Strona główna Felietony Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może „Podsumowanie 26. kolejki”

Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może „Podsumowanie 26. kolejki”

0

Na początku warto napisać coś konstruktywnego, jednak nic nie przychodzi mi do głowy. Generalnie weekend można zaliczyć do bardzo udanych jeśli chodzi o emocje w czasie meczów. Termalica z kandydata do spadku zrobiła się kandydatem do awansu do „topowej 8”. Legia po upokorzeniu w Niecieczy zrobiła swoje. Lechia zmiażdżyła Jagiellonię, a Śląsk dalej w śnie zimowym.

Podbeskidzie Bielsko Biała- Korona Kielce Po raz kolejny spotkanie inaugurujące kolejkę było delikatnie mówiąc „średnie”. Gospodarze to klasa ostatnimi czasy. Już nie tylko biegają, wycinają rywali, czy zamieniają mecz w sparing MMA, ale grają składnie, stosują pressing, wymieniają piłkę na jeden kontakt. Korona, jak to Korona. Bez polotu i gol „z d*py” bo obciął się Kato. Do 60. minuty kielczanie walili w gołębie siedzące na dachu a nie w bramkę. Na zwycięstwo zdecydowanie zasłużyli Górale a nie goście, no ale świat się pomylił i piłkarzy jednej i drugiej ekipy musiał zadowolić remis. 1:1

Wisła Kraków- Piast Gliwice Iskierka optymizmu wśród kibiców Wisły po tym meczu była wyczuwalna nawet przez telewizor. Biała Gwiazda zagrała naprawdę bardzo przyzwoity mecz, odnosząc się do ich „popisów”, które odstawiają od września. Remis z wiceliderem brzmi dobrze, jednak ten wicelider to na wiosnę króliczek Duracell bez baterii. Prawda jest taka, że drugi raz w tym sezonie to Szmatuła załatwia gliwiczanom remis. Najpierw z Górnikiem Łęczna, no i teraz. Kiedy już kibice Wisły witali się z gąską, klepali po kolanach na myśl o zwycięstwie, wówczas ich marzenia zamordował Paweł „wiecznie młody talent” Brożek. 94 minuta, rzut karny, remis. Szanse powodzenia? Ok. 90%, bowiem Brożek to piłkarz doświadczony i dobry w tym elemencie, jednak już wiadomo, czemu jest nazywany „młodym talentem”, bo jak młoks się spalił i uderzył bardzo kiepsko. Wystarczyło tylko wyczuć intencje strzelca, także nawet bramkarz Izolatora Boguchwała miałby duże szanse na obronę. Wisła musi się oblizać, choć było blisko, bardzo blisko. 1:1

Górnik Łęczna- Termalica Nieciecza Było lepiej niż można było założyć przed meczem. Nazwy obu klubów nie powodują uśmiechu i szybszego bicia serca. Mecz nie miał zbyt wielu „neutralnych” fanów, jednak było trochę okazji strzeleckich, padły 3 gole, było kilka fajnych wymian. Mecz można zaliczyć jako udany, jednak Termalika dzięki zwycięstwu puka do „czołowej ósemki”. To tak samo wiarygodnie brzmi, jak to, że Nergal nagle regularnie co niedzielę biega do kościoła na mszę o 8:00 rano. Z tym, że niecieczanie serio są na 9. lokacie. 1:2

Śląsk Wrocław- Zagłębie Lubin Ja serio nie uwziąłem się na Mariusza Pawełka, no ale to jest sportowy kaleka. Dziś już w 2. minucie odwalił takiego babola, że klękajcie narody. Potem inwalidztwem zarazili się od Pawełka obrońcy Śląska. Szybkie dwie bomby i Zagłębie po kwadransie już było niemal pewne sukcesu. Nie wiadomo co musi jeszcze zrobić Mariusz Pawełek by usiąść na ławce. Może zatańczyć przy słupku lub zdjąć spodenki? Dopóki on będzie bronił Śląsk meczu nie wygra. 0:2

Legia Warszawa- Górnik Zabrze Legia zwyczajnie zrobiła swoje, bo po ostatnim laniu jaki zebrała prawie na polu kukurydzy, miała wobec kibiców dług. Spłaciła go, lecz nie bez problemów. Górnik postawił się liderowi i nawet prowadził bo bramce Stebleckiego rodem z Bundesligi. Piękna uroda bramki, choć obrońcy Legii nie przeszkadzali zawodnikowi Górnika w oddaniu strzału, a przede wszystkim Rzeźniczak, który tak daleko stał od Stebleckiego, jakby ten miał wirus ptasiej grypy albo z tydzień nie używał dezodorantu. Potem goście bronili wyniku, co jest zrozumiałe i całkowicie oddali Wojskowym plac gry. Bronili też remisu 1:1. W końcu remis na wyjeździe to dobry rezultat. Jednak bronienie się przy wyniku 1:2 było niezrozumiałe. Trener Żurek gdyby tylko mógł wszedłby na boisko, wziął łopatę, wykopał rów w polu karnym, aby tylko przeszkodzić Legii w atakach i bronić niekorzystnego rezultatu. Szybka zemsta Legii i Prijovic z Niko dołożyli kolejne trafienie. 3:1

Lechia Gdańsk- Jagiellonia Białystok Ciekawe jaką wymówkę wymyśli pan Probierz na konferencji. Lotnisko już było. Gadka o budżecie była. O braku respektu wobec rodzimych szkoleniowców też było. To teraz, że proszek, w którym piorą koszulki Jagi wywołuje alergię skórną. O Jadze ciężko powiedzieć coś dobrego, ale o Lechii owszem. Grali przyjemnie dla oka, skutecznie i gdyby poprawili grę wyjazdową walczyliby nie o pierwszą „8” a o podium. Każde ich zagranie w pole karne siało popłoch w szeregach gości, jakby ktoś rzucał granat. Apropo rzucania to dwie sprawy. Po pierwsze kogoś powaliło, że rzucał czymś na boisko, a dwa Drągowski. Razem z Krystyną Pawłowicz będzie kandydował do nagrody „Gamonia roku”. To co zrobił bramkarz Jagiellonii to była masakra. Tym samym podpadł kibicom Lechii, kilka miesięcy wcześniej kibicom Legii. Pajacuje, pokazuje „faki”, wsadza palce w pośladki rywali, dusi kolegów z zespołu. Zwyczajnie chce być zapamiętany jako ten młody, niepokorny bramkarz. Chwilowo młody i niepokorny, na „bramkarza” niech zasłuży. 5:1

Lech Poznań- Cracovia Kraków Piłkarska ciuciubabka, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bardzo mądra gra obu ekip, ewidentnie dostosowali się do wysokiego poziomu kolejki. Najpierw szybko zawodnicy jednych i drugich dali sobie- za przeproszeniem- po mordzie i potem gra przeniosła się do środka boiska. Jednak nie była to typowa polska kopanina. Inteligencja podań i rozgrywania piłki poddawała w wątpliwość, że oglądamy naszą, rodzimą ligę. Bardzo miłe widowisko zafundowali tam zawodnicy z Krakowa i Poznania. Oby tak dalej! 2:1

Pogoń Szczecin- Ruch Chorzów Kolejny super mecz. Boisko wyglądało niczym rykowisko ale piłkarze zafundowali nam futbol europejski. Pierwsza faza meczu to dominacja Pogoni. Potem Słowik zachował się jak junior w B-klasie, wyleciał z boiska a Ruch wykorzystał przewagę, właściwie zrobił to Lipski, który zapewnił Niebieskim wygraną. 2:3

Komentarze