Strona główna Bez kategorii Letnia Grand Prix: Analiza klasyfikacji generalnej cz. 1

Letnia Grand Prix: Analiza klasyfikacji generalnej cz. 1

0
Fot. Emil Bogumił; skijumper.pl

W gnieździe trenerskim chorągiewką macha Czech, a końcowy rezultat wciąż ten sam. Polscy zawodnicy wciąż są głodni sukcesu. Zmiana trenera wyszła na plus! 

Stefan Horngacher opuścił szeregi polskiej reprezentacji chcąc pracować z kadrą Niemiec, a stery po Austriaku przejął jego dotychczasowy asystent – Michał Doleżal. Czech wykonał świetną robotę. Po trzech latach mamy prawdziwe deja vu. Sezon 2016/2017, czyli pierwszy rok pracy Horngachera przyniósł letnią wygraną dla Macieja Kota. Tym razem po końcowy triumf sięga Dawid Kubacki, dla którego jest to drugie takie osiągnięcie w karierze.

Polski król lata może być królem zimy. Rzeczywiście, wielokrotnie dobre lato było zwiastunem słabszej zimy, ale w przypadku polskich zawodników możemy mówić o zwiastunie zimowych sukcesów. Cztery starty. Początek, środek i koniec cyklu. Zawsze mocny. Trzy miejsca na podium, a najniższa lokata to 5. wywalczona w ostatnim, trudnym konkursie w Klingenthal. To statystyki Dawida Kubackiego, który potwierdza, że tytuł mistrza świata zdobył nieprzypadkowo. Kubacki wygrywa cykl startując tylko w czterech konkursach. Do końca walczył z Japończykiem Sato, do którego przed finałowymi zawodami tracił zaledwie 10 oczek, lecz nie miał prawa tego przegrać. 305 punktów nie robi kolosalnego wrażenia, ale takowe może zrobić porównanie wyników Kubackiego do Yukiyi, który startował w ośmiu zawodach. Mimo uczestnictwa we wszystkich zmaganiach, nie wygrał żadnego konkursu, a do końca marzył o triumfie w całym cyklu. To byłby przypadek i ciężko oczekiwać by w zimie było podobnie. Trzy razy na podium, ale dwukrotnie miało to miejsce w Hakubie, gdzie lista startowa była naprawdę uboga. Z mistrzów różnej kategorii pojawił się tylko Kasai i Simon Ammann, którzy są u kresu swoich karier. Dość powiedzieć, że sam Noriaki nie wywalczył przed własną publicznością żadnego punktu. Ostatnie podium Ammanna w Letnim Grand Prix datuje się natomiast na 2013 rok. Co ciekawe, było to w Hakubie.

Nie możemy jednak przekreślić szans Sato na sukcesy w przyszłości. Warto przypomnieć sezon 2010/2011. Jak zawsze zmagania rozpoczynają się od przygotowania na igielicie. W Hakubie dwa 2. miejsca zajął Kubacki, który w zimie nie zdołał wywalczyć choćby jednego punktu. Później jego kariera toczyła się różnie. Pierwsze punkty wywalczył w sezonie 2012/2013, lecz było ich aż 145. Później liczba zdobytych oczek nie mogła przekroczyć setki, lecz pojawienie się cudotwórcy z Austrii odmieniło jego sytuację. Przyszły długo oczekiwane podia PŚ, a w Predazzo tego roku zwycięstwo, które było niczym przy tytule mistrza świata wywalczonym w Seefeld. Z drugiej strony, Yukiya Sato jest na nieco innym etapie swojej kariery. W poprzednim sezonie zajął 3. miejsce w mocno loteryjnych zawodach w Zakopanem i to właśnie Wielka Krokiew staje się jego ulubionym zagranicznym obiektem. Oprócz letnich podiów w Hakubie, trzecia, a właściwie pierwsza w kolejności pozycja w czołowej trójce była wywalczona właśnie w stolicy polskich Tatr.

Wygrana Kubackiego cieszy, ale cieszy przede wszystkim fakt stawiania na młodych, którzy nie tle co startują, ale odpłacają się za powołania.

Co prawda podstawową kadrę wciąż tworzą Stoch, Kubacki, Żyła, czy Wolny, ale w miejsce Huli i Kota wielokrotnie wskakuje Wąsek, Zniszczoł, czy triumfator Letniego Pucharu Kontynentalnego – Klemens Murańka. To cieszy najbardziej. Jesteśmy mocni na wielu podwórkach. Mamy zaplecze, które startuje nie tylko w Polsce i w Azji, ale regularnie jest pewnikiem zdobycia punktów Letniego Grand Prix, czy mamy taką nadzieję – Pucharu Świata.

W kolejnej odsłonie podsumowania Letniego Grand Prix 2019 przyjrzymy się występowi pozostałym naszym zawodnikom.

Kończąc pierwszą część rozważań, że 3. pozycję w klasyfikacji generalnej wywalczył Słoweniec – Timi Zajc (268 pkt).

 

 

Komentarze