Strona główna Piłka nożna Fortuna I liga ŁKS wypunktował Podbeskidzie. Trzy punkty zostają w Łodzi

ŁKS wypunktował Podbeskidzie. Trzy punkty zostają w Łodzi

0
foto: orlenliga.pl

Łódzki Klub Sportowym potwierdził swoją dominacje w pierwszej lidze. Drugi najlepszy zespół w Fortuna I Liga pewnie pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0. ŁKS pozostaje na drugim miejscu, promowanym do awansu. Podbeskidzie zostało pozbawione wszelkich złudzeń.

Przez pierwsze 10 minut wyraźnie przeważało Podbeskidzie. Piłkarze z Bielska-Białej stwarzali sytuacje praktycznie co minutę. Sierpina szalał na lewym skrzydle. Kapitan gości był bardzo aktywny w pierwszej fazie spotkania. Co chwilę stwarzał i kreował akcje gości, po swoich rajdach na skrzydle. Od początku jednak brakowało dokładnego podania lub też dobrego, celnego strzału na bramkę.

Gospodarze dość niemrawo, ale jednak zabrali się do gry ofensywnej. W 12. minucie przedarł się Patryk Bryła lewą stroną, wpadł w pole karne, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. ŁKS zaczął kreować sytuacje, ale nic z tego nie wynikało.

Podbeskidzie dalej miało przewagę. Kreowało akcje w środku pola. Zawodnicy trenera Brede próbowali akcji głównie skrzydłami, po długich (diagonalnych) przerzutach. Z tych wszystkich akcji mimo wszystko nic dobrego, efektywnego nie wynikało.

Podbeskidzie miało przewagę, jednak ŁKS to przeczekał i pierwszy zadał cios. Bramka dla ŁKS-u padła po świetnym zagraniu prostopadłym Ramireza do Patryka Bryły. Fabisiak szybko postanowił wyjść do zawodnika i skrócić pole gry. Popełnił błąd. Bryła z łatwością minął bramkarza i zapakował piłkę do pustej bramki. 1:0 dla Łódzkiego Klubu Sportowego. Pierwsza bramka padła w momencie kiedy Podbeskidzie było na fali i naprawdę nie wiele brakowało, aby podopieczni trenera Moskala objęli prowadzenie. Stało się jednak inaczej.

Pierwsza bramka dla gospodarzy podcięła skrzydła gościom. Już nie atakowali z takim animuszem. Nie grali tak wysokim pressingiem. W 23. minucie kolejna niezła sytuacja ŁKS-u. Z rzutu wolnego uderzał Sobiesiak. Ale piłka uderzona minimalnie nad poprzeczką. Goście zaczęli się gubić na boisku, co zaczął wykorzystywać ŁKS.

Podbeskidzie wyraźnie oddało inicjatywę. ŁKS zaczął przeważać i spokojniej operować piłką. Gospodarze grali coraz lepiej, rozkręcali się. Gospodarze zaczęli grać efektowniej i efektywniej. Szczególnie aktywny w środku pola był Dani Ramirez, który rozegrał kapitalne spotkanie.

Coraz pewniejszy Łódzki Klub Sportowy wymieniał bardzo dużo podań w środku pola. Spokojnie konstruował swoje akcje. Dużo było gry kombinacyjnej, do czego zresztą gospodarze w tym sezonie zdążyli już przyzwyczaić. Żaden z zawodników Podbeskidzia nie zamierzał przeszkadzać rywalom.

Goście próbowali odpowiedzieć. W 37. minucie, Podbeskidzie przebudziło się. Groźnie uderzał Chopi z okolic 15. metra. Piłkę nad poprzeczką przeniósł Kołba i skończyło się tylko rzutem rożnym.

ŁKS poszedł za ciosem i jeszcze przed przerwą zdobył kolejną bramkę. W 42. minucie Bartłomiej Kalinkowski podwyższył prowadzenie. Chopi nie dał rady odebrać piłki wślizgiem. Defensywny pomocnik ŁKS-u wygrał walkę przed polem karnym, poprawił sobie futbolówkę i kropnął zza pola karnego. Fabisiak próbował interweniować, ale zabrakło mu (centy)metrów. Świetne uderzenie, wewnętrzną częścią stopy. Ta bramka pokazuje jak doskonale w tym meczu gospodarze wypunktowali gości w pierwszej połowie.

Druga połowa rozpoczęła się znów od naporu gości. Tym razem szarpał Płacheta. Sierpina został skutecznie odcięty od piłki i stał się kompletnie bezużyteczny na boisku. Cały czas jednak brakowało tego ostatniego podania lub też dobrego wykończenia. Czy to po składnej akcji, czy to po wrzutce z rzutu rożnego lub wolnego. Wszystkie te zagrania były czytelne dla obrońców ŁKS-u.

Gospodarze potrafili się jednak zagapić w obronie. Sabala nieźle wyszedł na pozycje, ruszył w kierunku prostopadłego podania. Zabrakło trochę prędkości napastnikowi Podbeskidzia, aby wyjść “jeden na jeden” z Kołbą. Próbował na końcu lobować bramkarza gospodarzy, ale bez powodzenia.

Zawodnicy Podbeskidzia we własnej strefie obronnej zostawiali zdecydowanie za dużo miejsce zawodnikom ofensywnym rywali. Obrońcy kryli na radar, bez wyraźnego doskoku do rywala w okolicach pola karnego. Podopieczni trenera Moskala nie mieli problemów, aby wykorzystać tyle wolnego miejsca. Po kolejnej składniej akcji, Kujawa uderzał na bramkę. Z najwyższym trudem Fabisiak przenosi piłkę nad poprzeczką.

To co nie udało się kilka minut wcześniej, udało się teraz. Kujawa fenomenalnie uderzył zza pola karnego. Bramkarz gości nie miał najmniejszych szans. Idealne, plasowane uderzenie, na długi słupek. ŁKS rozpędził się niesamowicie. Co bramka to ładniejsza. Podbeskidzie nie potrafiło kompletnie bronić, już nie mówiąc o zagrożeniu bramce gospodarzy. Pogubili się zawodnicy trenera Brede.

Fenomenalny mecz rozegrał Dani Ramizer. Rządził dzisiaj w środku pola. Znajdował swoich kolegów bez najmniejszych problemów. Posyłał idealne piłki na wolne pole. Po jednej z takich, futbolówka znalazła się pod nogami Piątka, a ten spudłował z piątego metra.

Podbeskidzie dalej próbowało jakimś pojedynczymi wypadami w kierunku bramki gospodarzy. Zawodnicy gości mieli jednak problem, aby skierować piłkę do pustej bramki. Kołba popełnił błąd przy wyjściu do piłki. Pomocnik gości po prostu nie trafił na pustaka, z okolic 30 metra.

Końcówka meczu to już zupełna dominacja gospodarzy. ŁKS pewnym krokiem zmierza do Ekstraklasy. Łodzianie, poza tym że grają całkiem dobry futbol, mają też bardzo dobrą kadrę. Zmiennicy wchodząc na boisko, nie obniżają poziomu gry, wręcz przeciwnie. Wnoszą coś nowego, utrzymując wysoki poziom wyjściowej jedenastki. Podopieczni trenera Moskala znów udowodnili, że awansować do Ekstraklasy mogą, a nawet muszą. Brak promocji byłby kompletnym blamażem.

Komentarze