Strona główna Piłka nożna Lotto Ekstraklasa Niedosyt w Białymstoku

Niedosyt w Białymstoku

0

Broniący się przed spadkiem z Ekstraklasy Górnik Zabrze przyzwoicie zaprezentował się w Białymstoku. Miał przewagę w posiadaniu piłki, miał więcej klarownych sytuacji, ale… nie zdołał ich wykorzystać i jedynie zremisował bezbramkowo z miejscową Jagiellonią.

O ile białostoczan podział punktów nie zmartwił, bo pozwolił utrzymać bezpieczną przewagę  5 punktów nad strefą spadkową, to zabrzanie byli po spotkaniu rozczarowani.

 „Pozostał niedosyt, bo powinniśmy wygrać. Takie sytuacje, jak miał Jose Kante w I połowie, musimy wykorzystywać. Nie składamy jednak broni. Walczymy dalej” – stwierdził pomocnik Górnika, Mariusz Przybylski.

Jeden wywalczony punkt pozwolił  wprawdzie zabrzanom zmniejszyć do ledwie dwóch punktów stratę do Podbeskidzia Bielsko-Biała. Problem w tym, że skuteczność zabrzan wciąż woła o „pomstę do nieba”, a do końca rozgrywek pozostały już ledwie 4 kolejki.

Symbolem indolencji strzeleckiej Górnika staje się powoli Jose Kante. Hiszpan już we wcześniejszych spotkaniach pudłował niemiłosiernie. Chociażby w starciu z Podbeskidziem przegrał dwa pojedynki sam na sam z bramkarzem. W niedzielę dokonał jeszcze większego „wyczynu”. W 21 minucie znalazł się 9 metrów przed bramką gospodarzy. Nikt go nie atakował, miał mnóstwo czasu i miejsca. Mógł zapytać się Bartłomieja Drągowskiego jak ma go pokonać! Tymczasem strzelił tak, że bramkarz gospodarzy zdołał odbić piłkę na rzut rożny.

Wcześniej, w 10 minucie potężnie z woleja uderzył Rafał Kurzawa i białostoczan uratował słupek, a kilka minut później groźnie – tuż nad poprzeczką – uderzył Armin Cerimagić.

Białostoczanie poważne zagrożenie pod bramką zabrzan zdołali stworzyć dopiero po przerwie. W 52 minucie ładnie lewym skrzydłem przedarł się Konstantin Vassiljev, ale z ostrego kąta, uderzył ponad poprzeczką.

W II połowie tempo gry wyraźnie siadło. Górnicy opadli nieco z sił, a gospodarze zagrożenie stwarzali jedynie po dość przypadkowych wrzutkach w pole karne. Paradoksalnie taki wrzut z autu w końcówce meczu mógł im zapewnić komplet punktów. Piłka niespodziewanie znalazła się tuż przed stojącym 4 metry przed bramką zabrzan Fiodorem Cernychem. Litwin nie zdołał jednak w nią trafić i padła łupem Grzegorza Kasprzika.

Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 0:0

Jagiellonia: Drągowski – Sirok, Szymonowicz, Tomelin, Tomasik – Cernych, Romanczuk, Grzyb, Mackiewicz (73′ Alvarinho) – Vassiljev, Świderski (63 ′ Mystkowski).

Górnik: Kasprzik – Danch, Kopacz, Oss – Kallaste, Kurzawa, Przybylski, Matuszek – Gergel  (77 ′ Steblecki), Kante (86 ′ Skrzypczak), Cerimagić (81′ Janota).

Żołta kartka: Matuszek.

Komentarze