Strona główna Piłka nożna Polscy piłkarze oceniają polskie starcie w Lidze Mistrzów

Polscy piłkarze oceniają polskie starcie w Lidze Mistrzów

0
Foto: rfpl.org

Aż trzech polskich piłkarzy zagrało w środowym meczu Lokomotiwu Moskwa z Juventusem. Na placu gry pojawili się Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus, którzy reprezentowali barwy rosyjskiej drużyny, a także Wojciech Szczęsny, który strzegł bramki ekipy z Turynu. 

W rozmowie z Polsatem Sport, który jest oficjalnym nadawcą Ligi Mistrzów w Polsce, podzielili się swoimi przemyśleniami dotyczącymi starcia grupy D tegorocznej edycji Champions League.

Lokomotiw miał nie mal dwukrotnie mniejsze posiadanie piłki niż drużyna z Włoch, a mimo to do 90 minuty utrzymywała remis dający 1 punkt. Nastawiliśmy się w końcówce na ten punkt. Douglas Costa pokazał jednak świetne umiejętności. Przegrywamy 1:2 po bardzo dobrym meczu. Trzeba nas pochwalić. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wygrać – mówi wracający po urazie Maciej Rybus.

Na końcu liczy się tylko to, że przegraliśmy. W futbolu znaczenie ma tylko wynik, a on nie jest dla nas dobry – dodał Krychowaik, który nie krył rozczarowania wynikiem. Udowodniliśmy, że najlepszą obroną jest atak. Mieliśmy sporo sytuacji, ale w naszych kontratakach powinniśmy zachować chłodną głowę. Wystarczyło podać do kolegi, który wychodził z boku i mielibyśmy sam na sam – podsumował grę swojej drużyny.

Strzelec jednego w tej edycji Ligi Mistrzów gola podzielił się również swoją opinią dotyczącą straty drugiej bramki przekreślającej szanse moskiewskiego zespołu na zwycięstwo. Jeśli masz gościa z taką szybkością to jest prosta zasada, że piłka może przejść, a zawodnik nie. Powinniśmy go sfaulować i wtedy byłoby po akcji – skwitował były zawodnik PSG.

W nieco lepszym humorze był Wojciech Szczęsny. Polski golkiper nie tylko przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu i zagwarantowania sobie udziału w 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale i nie dał się pokonać swojemu przyjacielowi – Grzegorzowi Krychowiakowi.

Chciałem  przede wszystkim wygrać, a po drugie żeby Krychowiak nie strzelił mi gola w tym dwumeczu. Udało się, jestem zadowolony – mówi podstawowy bramkarz reprezentacji Polski i Juventusu.

Szczęsny docenił grę rywali swojego zespołu mówiąc, że remis byłby sprawiedliwszy. Postawili wysoko poprzeczkę. Na szczęście jakość po naszej stronie pod koniec meczu sprawiła, że wygraliśmy. Z przebiegu meczu może remisu byłby bardziej sprawiedliwy – komentuje Polak.

Szczęsny odniósł się też do wpadki bramkarza Lokomotiwu, który popełnił gafę przy pierwszej bramce dla Juve.

Pomyślałem, że dobrze że to był on, a nie ja. Boisko było bardzo mokre, wielokrotnie ja też miałem problemy. Po prostu mi go szkoda – ocenia Szczęsny.

 

Komentarze