Strona główna Piłka nożna PKO Ekstraklasa: Kolejorz remisuje na własnym stadionie

PKO Ekstraklasa: Kolejorz remisuje na własnym stadionie

0
N/z Maciej Makuszewski fot. Marta Winnowicz

Lech Poznań zakończył przygodę z Ekstraklasą w 2019 roku. W meczu 20. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy zremisował na własnym stadionie z Arką Gdynia.

W dość zaskakujący sposób zakończyła się pierwsza połowa meczu 20. kolejki między Lechem Poznań a Arką Gdynia. Emocje zaczęły się już od pierwszych minut. W 8. minucie precyzyjnie uderzał Jóźwiak. Jego próbę sprzed szesnastki doskonale wybronił broniący bramki Arki – Steinbors, który końcówkami palców zmienił tor lotu piłki.

Kolejne sekundy spotkania były dość nerwowe. Ciekawe próby dograń, strzałów, lecz kończyły się one niepowodzeniem. Ciekawie zrobiło się w 24. minucie, gdy czerwoną kartkę zobaczył gracz gości – Damian Zbozień, który faulował Puchacza tuż przed linią pola karnego. Arka grała więc w osłabieniu, zaś do rzutu wolnego dla Kolejorza podszedł będący ostatnio w wybornej formie – Jevtić. Ten trafił jednak w mur, choć dobijał sam poszkodowany. Futbolówka powędrowała obok bramki.

Mimo to częściej widoczna w polu karnym Lecha była właśnie ekipa z Gdynii. W 36. minucie golkiper Lecha, van der Hart, został zaskoczony groźnym strzałem Dancha, jednak Holender był dobrze ustawiony.

Pod koniec pierwszej minuty Lech wykorzystywał grę w przewagę. Najpierw pędzący na skrzydle Puchacz podał do Gytkjera, który z pierwszej piłki uderzył na bramkę, gdzie Steinbors pewnie interweniował. Kilka sekund później swoich sił próbował Kostewycz, lecz jego uderzenie z pola karnego minęło słupek bramki Arki. Wcześniej obrońca dobrze asekurował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego dla rywali poznańskiej Lokomotywy.

Do szatni Lech schodził jednak przegrywając. Powtórzyła się więc sytuacja z Wrocławia, gdy w pierwszej połowie Śląsk prowadził 1:0. Z prawego skrzydła w pole szesnastu metrów dogrywał Młyński. Tam dobrze odnalazł się Serrarens. Holender, który wyprzedził Crnomarkovicia, pokonał swojego rodaka stojącego na bramce delikatnym muśnięciem futbolówki, która wtoczyła się na drugi słupek.

Druga połówka zwiastowała ogromne emocje. Lech nie mógł przegrać przecież meczu z Arką, która przed tym spotkaniem traciła do Kolejorza 10 oczek. Trener Dariusz Żuraw zapowiadał, że święta dla jego zespołu mają być spokojne, więc gole musiały paść. Taka okazja mogła nadarzyć się 180 sekund po wznowieniu gry. W pole karne świetnie przedostał się między dwójkę obrońców Puchacz. Młody zawodnik mógł spróbować strzelać, lecz dostrzegł lepiej ustawionego Gytkjera. Ten miał idealną okazję. Steinbors był ewidentnie spóźniony i nie miał szans dotknąć piłki, lecz jej nie dotknął także sam Duńczyk. Zabrakło kilku centymetrów. Decydowały ułamki sekundy.

Drugie 45 minut to zdecydowana przewaga ekipy prowadzonej przed Dariusza Żurawia. Dobrze spisywała się jednak linia defensywna gości na czele z bramkarzem. W 68. minucie Steinbors obronił strzał z ostrego kąta Amarala, który na murawie pojawił się w 55. minucie, zaś kilkadziesiąt sekund później strzał głową Modera przyjął na klatce obrońca Gdynian – Marciniak.

Wraz z upływem czasu sytuacja w Lechu stawała się coraz bardziej napięta, czego dowodem były mocno chaotyczne sposoby wykończenia akcji. W 70. minucie z dystansu huknął Moder, lecz jego próba była katastrofalna. Piłka poleciała daleko w trybuny. Biorąc pod uwagę cały sezon, remis byłby dla Kolejorza wzięty w ciemno, co udało się osiągnąć już w 74. minucie. Tym samym sprawa ewentualnego zwycięstwa pozostawała otwarta. Bramkę zdobył obrońca – Lubomir Satka. Wszystko zaczęło się od strzału Amarala z 20 metrów. Uderzenie Portugalczyka sparował na rzut rożny Stainbors. Wyczyn Łotysza poszedł jednak na marne, gdyż po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykonywanego przez Jeviticia, futbolówkę trącił głową Gytkjaer, zaś Słowakowi nie pozostało nic innego jak tylko dotknąć piłkę, która wpadła do siatki strzeżonej przez golkipera Śledzi.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem, choć piłka meczowa należała do gospodarzy. Tym razem w pole karne przedostał się Jóźwiak, który dograł do ustawionego na jedenastym metrze Tomczyka. Ten nie miał przed sobą obrońców, lecz nie czysto trafił w piłkę i nie dał się wykazać dobrze przygotowanemu golkiperowi przyjezdnych, których wynik 1:1 jest z pewnością bardziej korzystniejszy niż dla Kolejorza. Lech wskakuje na 5. miejsce w tabeli, lecz swój mecz ma do rozegrania jeszcze Piast, który na daną chwilę ma tyle samo punktów co Lech. Grać będzie też Lechia, która z kolei traci do Kolejorza i aktualnych mistrzów Polski 1 oczko.

PKO Ekstraklasa, 19.12.2019 r.                                                                                  Lech Poznań 1:1 Arka Gdynia                                                                                  74′ Šatka – 45′ Serrarens

Lech Poznań: van der Hart – Šatka, Dejewski, Crnomarković, Kostewycz – Muhar (55. Amaral), Moder (78. Tomczyk) – Jóźwiak, Jevtić (C), Puchacz (82. Kamiński) – Gytkjaer.
Rezerwowi: Mleczko – Kamiński, Letniowski, Marchwiński, Skrzypczak, Amaral, Klupś, Tomczyk, Szymczak

Trener: Dariusz Żuraw

Arka Gdynia: Steinbors – Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak (C) – Vejinović, Młyński (69. Wawszczyk) – Nalepa (90+1. Busuladzić), Budziński (29. Danch), Jankowski – Serrarens.
Rezerwowi: Krzepisz – Danch, Wawszczyk, Olczyk, Busuladzić, Antonik, Vinicius, Nando Puchades, Siemaszko

Trener: Aleksandar Rogić

Komentarze