Strona główna Sporty zimowe Biathlon Tort bez wisienki

Tort bez wisienki

0
Foto: Szymon Sikora/PZBiath

Piękne to były emocje. Reprezentantki Polski długo pozostawały w grze o medal podczas dzisiejszego biegu sztafetowego podczas Mistrzostw Świata w biathlonie. I choć ostatecznie dobiegły na siódmej lokacie, to nie wypada nie odnotować tego, co się działo na włoskiej trasie.

Szanowni Państwo, wszystko to, co zostanie napisane poniżej, będzie rodzajem laurki. Ktoś mógłby uznać, że słodzenie przy siódmym miejscu jest sporym nadużyciem. Tak to bywa jednak z regułami, że potwierdzają je wyjątki. Taki wyjątek dziś zaszedł. Reprezentantki Polski po siedmiu z ośmiu strzelań wybiegły na trasę prowadząc. Na mecie było już nieco gorzej, ale nie wypada za to karcić Magdaleny Gwizdoń. Także i ona strzelała i pobiegła, na tyle ile mogła. Zrobiła, co należy, a że nie przyniosło to medalu? Sport.

Często pomijane przez czołowe portale, także te sportowe. Zbierają spojrzenia tylko przy okazji Igrzysk Olimpijskich. Pomimo że porwały się na fach wyjątkowo popularny w świecie. Fach z nieprawdopodobną konkurencją wśród innych nacji. Lista krajów żywo zainteresowanych biathlonem jest dalece dłuższa niż tych, w których popularnością cieszą się skoki narciarskie, czy narciarstwo alpejskie. Nasze Panie nie załamują jednak rąk z racji mniejszego zainteresowania nad Wisłą. Wózek o nazwie „polski biathlon” ciągną dzielnie, od kiedy z piedestału zszedł Tomasz Sikora. I w ostatniej dekadzie podarowały nam medale Mistrzostw Świata, podarowały takie chwile jak dziś. To bardzo wiele w tym kontekście.

Tylko jednego żal po dzisiejszym biegu. We wszelkich konkursach artystycznych przyznawane są nagrody za wybitne osiągnięcia, za całokształt twórczości. Ot uhonorowanie dorobku. W sporcie siłą rzeczy takiego medalu przyznać nie sposób, a szkoda. Można go sobie jednak wyrwać ostatnim sportowym tchnieniem. Życzę Magdalenie Gwizdoń jeszcze jak najwięcej sportowych tchnień, ale dziś piękna wisienka mogła udekorować jej karierę. Oczywiście i bez tego, pozostanie wyjątkową damą nie tylko polskiego, ale i światowego biathlonu. Zacięcie z jakim od ponad dwóch dekad walczy na trasach Pucharu Świata, jest godne najwyższego uznania.

Dwukrotnie na tegorocznej imprezie Polki „powąchały” medal. Najpierw w biegu indywidualnym koło pudła zakręciła się Monika Hojnisz-Staręga, a dziś obejrzeliśmy „wystrzał” sztafety. Pozwolę sobie jeszcze wspomnieć kolejne polskie porzekadło – „do trzech razy sztuka”. Teraz natomiast dodam, że jutro przed nami jeszcze bieg masowy z udziałem Moniki. Nie chciałbym tym samym nadmiernie pompować balonika, ale może dzisiejsze emocje to tylko preludium przed niedzielnym koncertem?

Komentarze