Strona główna Piłka nożna Lotto Ekstraklasa Transferowy niewypał Cracovii chce wymusić rozwiązanie umowy, dostał rekordową karę!

Transferowy niewypał Cracovii chce wymusić rozwiązanie umowy, dostał rekordową karę!

0
Foto: kkslech.com

Do sporej rewolucji doszło tej zimy w Cracovii. Trener Michał Probierz odstawił od składu kilku piłkarzy, którzy dostali wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu, lecz największe problemy sprawia Jaroslav Mihalík. Reprezentant Słowacji został za swoje zachowanie dotkliwie ukarany. 

W trwającym okienku Kraków opuścili już oficjalnie Mateusz Szczepaniak (Piast Gliwice), Piotr Malarczyk (Korona Kielce), Sebastian Steblecki (Chojniczanka Chojnice), Tomáš Vestenický (FC Nitra) oraz Jakub Wójcicki (Jagiellonia Białystok). Wiemy także, że z rozgrywek ligowych wyrejestrowani zostali Grzegorz Sandomierski, Lennard Sowah i Deleu. W przypadku tych zawodników zadecydowały kwestie sportowe, czego nie można do końca powiedzieć o Mihalíku.

23-letni Słowak jesienią zanotował zaledwie jedną asystę w 14 występach, lecz w trakcie zimowych przygotowań miał szansę wywalczenia sobie pozycji w zespole. Spore zamieszanie w klubie wywołał jednak jego wywiad udzielony “Przeglądowi Sportowemu” – Myślałem, że Cracovia chce ubić interes – wykupić mnie za te 850 tysięcy, a później sprzedać drożej. Niestety, okazało się, że prezes mówił nieprawdę. Usłyszałem, że jednak nie było żadnych ofert. A może on za moimi plecami odmówił innym drużynom, przekazując mi coś zupełnie innego? I teraz jestem tutaj, choć nie chcę. Marzy mi się liga zagraniczna, najlepiej hiszpańska. Nie ukrywam, że prezes Filipiak swoimi działaniami trochę zniechęcił mnie do futbolu – ocenił swoją sytuację z letniego okienka 23-letni pomocnik.

Mihalík za te słowa dostał od Cracovii karę wynosząca aż 10 tysięcy euro. Jak za pośrednictwem twittera poinformował “Janekx89” wypowiedź pod adresem Janusza Filipiaka to tylko wierzchołek góry lodowej. Słowak, który jest transferowym rekordem “Pasów”, podczas obozu nie stawiał na śniadaniach, a także prowokował członków sztabu szkoleniowego. Liczył na to, że swoim zachowaniem doprowadzi do sytuacji, która będzie powodem rozwiązania jego umowy z winy klubu. Nie osiągnął tym sukcesu – u Michała Probierza nie ma już czego szukać, a obowiązujący jeszcze przez 3,5 roku kontrakt nadal obowiązuje.

Komentarze