Strona główna Piłka nożna Eliminacje Euro 2020 Wypowiedzi po meczu Polska – Słowenia

Wypowiedzi po meczu Polska – Słowenia

0
Foto: Bundesliga.com

Reprezentacja Polski miała na tacy wygraną ze Słowenią. Polacy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie i dwukrotnie je tracili. Ostatecznie triumf zapieczętował Jacek Góralski, który dokończył pracę Sebastiana Szymańskiego i Roberta Lewandowskiego. 

Głos po meczu zabrało szereg polskich piłkarzy, którzy swoimi wrażeniami podzielili się przed kamerami Telewizji Polski i Polsatu.

Nie mogło zabraknąć pytań o osobę Łukasza Piszczka, który we wtorkowym spotkaniu pożegnał się z reprezentacją Polski!

Cieszę się, że miałem okazję razem z Łukaszem grać na jednej stronie. To znakomity piłkarz. Dziękujemy mu za wszystkie lata spędzone z reprezentacją Polski – mówił autor pierwszego gola dla Polski, Sebastian Szymański.

Były zawodnik Legii Warszawa nie ukrywał zadowolenia ze strzelenia premierowego gola w narodowych barwach.

Piękne chwile. Na pewno fajnie, że dzisiaj strzeliłem. Przeczuwałem, że prędzej czy później ta bramka padnie. Zdobyliśmy trzy punkty i to jest dla mnie najważniejsze – dodaje zawodnik występujący na co dzień w lidze rosyjskiej.

Radości nie krył też Grzegorz Krychowiak, który słusznie zauważył, że powodów do niepokoju związanych z brakiem awansu na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy wcale nie było.

Awans z tej grupy cieszy, ale od pierwszego do ostatniego meczu byliśmy na pierwszym miejscu. Przegraliśmy tylko jeden mecz. Te kwalifikacje powinny zadowolić wszystkich, ale najtrudniejsze przed nami – mówi zadowolony, choć tonujący optymizm piłkarz Lokomotiwu Moskwa.

Naprawdę ciężko kontrolować całe spotkanie. To sport, w którym się broni i atakuje. Mam odczucie, że popełnialiśmy zbyt dużo łatwych błędów – dodaje Krychowiak szukający przyczyny straty dwóch goli we wtorkowej potyczce ze Słowenią.

Po raz sześćdziesiąty pierwszy drogę do siatki znalazł kapitan polskiej drużyny – Robert Lewandowski, który przez lata grał w Dortmundzie razem z Łukaszem Piszczkiem.

Udało się przedryblować kilku zawodników, oddać strzał i nie dać bramkarzowi szans. Wyszła fajna akcja – skomentował sytuację z drugim golem dla Polski napastnik Bayernu Monachium.

Trochę za łatwo straciliśmy dwie bramki. Mimo to potrafiliśmy zdobyć trzy. Fajne spotkanie. Chwała chłopakom, że potrafiliśmy oddać decydujący cios. Wiemy nad czym musimy pracować – ocenia występ biało-czerwonych Robert Lewandowski.

Przed Polakami nowe wyzwanie. Teraz muszą przygotować się do finałów Mistrzostw Europy, do których wbrew pozorom nie pozostało wiele czasu.

Do mistrzostw jest siedem miesięcy, ale dla nas to są tak naprawdę dwa-trzy tygodnie, jeśli zsumujemy czas, który mamy w marcu i czerwcu. Każdą jednostkę treningową trzeba wykorzystać “na maksa”. To nie jest tak jak w klubie, gdzie jest mnóstwo czasu, żeby szlifować każdy element. Jeśli będziemy trenować, jak należy, wtedy są szanse, że coś się uda. Tu nie będzie losowania tylko tak naprawdę dobór drużyn do grup, więc ciężko mówić, na kogo chcemy trafić – zapowiada polska dziewiątka.

Biało-czerwoni nie oszczędzili suchej nitki po stanie murawy Stadionu Narodowego.

To łyżwiarstwo figurowe. Obu zespołom należą się słowa uznania ze względu na stan murawy. Przez dwa, trzy spotkania to było śmieszne, ale teraz jest żałosne… Chętnie zagrałbym jakiś mecz towarzyski na Stadionie Śląskim – mówił ironicznie Wojciech Szczęsny.

W niektórych sytuacja murawa przeszkadzała – zakończył temat Robert Lewandowski.

Kończąc Wojciech Szczęsny odniósł się do bramek straconych przez Polaków. Mimo dobrej formy bramkarz Juventusu nie zdołał zachować czystego konta zarówno w Izraelu, jak i w spotkaniu ze Słowenią w Warszawie.

W najlepszym okresie tego spotkania straciliśmy bramkę na 2:2. Nie szukam usprawiedliwienia, ale bierzmy pod uwagę to, na czym graliśmy. Na słowa uznania zasłużyły oba zespoły, Słowenia zagrała na niezłym poziomie i zawiesiła poprzeczkę wysoko. Mogło się wydawać, że to mecz o nic, ale chcieliśmy jak najlepiej zakończyć te eliminacje. Mamy jeszcze dużo do poprawy – dodaje podzielający opinię kolegów Wojciech Szczęsny.

 

Komentarze