicie kolejki z Lechią Gdańsk, jednak spotkanie stało na średnim poziomie.

Spotkanie to zapowiadano jako hit kolejki ale rozczarowało ono nas i to bardzo. Lech w gazie, gdzie to po 3:0 odprawiał kolejno  trzech swoich poprzednich rywali.  Po drugiej stronie Lechia. Lider z Gdańska, lecz mający spore kłopoty z grą wyjazdową.

Pierwsze minuty były bardzo rozczarowujące. Mnóstwo niedokładności, chaotyczność i taktyka długich podań na napastnika. Pierwszy kwadrans to 14 minut nudy i akcja, która powinna zakończyć się golem dla Kolejorza. Pawłowski idealnie wyszedł do podania i znalazł się “oko w oko” z Kuciakiem, jednak przegrał to starcie. Lechici napierali coraz mocniej. Po chwili spalony Bednarka, który z 3 metrów upolował poprzeczkę bramki Kuciaka. Po tej kilkuminutowej nawałnicy gospodarzy gra znów -na długie minuty –  się uspokoiła, ale z optyczną przewagą Lechii. W 39. minucie groźnie zza pola karnego uderzał Rafał Wolski, jednak piłkę na rzut rożny sparował Putnocky. Bardzo mizerna gra obu zespołów miała odzwierciedlenie na tablicy wyników, gdzie – do przerwy – świeciły się dwa zera. Najciekawszym momentem była chyba przepychanka po gwizdku sędziego, jednak tam też nie można było wskazać zwycięzcy.

Drugą połowę Lech rozpoczął w osłabieniu, bowiem na trybuny wysłany został Nedad Bjelica, po tym jak po gwizdku kończącym pierwszą część meczu, wbiegł na boisko.W 51. minucie świetną sytuację zmarnował Łukasz Trałka, zatrzymany przez bramkarza Lechii. Po kilku minutach idealną sytuację mógł mieć Marcin Robak, jednak pogubił się, wycofał do Tetteha, który uderzył niecelnie. W 63. minucie wreszcie gol, jednak… ze spalonego. Majewski dobijał skutecznie uderzenie Robaka, jednak z pozycji spalonej. W 70. minucie wreszcie padła bramka autorstwa Radosława Majewskiego. Chciałoby się rzec: “Co się odwlecze, to nie uciecze”. Trałka dośrodkował do Robaka, ten od razu zgrał do Majewskiego, który mocnym strzałem z kilku metrów pokonał Kuciaka. Lechii zaczęły puszczać nerwy. Najpierw czerwoną kartką ukarany został Kuświk (bardzo chamskie zachowanie- kopnął po faulu leżącego Bednarka), potem Peszko ( uderzenie łokciem Kędziory) i Milinković-Savić (dyskusje z ławki rezerwowych). W doliczonym czasie gry minimalnie z wolnego chybił Jevtić. Swoje szanse miał również Kownacki, czy Makuszewski. Dominiował Lech, jednak ciężko było oczekiwać, że będzie inaczej, mając przewagę dwóch graczy. Wynik nie zmienił się do samego końca i Lech zbliża się do lidera na dwa “oczka”.

Lech: Putnocky –  Kostewycz, Bednarek, Wilusz, Kędziora – Pawłowski(75′ Gajos), Tetteh, Majewski(71′ Jevtić), Trałka, Makuszewski – Robak(82′ Kownacki)

Lechia: Kuciak – Wawrzyniak, Janicki, Nunes, Wojtkowiak(82′ Haraslin) – Peszko, Borysiuk(83′ Slavchew), Wolski, van Kessel(66′ Flavio), Krasić – Kuświk

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)
70′ Majewski

Czerwone kartki: Kuświk (76′- Lechia), Peszko (77′- Lechia), Milinković Savić (78′ Lechia)

Komentarze