Strona główna Felietony Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może „Podsumowanie 11. kolejki”

Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może „Podsumowanie 11. kolejki”

0

Dawno nikt tu nie podsumowywał kolejek najlepszej ligi świata, co jest niedopuszczalne! Ba! Karygodne. Ale wracam, uporządkowane mam wszystko w głowie, bo miałem delikatny pier… bałagan. A przez te kilka tygodni w tabeli też się porobił bałagan, ale spoko- opanuję to!

Ruch Chorzów- Zagłębie Lubin Chyba jeszcze tak dobry mecz nie trafił się w tym sezonie na rozpoczęcie kolejki. Początek, jak mecz w Fifa 16, gol za gol. Najpierw Janoszka, potem wyrównał Niezgoda i tak to się kręciło. Gwizdek na przerwę u koneserów piłki wzbudził niemal krwiożercze instynkty, bowiem miało się ochotę rozszarpać sędziego, olać przerwę i zacząć szybko drugą połowę. Niestety gracze w szatniach pozostawiali umiejętności, agresję oraz chęć gry. Było gorzej, a przede wszystkim nudniej i wróciła typowo polska naparzanka. Sytuację nieco rozładował Piotr Ćwielong, który zablokował centrę gości z ogromnym poświęceniem i nie zbaczając na konsekwencje zdrowotne. Szkoda tylko, że zrobił to we własnym polu karnym i rękoma. Janus wykorzystał „11” i lubinianie wywieźli z Cichej 3 punkty. 1:2

Górnik Łęczna- Lech Poznań Niespodzianką byłoby, gdyby gospodarze ugrali choćby remis, a na to się zanosiło. Oczywiście gol dla gospodarzy był typowym golem z d*py. Niska centra z rożnego, zamieszanie i gol, jednak autor ciężki do ustalenia. Gall anonim. Lech jest jednak na tyle mądry, że wie iż Górnik Łęczna to kopciuszek naszej ligi i wystarczy odrobina chęci by zdobyć gola. Najpierw ładna centra na głowę Gajosa, potem wreszcie wygrany pojedynek gracza z pola vs bramkarzowi i Lech wywiózł komplet. 1:2

Arka Gdynia- Piast Gliwice Wizytówka Ekstraklasy- jedna z lepszych, o ile nie najlepsza. Arka, która przejechała się po wszystkich pucharowiczach, jak księża po ministrantach. Teraz dostali do wyścigu kulawego żółwia i… przegrali. Gdynianie przeważali, Abbott urządził sobie trening strzelecki, ale to było za mało. Piast grał jak na turnieju halowym z okazji 100- lecia jakiejś parafii, czyli fatalnie i wręcz nieudolnie. Najpierw Badia, po rykoszecie, mógł zapisać w CV gola z wolnego, potem Herbert zagrał w siatkówkę w swoim polu karnym, co wykorzystał da Silva z karnego, a na końcu ten sam siatkarz ustalił wynik na 2:1 dla Piastunek. Kabaret nie mecz. 1:2

Wisła Płock- Wisła Kraków Rzadko ogląda się takie mecze. Tak dobre oczywiście. Było wszystko czego można było oczekiwać. Najpierw Biała Gwiazda po golach Zachary( cudna akcja) i Guzmicsa( miał przy strzale tyle miejsca i czasu, że mógł rozdać kilka autografów chłopcom do podawania piłek). Wyrównali potem Furman( karny) i Merbashwili, jednak w ostatniej minucie sprawy w swoje ręce wziął popularny „Mały” i strzałem zza pola karnego dał Białej Gwieździe kolejne 3 punkty. 2:3

Legia Warszawa- Lechia Gdańsk To był zdecydowanie najlepszy mecz Mistrzów Polski w tym sezonie. Tyle strzałów, co z Lechią oddali łącznie przez cały dotychczasowy sezon. Gdyby Magiera wszedł na boisko prawdopodobnie też miałby szansę na strzelenie gola. Przyjezdni nie istnieli, zostali zdominowani jak prostytutka przez fetyszystę. Paixao mógł strzelić honorową bramkę ale nie trafił do pustaka. Mniejszy wstyd byłby jakby zaczął tańczyć przy słupku. Bramki to najpierw pusty przelot Savica, który popełnił wielbłąd i nie złapał prostej centry i Gui strzelił gola. Potem Brazylijczyk dostał „patelnię” od Odidji i na końcu Niko potwierdził „rachunek prawdopodobieństwa” i po 2123465 nieudanych próbach, popisał się kolejnym golem na boiskach Ekstraklasy. 3:0

Cracovia Kraków- Korona Kielce To była egzekucja. Już diabli niech wezmą te stracone gole, ale gra Korony wyglądała jakby mieli opaski na oczach i do tego rozwolnienie. Nie trzeba było się wysilać by ograć ten „dream team”, tylko wystarczyło trochę konsekwencji. Defensywa kielczan mogła kupić bilety i usiąść na trybunach, bo i tak i tak tylko się przyglądali poczynaniom gospodarzy. Smutny to był mecz, bo nikt nie lubi oglądać poniżania. 6:0

Śląsk Wrocław- Termalica Nieciecza Obraz nędzy i rozpaczy. Tak na tę chwilę wygląda zespół z Wrocławia. Jeszcze początek sezonu nie był zły, no ale teraz klęska goni kompromitację a popędza je goła d*pa, którą na swoim boisku nadstawia Śląsk każdemu, kto ma czas wpaść do Wrocławia. Najpierw gol Fryca- samobójczy. Czyli kupa szczęścia. Potem fortuna się odwróciła i Pawełek zagrał to co umie najlepiej, czyli wyskok do dośrodkowania i „piłka parzy”. Wcześniej Pawelec zachował się jak zawodnik MMA. Słabo to wygląda. 1:2

Jagiellonia Białystok- Pogoń Szczecin Mecz się odbył i tu powinienem postawić kropkę i iść do żony. Nikt oglądając ten mecz nie szczytował. Jaga przeważała, zwłaszcza w II połowie, po tym jak w przerwie o lepszą grę grzecznie poprosił ich Michał Probierz. Widać było brak Vassiljeva. To było jak wlanie do baku gorszego paliwa. Niby pojedzie, ale może się sknocić i stanąć. 0:0

1. Jagiellonia Białystok 23 21-7
2. Termalica Nieciecza 23 14-13
3. Lechia Gdańsk 22 16-13
4. Zagłębie Lubin 20 17-8
5. Arka Gdynia 17 15-11
6. Wisła Płock 15 15-14
7. Lech Poznań 15 11-13
8. Korona Kielce 14 13-23
9. Cracovia 13 19-12
10. Legia Warszawa 13 13-12
11. Pogoń Szczecin 11 13-13
12. Śląsk Wrocław 11 10-12
13. Piast Gliwice 11 10-17
14. Ruch Chorzów 11 12-20
15. Górnik Łęczna 10 13-14
16. Wisła Kraków 10 11-21

12. kolejka

14.10.2016 18:00 Cracovia – Wisła Płock
14.10.2016 20:30 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa
15.10.2016 15:30 Górnik Łęczna – Arka Gdynia
15.10.2016 18:00 Piast Gliwice – Ruch Chorzów
15.10.2016 20:30 Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk
16.10.2016 15:30 Termalica Nieciecza – Jagiellonia Białystok
16.10.2016 18:00 Lech Poznań – Wisła Kraków
17.10.2016 18:00 Korona Kielce – Śląsk Wrocław

Komentarze