Strona główna Felietony Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może “Podsumowanie 1. kolejki”

Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może “Podsumowanie 1. kolejki”

0

Było oczekiwanie, było nerwowe podrygiwanie nogą i nutka niepewności. Była nadzieja, że przez 2 miesiące niektóre rzeczy ulegną poprawie. Ale gdzie tam. Niewiele uległo zmianie. Niektórzy jak nie potrafili grać poza własnym podwórkiem, tak dalej nie potrafią. Inni jak potrafili gubić punkty z przeciętniakami, tak dalej rozdają prezenty na lewo i prawo. Było kilka pogromów, niedziela to był dzień strzelb z Lubina i Krakowa. Rolę „nadwornych pazi” odgrywały Piast i Korona, co więcej wyszło im fenomenalnie.

Wisła Płock- Lechia Gdańsk
Panuje przekonanie, że jaki pierwszy mecz, taki cały sezon. Nie było kopania się po czołach, także mamy plus. Ogólnie taka mocna „trója” za ten mecz. 4 dla gospodarzy, 2 dla gości- arytmetycznie 3. Oczy kibiców w tym meczu były skierowane na „ Jasia wędrowniczka” polskiej piłki, czyli Dominika Furmana. Warszawa, Tuluza, Warszawa, Werona, Płock. I tym samym wiemy, że chyba znalazł miejsce, gdzie się odbuduje, zagra pierwsze skrzypce i pociągnie Nafciarzy może nawet do pierwszej „8”. Lechia na wjeździe przegrała by z reprezentacją Eskimosów. Zadziwiające jak ta drużyna fajnie gra u siebie a jak beznadziejnie na obcych boiskach. 2:1

Śląsk Wrocław- Lech Poznań Dramatycznie słaby był ten mecz. Ten kto zapomniał wziąć na wieczór Hydroksyzyny, ten otrzymał ją w wersji wizualnej. Poza tym czego można było spodziewać się po grającemu bez napastnika Śląsku? Lech przypominał trochę zawstydzonego chłopca na szkolnej dyskotece, trzymającego się ścian, który ma podejść do dziewczyny i poprosić ją do tańca. Chce ale nie może. Lech też chciał, ale zwyczajnie nie mógł strzelić bramki. Najpierw Nielsen przypierdzielił w słupek z wymarzonej pozycji. Miał mnóstwo czasu i miejsca, ale miał też pecha. Robak mógł główką przechylić szalę wygranej na korzyść swojego zespołu i to już w 1. minucie, ale… Sami wiecie. 0:0

Ruch Chorzów- Górnik Łęczna Gdy ktoś wybrał oglądanie Ekstraklasy od 18:00, to zrobił bardzo dobry krok. Bycie widzem spotkania o 15:30 wiązało się z przychodzeniem do głowy myśli samobójczych. Dramatycznie słabe było to spotkanie a pierwsza połowa to była męczarnia. Drugą w końcówce osłodzili nam bramkarze, bowiem ich kardynalne błędy zakończyły się bramkami. Wcześniej swoją niezłą dyspozycję udokumentował Jakub Arak i ręce w geście triumfu mogli unieść gracze z Chorzowa. 2:1

Wisła Kraków- Pogoń Szczecin Dziwna sprawa z tym meczem. Wisła ma w bramce kogoś kto potrafi wyjąć sam na sam ze Zwolińskim czy Guyrcso a nie umie łapać dośrodkowań, które złapałby przeciętny człowiek w rękawice kuchenne. Wisła zrobiła swoje i zasłużenie wygrała to spotkanie. Gola Pietrzaka na 2:1, genialny. Jak on sam tak chciał to czapki z głów. Słowa uznania też dla Patryka Małeckiego, a dokładniej za jego rajd przy pierwszym golu. Po takiej przebieżce dostał pewnie zapalenia płuc, ale efektem była bramka Brożka, która otworzyła wynik meczu. 2:1

Legia Warszawa- Jagiellonia Białystok Nie bardzo wiem, co napisać o tym meczu. Gdyby Legia w pierwszej połowie wykorzystała jeszcze jedną sytuację, konkretnie jakby zrobił to Prijovic to byłoby po jabłkach. W drugiej części zespół, który nie istniał wykorzystał niedowłady Jakuba Rzeźniczaka oraz jego umysłowe zaćmienie( chwilowe, bo to rozgarnięty chłop) i doprowadził do remisu. Rzeźnik dał się ograć jak dziecko, a tak podobno trenuje na siłowni by zwiększyć masę mięśniową. Diety różne stosuje, robi kupę do góry nogami, bo zdrowiej. Pozer. Jaga w II części miała ewidentnego karnego bo debilnym zachowaniu Aleksandrowa, który miał fart, że sędzia Marciniak liczył kibiców na trybunach a nie patrzył na boisko. 1:1

Zagłębie Lubin- Korona Kielce To był wyrok. Kara śmierci dla Korony. Po pół godzinie było po meczu bo odrobić 4 gole straty to niemal niemożliwe. Jedni i drudzy byli zgodni, że już znamy zwycięzcę także w głowach byli już pod prysznicami tylko sędzia bez serca kazał im zasuwać. Same gole to idealnie wykonane stałe fragmenty gry. Rozgrywanie wyuczonych wariantów itp. To może przynieść korzyść (oby!) również w eliminacjach Ligi Europy. 4:0

Cracovia Kraków- Piast Gliwice Po jaką cholerę taki wynik? Po co ta kanonada goli? Żeby za rok grać w europejskich pucharach? Żeby znów upokorzyli nas pasterze z jakiejś wsi? Kupa goli, mecz się oglądało przyjemnie ale to była wygrana, która znów może nas kosztować kompromitacje. Słówko jeszcze o Piaście. Widać ile znaczyli dla klubu Vacek i Nespor. Zapowiada się chłopiec do lania z tych gliwiczan. 5:1

Termalica Nieciecza- Arka Gdynia Nieudanie powróciła Arka do Ekstraklasy. Chłopaki z Niecieczy też nie są tuzami futbolu ale udało im się zacząć ligę od wygranej. W sumie z takimi zespołami jak Arka muszą szukać punktów. Sam mecz raczej optycznie dla beniaminka, ale to gospodarze strzelali. Niby „d*py nie urwało” ale po tym meczu jakoś czuć spełnienie. Że goście zrobili swoje, że ktoś wygrał, że były gole. Bez tragedii. 2:0

Komentarze