Strona główna Felietony Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może „Podsumowanie II kolejki”

Studium przypadku, czyli w Ekstraklasie kopać każdy może „Podsumowanie II kolejki”

0

Żadnej sensacji nie było, może negatywnie pokazał się Lech, trochę Lechia, fatalnie Legia. Generalnie ciężko zapamiętać cokolwiek z tej kolejki, dlatego stawiam kropkę i kończę swe wywody.

Pogoń Szczecin- Korona Kielce
Spotkanie nie należało do szlagierów, jednak jakaś tam waga tego meczu była. Generalnie lepsi byli gospodarze i to oni po pięknym golu Korta wyszli na prowadzenie. Swoją drogą w tej sytuacji obrona kielczan zachowała się w sposób poddający pod wątpliwość jej obecność na boisku. Napastnik Pogoni miał czas, miejsce, mógł walnąć browara, rozłożyć polówkę, chwilkę się kimnąć, ale strzelił pięknego gola wykorzystując agresję obrońców zbliżoną do agresji pacjentów szpitala poddanym narkozie. Wyrównał Ukrainiec z Korony, którego nazwisko słyszałem odmienione na 34 sposoby, zatem nie będę się ośmieszał i napiszę UKRAINIEC. Gol tzw. „od czapy”, a właściwie to owoc Aankour’a, który podał idealnie i swoją kreatywnością choć trochę zastępuje brak Cabrery. 1:1

Arka Gdynia- Wisła Kraków Arka wygrała dość słusznie, ale niesłuszna jest różnica trzech goli. Na aż takie manto Biała Gwiazda nie zasłużyła. Generalnie po tym meczu czuć pewien niesmak. Pierwszy gol, Kakoko, to rykoszet bez którego Miśkiewicz złapałby tę piłkę w zęby. Kupa farta po stronie gdynian. Drugi to wielbłąd „Miśka”, który nie złapał dośrodkowania o agresywności balona na wietrze. Takie coś się łapie jedną ręką, a w drugiej się trzyma bidon. Bajka o faulu, którą Miśkiewicz chciał sprzedać arbitrowi była pokroju rzetelności wróżbity Macieja. Trzeci gol to „karny z d*py”. Skoro sędzia odgwizdał rękę po ówczesnym odbiciu piłki od tułowia to dla dobra tej dyscypliny w Polsce powinien siedzieć w domu, odrzucając oferty pracy związane z futbolem. Podobno jest mało budowlańców. 3:0

Jagiellonia Białystok- Ruch Chorzów Mecz sam w sobie był bardzo jednostronny. Wszystko, co najlepsze prezentowali gospodarze a goście robili za pozorantów. Zwyczajnie pozorowali grę w piłkę. Nie warto pastwić się nad chorzowianami i wychwalać białostoczan. Zagrali bardzo fajnie, jednak najciekawsze w tym meczu było jak komentatorzy Canal Plus rozchwytywali łydki Ćwielonga i brak na nich … tłuszczu. Ja rozumiem że starają się pobić tych z Eurosport, kto pierdnie większą głupotę. Trzeba być jednak mega żeby u piłkarza szukać tłuszczu na łydce, wiadomo najwięcej tkanki tłuszczowej jest na łydkach. Co do spotkania to tak: Najpierw interwencja defensorów Ruchu polegająca na wystawieniu piłki Grzybowi, który zamknął oczy, strzelił ile sił Bozia dała i gol. Przy drugim golu Koj wziął na siebie podawanie rywalom. Dograł do Vasilijeva (chciał do kolegi ale zabrakło sił), ten podał Górskiemu na głowę i było 2:0. Następnie akcja stulecia Ruchu Oleksy-Lipski, zakończona golem tego drugiego. Potem Vasilijev z metra dostawił nogę po dograniu Frankowskiego, a strzelaninę zakończył Świderski. 4:1

Legia Warszawa- Śląsk Wrocław
Śląsk zebrał już drugi remis w tym sezonie i drugi raz mecz z jego udziałem jest tak emocjonujący jak partia szachów dziadka z wnuczkiem. Choć w szachach wiadomo, że dziadek podłoży się wnuczkowi, a tu Śląsk zagra kichę tak żenującą, że zbiera się na wymioty. Śląsk jest fatalny, choć punkciki ciuła, jednak aspiracje klubu z Wrocławia sięgają Ligi Europy. Teraz o ich rywalu, czyli Legii. Legia za Hasiego jest tak wyrazista jak jedzenie w szpitalu. Mdłe remisy na potęgę, wygrana też taka bez szału, za to porażka z Lechem w Superpucharze okazała i pewna. Legia grała bez skrzydeł, za to z niemrawym Hamalainenem, który więcej leżał na boisku niż grał. Z sytuacji lepsza była Legia, no ale zagrali na „0” z przodu. Z ciekawostek dla kibiców Legii powiem, że wychodząc z meczu przechodziłem koło działacza, który powiedział coś w stylu „Mamy zakaz kupowania kogokolwiek”. Ile w tym prawdy nie wiem. 0:0

Termalica Nieciecza- Cracovia Kraków Cracovii można zarzucić wszystko poza brakiem konsekwencji. Dostali obuchem w łeb od macedońskich władców kukurydzy? Dostali. To i od polskich też oberwali. Gdyby ktoś założył, że po 2. kolejkach to niecieczanie będą liderem to odbiorca tych słów bez wahania zadzwoniłby na policję, że wyznawca tej tezy coś ćpa i to w dużych ilościach, zatem pewnie ma jeszcze trochę w domu. Pozycja Termaliki jest esencją tej ligi. Tu nigdy nic nie wiadomo. Cracovia dzięki Bogu pokazała, że nie chce iść „na Puchary”, zatem za rok nie będzie przypału z ich strony, weźmie to na siebie ktoś inny. Co do meczu, to próżno szukać bohaterów, bo raczej gole to owoc błędów każdego po trochu. 1:0- gol Gutkovskisa, obrona Pasów usnęła, 2:0- gol Babiarza, ogromny błąd Sandomierskiego, 2:1- gol Jendriska, błąd Treli, 3:1- swojak, 3:2- karny. Bramki strzelone po błędach rywali w 80% minimum. 3:2

Piast Gliwice- Wisła Płock Nie było to spotkanie, które przeniosłoby nas do innego piłkarskiego świata. Piast nie dał ciała, ale zaczął od straty gola po główce ze spalonego (brawo sędzia!) Recy. Wyrównał Zivec po bardzo ładnej akcji zespołu, a 3 pkt dał Mraz. Ciężko określić to spotkanie jakimiś epitetami bo było to typowo polskie kopanie. Wisła jak na beniaminka ogarnia tę ligę, a wicemistrz Polski jest nim tylko z nazwy. 2:1

Lech Poznań- Zagłębie Lubin Goście albo są fenomenalnie przygotowani do sezonu albo aktualnie prezentują wysoką formę. Co by nie było pogonili samego Lecha Poznań, lecz tylko nazwa „Lech” straszyła. Zawodnicy Lecha bez szału. Nielsen nadaje się do dietetyka, Robak do psychologa by wreszcie odnalazł skuteczność, Formella tragiczny, defensywa podłączona pod prąd, jedynie Majewski grał przyzwoicie. Lubinianie nie musieli się wpinać na wyżyny umiejętności, bowiem dziś wystarczyła tylko część tego co się nauczyli. Pierwszy gol to udana główka Papadopulosa, którego krył jeden z niższych defensorów, także brawa za taktykę. Dali krasnala (Gumny) na wysokiego Papadopulosa. Ten sam karzeł sprokurował wolego, którego na gola zamienił Starzyński. Cóż, Lech musi sporo popracować nad sobą. 0:2

Górnik Łęczna- Lechia Gdańsk Jest przysłowie „Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć”. Ja bym to zmienił na „lepiej grać w 10 mądrych niż w 11 z głupim”. Paweł Sasin zrobił coś za co kiedyś nabijano na pal. Zachował się idiotycznie, choć w ostatniej chwili dotarło do niego, że to futbol a nie mistrzostwa karate, jednak było już za późno. 7 minut popracował i dwa tygodnie wolnego. Wiadome było, że Łęczna tylko jeszcze bardziej ułatwiła zadanie gościom. Ci jednak nie mieli szczęścia i gol Krasica oraz Kuświka ledwo starczył do wygranej, bo babola roku pokazał nam Milinkovic- Savic. 1:2

1. Zagłębie Lubin 6 6:0
2. Termalica Nieciecza 6 5:2
3. Jagiellonia Białystok 4 5:2
4. Cracovia 3 7:4
5. Piast Gliwice 3 3:6
6. Arka Gdynia 3 3:2
7. Lechia Gdańsk 3 3:3
8. Wisła Płock 3 3:3
9. Wisła Kraków 3 2:4
10. Ruch Chorzów 3 3:5
11. Legia Warszawa 2 1:1
12. Śląsk Wrocław 2 0:0
13. Pogoń Szczecin 1 2:3
14. Korona Kielce 1 1:5
15. Lech Poznań 1 0:2
16. Górnik Łęczna 0 2:4

Komentarze