Polska tiki-taka we Wrocławiu

Aktualizacja: 3 lut 2022, 12:50
19 mar 2016, 19:47

Przed meczem z Ruchem Chorzów Mariusz Rumak, trener Śląska Wrocław, przyznał, iż serce podpowiada mu, że gospodarze podejmą walkę. Na nieszczęście dla wrocławian, były szkoleniowiec m.in. Lecha Poznań zapomniał, że jako trener powinien kierować się rozumem, a nie sercem.

Walczący o utrzymanie w grupie mistrzowskiej Ruch podjął w sobotę na stadionie miejskim we Wrocławiu będący w strefie spadkowej Śląsk. Przyglądając się formom i pozycjom w tabeli obu zespołów to przyjezdni byli uznawani za faworytów.

Od początku spotkania była to typowa tiki-taka w polskiej ekstraklasie, czyli gra metodą przyjął-stracił albo podał do tyłu. Choć się wydawało, że to gospodarze od początku próbowali atakować, bo jako pierwsi wywalczyli dwa rzuty rożne, to dopiero w 13. minucie padł celny, choć słaby strzał wymierzony w bramkę strzeżoną przez Mateusza Abramowicza.

Kiedy w 21. minucie wydawało się, że Ruch obejmie prowadzenie z kontry, gdy Kamil Mazek nie miał problemów z wyprzedzeniem powolnego Mariusza Pawelca, dograł płaską piłkę do wbiegającego Marka Zieńczuka, ale ten dał się wyprzedzić Jackowi Kiełbowi i akcja spaliła na panewce.

W 31. minucie Pich stanął przed szansą, oddał mocny strzał z ostrego kąta, ale skutecznie, choć szczęśliwie interweniował Putnocky.

Dopiero w 42. minucie oglądaliśmy kolejną ładną akcję w tym meczu, kiedy Hateley zagrał w pole karne do Mervo, ten dostawił nogę, a piłka poszybowała w górę i trafiła w górną część poprzeczki gości.

Pierwsza połowa przebiegła dość żywo, była nawet przyjemna dla oka, ale widać było brak zaufania do zawodników ze środka pola. Stuprocentowych sytuacji, jak i bramek również brakowało.

Druga część spotkania nie zachwycała. Jednym z ciekawszych momentów była pomyłka sędziego technicznego, który pokazał, że p. Rumak zmienia bramkarza na obrońcę. Generalnie królowała tiki-taka. Nawet, jeśli jacyś skrzydłowi zdołali przedrzeć się przez drugą linię, to po chwili zatrzymywali się na obrońcach. Jako że p. Adam Nawałka nie powołuje do kadry na mecze o punkty żadnego z występujących tu obrońców, można stwierdzić, że atakujący zawodnicy mają za ciężkie nogi na skuteczny drybling.

Złe przygotowanie techniczne i przede wszystkim taktyczne – oba zespoły ustawione tak samo, a przecież brakuje w nich indywidualności, które mogłyby zrobić jakąkolwiek różnicę spowodowało, że mecz był nudny jak flaki z olejem. Większość prób ataków była kasowana przez pomocników i obrońców. Był też widoczny brak koncentracji obrońców, którym przestawało się chcieć grać w końcówce spotkania, co zaowocowało kilkoma sytuacjami po obu stronach boiska. Bardzo zła sytuacja gospodarzy, którzy od 6 meczów nie potrafią wygrać, natomiast Ruch wywalczył ważny punkt na wyjeździe.

Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 0:0

Składy:

Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Artykuły

Artykuły ze strony www.johnnybet.com

SOCIAL MEDIA