Strona główna Bez kategorii LGP 2019: Podsumowanie klasyfikacji generalnej cz. 3

LGP 2019: Podsumowanie klasyfikacji generalnej cz. 3

0
fot. Karolina Koster

W ostatniej części cyklu podsumowującego minioną edycję Letniego Grand Prix przyglądamy się postawie Polaków, którzy zajęli miejsca od trzeciej dziesiątki w dół w klasyfikacji generalnej. 

31. miejsce wywalczył Paweł Wąsek. Wywalczył czy też zajął. Tu pojawia się pewien problem. Pięć startów i 74 punkty. To i tal dla niego spore osiągnięcie. W Pucharze Świata, gdzie pierwsze punkty wywalczył poprzedniej zimy, zdołał zgromadzić do tej pory zaledwie 4 oczka. Poprzedni cykl Grand Prix zakończył bez punktów, zaś w 2017 było ich 4. Jest więc progres, tym bardziej, że dobrze spisał się tam gdzie tego oczekiwaliśmy. Mowa o Hakubie i walce z przeciętniakami. Brakowało gwiazd, brakowało liderów polskiej reprezentacji, a Wąsek był nawet bliski podium. W pierwszym konkursie wywalczył 4. lokatę, a dla niego głównym celem były przecież starty w CoC. Dwa miejsca na podium, z czego jedna wygrana jest z pewnością wielkim sukcesem.

O lokatę niżej uplasował się Klemens Murańka. Teoretycznie to on powinien być przed Wąskiem, czy Zniszczołem, który uplasował się na 28. miejscu i omawiany był w poprzednim części cyklu. Murańka został triumfatorem tegorocznej edycji Letniego Pucharu Kontynentalnego, a mimo to w Letniej Grand Prix radził sobie gorzej niż Zniszczoł, który w niższej lidze był 14., czy Wąsek, który w CoC uplasował się ostatecznie na 12. lokacie. Różnica jest taka, że Klemens wystartował w 12, zaś wcześniej opisywana dwójka – w 8. konkursach. Czy więc radość z sukcesu Murańki jest przesadzona? Absolutnie nie. Medalista MŚ w Falun stawał na podium w 50 procent konkursach, których startował, z czego raz brak sukcesu był powodem dyskwalifikacji. Na pewno martwi gorsza forma w Letniej Grand Prix, lecz gdzieś trzeba odpoczywać i w spokoju szlifować formę. Murańka miał proste zadanie. Wywalczyć dodatkowe miejsce na 2 period letni i 1 period zimowy, co się udało. Pozytywnie!

33. lokatę zajął Andrzej Stękała. I o ile w przypadku Murańki mówimy o pewnym rozgoryczeniu, tak tu sytuacja jest zgoła odmienna. Może dlatego, że Stękała wrócił z dalekiej podróży. Gdzieś tam pojawiły się przebłyski w fatalnym dla większości z biało-czerwonych sezonie 2015/2016, lecz gdy wodzę nad Polakami przejął Horngacher, Stękała nagle zniknął z pola widzenia. Do Pucharu Świata powrócił dopiero w poprzednim sezonie, lecz w Zakopanem został zdyskwalifikowany. Swoją drogą nigdy nie miał tak dobrego lata. 62 punkty jest o 44 oczka lepszym wynikiem niż rezultat osiągnięty w 2016 roku. Brawo!

Ku radości polskich kibiców swój dawny blask powoli odzyskuje Maciej Kot, tak nie można tego powiedzieć o Stefanie Huli. Polak, któremu przez lata towarzyszył przydomek Bula, potrafił znaleźć swój czas w historii sięgając wraz z drużyną po medale Mistrzostw Świata w Lotach i Igrzysk Olimpijskich. Od poprzedniej edycji Pucharu Świata dyspozycja Huli nie jest jednak taka do jakiej nas przyzwyczaił. Zaczyna to powoli przypominać jego początki, gdy co jakiś czas zdołał wywalczyć jakiejś punkciki. Takim pozytywnym elementem w tej układance jest fakt awansu do umownej drugiej serii w Klingenthal, gdzie startowała cała światowa czołówka. Ostatnie zawody i 26. miejsce daje nadzieję, że na śniegu nie będzie tragedii. Co więcej, Hula był również trzecim skoczkiem Letnich Mistrzostw Polski 2019, gdzie z wygranej cieszył się Żyła, a drugi Stoch. To bardzo wymowne. Młodzież napiera, ale rządzi wciąż doświadczenie. Nie ma smutku, choć niepokój pozostaje.

 

Komentarze