niedziela, 2 października, 2022

Lech Poznań gra pierwszy mecz o wszystko. Chaos ciągnie mistrza w dół

Dziś wieczorem, 11 sierpnia, mistrz Polski zagra pierwszy w tym sezonie mecz o wszystko. Szybko, prawda? Nieco ponad dwa miesiące temu napisałem o tym, że władze Kolejorza powinny postawić na Rafała Janasa, aby kontynuować credo Macieja Skorży. Następnego dnia Piotr Rutkowski zapewniał, że odejście całego sztabu byłego trenera nie wchodzi w grę. I to się udało, ale tylko prowizorycznie, bo główny człon sztabu musiał odejść. Sprowadza się do tego, że Lech jest dziś okazem piłkarskiej nędzy. 

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Fatalny początek sezonu Lecha Poznań

Lech Poznań od momentu zatrudnienia Johna van den Broma zdobył tylko 1 punkt w trzech meczach PKO BP Ekstraklasy. Oprócz tego zdążył w fatalnym stylu odpaść z eliminacji Ligi Mistrzów w I rundzie, tracąc tym samym szansę na udział w Lidze Europy. Pozostała więc Liga Konferencji Europy, która powstała jakby specjalnie dla polskich klubów – po to, aby coś się u nas w końcu ruszyło. Szkoda mieć Polaka w FC Barcelonie i jednocześnie być tak bezbronnym w międzynarodowej piłce klubowej.

„Najlepsze” w tym wszystkim jest jednak to, że ekstraklasowy Majster ma duże problemy i na tym polu. Pierwszy mecz III rundy eliminacji z Vikingurem Rejkjawik w wykonaniu podopiecznych holenderskiego trenera był straszny. Zgadza się, nie kiepski, nie fatalny, straszny. Porażka 1:0 była najmniejszym wymiarem kary i tylko dlatego kibice w Poznaniu mogą jeszcze liczyć na dalszy ciąg europejskiej przygody. Choć widmo powtórki z rozrywki, gdy Lech odpadł po porażce 1:0 na wyjeździe i remisie 0:0 u siebie z islandzkim Stjarnanem wisi nad Poznaniem.

Swoją drogą… było to w 2014 roku. Tym samym, w którym Karol Klimczak zapowiadał, że Lech w 2020 roku chce być w gronie 50 najsilniejszych klubów Europy. Hehe…

Aktualny Lech Poznań przypomina wyłącznie zgliszcza drużyny z ubiegłego sezonu. Trzeba przyznać, że obecnie niewiele tam działa. Tymczasem nowy trener po kiepskich meczach Lecha na konferencji mówi, że jest zadowolony z tego, jak drużyna grała, że jest z niej dumny. No cóż… Być może nie do końca zdaje sobie sprawę, do jakiego klubu trafił. Może nawet nie do końca orientuje się w tym, że przejął rozpędzoną lokomotywę zaraz po zdobyciu mistrzostwa? Temat trenera jeszcze poruszymy.

Powiedzieć, że fatalna postawa Lechitów jest wyłącznie konsekwencją odejścia Macieja Skorży, byłoby aktem najwyższej ignorancji. Oprócz niego w sztabie szkoleniowym znajdowali się też inni fachowcy. Fachowcy, którzy powinni zostać, zwłaszcza że sam Skorża wielokrotnie zaznaczał, jak wielką rolę odegrali w drodze do mistrzostwa.

Czym się staje mistrz bez swoich fundamentów? W przypadku Lecha pośmiewiskiem

Piotr Rutkowski 8 czerwca w audycji „Sportowa Arena” Radia Poznań zapewnił, że klub zachowa połowę, 3/4 sztabu z zeszłego sezonu. Chwilę później dodał — Czyli wykluczamy w tym momencie coś takiego, że przychodzi trener, zabiera cały swój sztab ze sobą, a my się żegnamy z naszym obecnym.

Nie można zarzucić prezesowi kłamstwa, bo większość sztabu faktycznie pozostała, ale pożegnano się z dwiema najważniejszymi po Skorży postaciami. Chodzi oczywiście o Rafała Janasa, kluczowego asystenta pierwszego trenera i Wojciecha Makowskiego, który również pełnił funkcję asystenta, ale też analityka rozpracowującego rywali. Oboje powinni zostać, jeśli planowano przedłużyć wizję i sposoby pracy poprzednika van den Broma – o tym Rutkowski również mówił w radiowej rozmowie z Krzysztofem Ratajczakiem.

Radosław Nawrot o zwolnieniu Janasa i Makowskiego

Zapytałem o tę kwestię Radosława Nawrota, dziennikarza sportowego Interii, który dobrze orientuje się w realiach Lecha Poznań.

  • BK: Na początku czerwca Piotr Rutkowski był gościem Radia Poznań. Wówczas deklarował, że odejście sztabu Macieja Skorży jest wykluczone. Poniekąd udało się dotrzymać tej obietnicy, ale wydaje się, że dwie najważniejsze osoby z jego zespołu pożegnały się z klubem. Chodzi oczywiście o Rafała Janasa i Wojciecha Makowskiego. Patrząc logicznie, piłkarze zostali pozbawieni resztek fundamentów, na których opierała się szatnia drużyny, zgodzi się Pan z takim twierdzeniem?
  • RN: Zgodzę się. Błędne jest dzisiaj widzenie w Lechu Poznań tej drużyny, która zdobyła mistrzostwo, a nazywanie go „mistrzem Polski” to tylko kwestia formalna, bowiem obecny Lech bardzo różni się od złotej ekipy. Poza brakami kadrowymi, czyli przetrzebioną obroną z ubytkiem lidera Bartosza Salamona (także lidera mentalnego), odejściem Jakuba Kamińskiego i Dawida Kownackiego, mamy potężne braki na ławce trenerskiej. Maciej Skorża z trenerami Janasem i Makowskim tworzył zgrany zespół. Tego już nie ma. Szatnia nie ma więc fundamentu.

Doszło więc do kolejnego wstrząsu w szatni Lecha, co jest zaprzeczeniem racjonalnego działania. Zwłaszcza w takich okolicznościach, gdy pierwszym ciosem dla drużyny, klubu i kibiców była decyzja o rezygnacji z pracy przez Macieja Skorżę.

Zwykle terapia szokowa w szatni jest realizowana, gdy drużyna notuje fatalne wyniki. Wiadomo, nowy trener, efekt nowej miotły i lecimy dalej. Taktyka znana w naszym kraju wyjątkowo dobrze. Dlaczego jednak zdecydowano się na kolejny szok w Poznaniu?

Liga Typerów Polski-Sport.pl

John van den Brom zachowa posadę?

Komunikaty, jakie wychodziły z ul. Bułgarskiej po odejściu Skorży od razu skupiały się na dwóch słowach kluczowych – puchary i doświadczenie. Niedługo potem zdecydowano się na Johna van den Broma. Holender ma doświadczenie w pucharach, ale jego wyniki nie były zachwycające.

Oczywiście nie zmienia to jednak faktu, że dwukrotnie prowadził Anderlecht w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Jako trener Genku i AZ Alkmaar zameldował się w fazie grupowej Ligi Europy. Grał też w Azjatyckiej Lidze Mistrzów z zespołem Al-Taawon, który opuścił na rzecz Lecha.

John van den Brom - bilans pracy trenerskiej w europejskich pucharach
Fot. Transfermarkt.pl

Czy tak doświadczony trener w pucharach powinien wspominać na konferencji prasowej o tym, że przełożenie meczu o Superpuchar Polski ułatwiłoby przygotowania do meczu w eliminacjach Ligi Mistrzów? Niech każdy sam odpowie na to pytanie zgodnie ze swoim sumieniem. Niemniej wydaje mi się, że pod hasłem „doświadczenie w pucharach” kryje się zdolność łączenia kilku frontów i przygotowanie drużyny pod konkretnego rywala.

Kolejne pytanie do Radosława Nawrota

  • BK: Jak z perspektywy minionych dwóch miesięcy ocenia Pan wybór van den Broma na głównego trenera Kolejorza? Czy biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich znalazł się klub, postawienie na Rafała Janasa było bardziej ryzykowne niż oparcie się na zagranicznym trenerze?
  • RN: Lech od początku odrzucił możliwość wysunięcia kandydatury Rafała Janasa, gdyż potrzebował trenera z doświadczeniem i to międzynarodowym. Chciał pogodzić ligę z pucharami, nie zapłacić za grę w Europie jedenastym miejscem w ekstraklasie. Do tego wszak przygotowywał się od roku, po to tworzył struktury np. dział naukowy. Janas tego nie gwarantował, Lech widział w nim powtórkę z Dariusza Żurawia. Wybrał Holendra, który jest znany, ale jedynie w Beneluxie. Nigdy nie pracował w takich okolicznościach i takim klubie jak Lech.
  • RN: Obecne problemy nie są do końca tylko jego winą, ale ma w nich swój udział. Van den Brom na razie jest słaby taktycznie (pamiętajmy, że ma braki w zespole – co zrobić gdy wypada czterech środkowych obrońców?), nie rozwinął żadnego zawodnika, większość zgasła i straciła formę. Nie ma kiedy tego robić, bo Lech trenuje doraźnie, grając co trzy dni. Z tego powodu jego wyboru nie można teraz ocenić sprawiedliwie, a Holender może wylecieć z pracy zanim taka ocena sprawiedliwa nastąpi.
John van den Brom - historia pracy
Fot. Transfermarkt.pl

Przez głowę przeszła mi myśl, że gdyby Lech Poznań był kierowany w taki sam sposób, jak KTS Weszło, gdzie na każdą decyzję mają wpływ ludzie posiadający akcje klubu, wszystko wyglądałoby nieco lepiej. W ciemno mogę obstawić, że dziś kadra Lecha byłaby mocniejsza i gotowa do gry na dwóch frontach. Czy wybrano by innego trenera? Może tak, może nie. John van den Brom ma solidne CV i tego nikt mu nie odbierze.

Mecz Lech Poznań – Vikingur Rejkjawik to gra o posadę trenera?

  • BK: Czy ewentualna porażka z Vikingurem, bądź odpadnięcie z europejskich pucharów w ostatniej rundzie eliminacji będzie oznaczało koniec współpracy z Holendrem?
  • RN: Tego nie wiemy, jak znam Lecha to będzie pazurami bronił swego trenera. Po pierwsze – zwolnienie to koszty, po drugie – konieczność rozpoczęcia nowych poszukiwań, po trzecie – oznacza brak stabilizacji i chaos, po czwarte – Lech musiałby przyznać się do błędu. A zatem może nie po samym Vikingurze, chyba że okoliczności meczu będą katastrofalne. Bez wyników jednak Holender długo nie popracuje. Jak to ktoś napisał na TT: „Przy takich wynikach opłatkiem z van den Bromem się nie przełamiemy”.

Atmosfera w Lechu na pewno nie jest wesoła. Wszystkie przygotowania pod europejskie puchary mogą okazać się pracą na próżno, a szanse na obronę tytułu już mocno spadły.

Niepokojące są też sygnały, na które można trafić, jeśli przyłoży się ucho w odpowiednie miejsce. W Poznaniu słychać bowiem głosy o tym, że piłkarze niespecjalnie „kupili” van den Broma i jego sposób działania. Współpraca z niektórymi przedstawicielami sztabu szkoleniowego również nie zawsze przebiega gładko. Może to być potwierdzenie tego, że kolejny wstrząs, jaki zgotował szatni zarząd klubu, zadziałał wyłącznie destrukcyjnie. Przynajmniej w okresie krótkofalowym.

Wiele wskazuje na to, że Lech nie pozbędzie się szybko nowego trenera. Zwłaszcza jeśli dociągnie drużynę do fazy grupowej europejskich pucharów. Życzę więc powodzenia i liczę, że nie będziemy musieli publikować informacji o kolejnym blamażu Kolejorza.

Najwięcej strachu i tak na pewno mają w sobie kibice, którzy wydali absurdalne 80 złotych na bilet, aby zobaczyć rewanżowy mecz III rundy kwalifikacji do Ligi Konferencji Europy z półprofesjonalnym Vikingurem. Nawet na mecz z Karabachem wejściówki były w nieco niższej cenie.

Liga Typerów Polski-Sport.pl

Lech Poznań wyrwał się spod topora. Jest awans, ale uczucia mieszane



Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię



Najnowsze

Udostępnij

SOCIAL MEDIA