Strona główna Piłka nożna PKO Ekstraklasa: Wielkie emocje w Gliwicach!

PKO Ekstraklasa: Wielkie emocje w Gliwicach!

0

W ramach dziewiątej kolejki PKO Ekstraklasy do Gliwic przyjechał Raków Częstochowa, by zmierzyć się z tamtejszym Piastem. Mistrz Polski przed tym spotkaniem plasował się na dziewiątej pozycji z dorobkiem 11 punktów. Trzy punkty mniej mieli z kolei goście, plasując się na dwunastym miejscu. Podopieczni Marka Papszuna go Gliwic przyjechali w całkiem dobrych humorach po ostatnim zwycięstwie 2:0 z Arką Gdynia. Dla popularnych „Piastunek” ostatnie kolejka była mniej udana, zakończyła się ona porażką 2:0 z Cracovią.

Lepiej spotkanie rozpoczął Mistrz Polski. Już w 4 min. dobrą okazję miał Parzyszek, ale jego strzał wybronił Gliwa. To jednak goście bardzo szybko objęli prowadzenie. Fantastyczne, prostopadłe podanie Skórasia do Szczepańskiego, który stanął niemal oko w oko z Plachem. Młody pomocnik wyłożył zdecydował podać do Browna Forbesa, który umieścił piłkę w bramce. Gospodarze szybko starali się odbrobić stratę. Aktywni byli Felix i Parzyszek. Gospodarze starali się atakować skrzydłami i dośrodkować piłkę w pole karne. Przed przerwą gospodarze mogli wyrównać. Hateley odnalazł na skrzydle Kirkeskova. Duńczyk dośrodkował mądrze po ziemi do Parzyszka. 26-latek uderzył jednak zbyt lekko. Chwilę później z dystansu próbował Jodłowiec. Do przerwy lepsi goście.

Goście w 53. minucie mogli podwyższyć wynik. Szczepański po raz kolejny świetnie dostrzegł partnera z drużyny, tym razem Bartla. 30-latek uderzył jednak w poprzeczkę. Chwile później okazje miał Szczepański, ale uderzył za lekko. Na boisku przez moment tempo spotkania spadło. Emocje i to duże pojawiły się w 75 min., w której najpierw Sokołowski i Badia w jednej akcji mieli trzy okazję do wyrównania. W końcu po strzela Sokołowskiego niemal z linii bramkowej piłkę wybił Sapała. Zdaniem sędziego Mycia zrobił to jednak nieprzepisowo. Sytuacja kontrowersyjna. Piłka uderzyła najpierw w kolano, a potem zmierzając do bramki, uderzyła w rękę zawodnika gości. Sędzia po konsultacji z VAR-em wskazał na wapno. Rzut karny wykorzystał Felix i mieliśmy remis. Goście nie tylko stracili bramkę, ale również zawodnika. Sapała za swoje zagranie ukarany został czerwoną kartką. Kilka minut później goście już przegrywali. Tuszyński w polu karnym chciał zagrać do Felixa, piłkę przeciął Skóraś, a ta nieszczęśliwie wpadła do bramki. Podopieczni Marka Papszuna do tego momentu grali bardzo dobrze i nie zasługiwali na porażkę. Kilka minut odmieniło, jednak totalnie to spotkanie. Analizując poziom gry nie było żadnej różnicy pomiędzy beniaminkiem a mistrzem Polski. Szalę zwycięstwo przechyliło doświadczenie na tym poziomie rozgrywek.  W samej końcówce goście mogli jeszcze wyrównać. Piłka po strzale głową minimalnie minęła bramkę Placha. Goście wyjeżdżają do Gliwic z podniesioną głową, niestety dla nich bez punktów. Piast nie grał wielkiego meczu, ale sztuką jest wygrywać mecze, w których nie idzie.

20 września 2019, godz. 18:00 – PKO Ekstraklasa

Piast Gliwice 1:2 Raków Częstochowa

0:1 – Brown Forbes 6. min.

1:1 – Felix 78. min.

1:2 – Skóraś (sam.) 80. min.

Piast Gliwice: Plach – Mokwa, Korun, Malarczyk, Kirkeskov – Milewski, Hateley – Felix, Jodłowiec (70 min. Sokołowski), Badia (92. min Huk) – Parzyszek (60. min. Tuszyński)

Raków Częstochowa: Gliwa – Jach, Petrasek, Azemović (85. min. Kolev) – Bartl, Sapała, Schwarz, Skóraś – Szczepański (90. min. Luković), Brown Forbes, Musiolik (88. min. Babenko)

Komentarze