Strona główna Piłka nożna Europejskie puchary eLE: Lubin przed meczem dziesięciolecia

eLE: Lubin przed meczem dziesięciolecia [ZAPOWIEDŹ]

0

Czwartek 21 lipca 2016 r., godzina 21:05, Stadion Miejski w Lubinie. Przed miejscowym Zagłębiem rewanż z Partizanem Belgrad. Mecz o III rundę kwalifikacji Ligi Europy. Pierwsze spotkanie zakończyło się szczęśliwym 0-0 i kwestia awansu rozstrzygnie się na Dolnym Śląsku. Faworytem meczu są Serbowie, jednak Lubinianie nie są bez szans.

Zeszłotygodniowa potyczka w Belgradzie przyniosła, wydaje się, sensacyjny remis. W starciu tych drużyn faworytem był Partizan. Faktem jest, że w pierwszym meczu Zagłębie miało furę szczęścia. A to dwie poprzeczki, a to szczęśliwy wślizg Guldana ratowały ich przed utratą bramki.

Żal, że nie zdobyliśmy bramki – nie mówię, że jednej, ale i więcej. To jest naprawdę żal, że kibice nie zobaczyli żadnej. Jestem zadowolony z gry, którą zaprezentowaliśmy – powiedział po meczu Ivan Tomić, trener Patrizana.

Oczywiście, trzeba podkreślić znakomite parady Polacka i konsekwentną grę Miedziowych. Wszystkie te czynniki składają się na sytuację, w której Zagłębie, mając za sobą prawdopodobnie cały stadion (bilety rozchodzą się jak świeże bułeczki, wolnych miejsc pozostało niewiele), ma naprawdę dużą szansę na to, by szalę zwycięstwa dwumeczu przechylić na swoją stronę.

Na pewno Partizan to marka w Europie. Może troszeczkę za bardzo z dużym respektem podeszliśmy tam u nich do meczu, ale wywieźliśmy dobry wynik, dobry prognostyk przed spotkaniem u siebie (…) –stwierdził Jakub Tosik.

Nastroje w Zagłębiu są bojowe, a i forma dopisuje. W weekend Lubinianie zniszczyli na swoim terenie kielecką Koronę, wygrywając  4-0. Trener Stokowiec dał odpocząć kilku podstawowym zawodnikom, co, jak widać nie przeszkodziło im w zdobyciu 3 „oczek”. Na pomeczowej konferencji szkoleniowiec podkreślał, że rotacja składem to normalna rzecz, że zależy mu na świeżości jego zawodników. Dodał też, iż Zagłębie nadal poszukuje wzmocnień. Spokojny po meczu z Koroną był także Krzysztof Piątek, przekonując, że zespół jest przygotowany na to, by grać co trzy dni.

Jeśli chodzi o kadrę, to sytuacja Zagłębia jest naprawdę dobra. Nikt nie narzeka na kontuzje, jedynym zawodnikiem, którego dziś zabraknie jest pauzujący za kartki Michal Papadopulos.

Gorzej sytuacja wygląda w Patrizanie. Kadra belgradzkiego klubu będzie uboższa o byłego zawodnika Anży Machaczkała Leonardo. 24-latek jest bez formy, dlatego na Dolnym Śląsku go nie zobaczymy. Do Lubina nie przylecieli także Walery Bożinow oraz Iwan Bandalovski. Pierwszy z nich zmaga się z nadwagą, drugi we wtorek rozwiązał z Patrizanem kontrakt.

Dużo bardziej skomplikowanie wygląda sytuacja Darko Brasanaca. 24-letni gwiazdor zespołu chce wymusić transfer, stosując do tego celu różne środki, np. nie pojawianie się na treningach. Całą sytuację skomentował dyrektor klubu Ivica Iliev, twierdząc, iż „nikt nie jest wyżej od klubu”.

Wczoraj odbyły się przedmeczowe konferencje. Pierwszy na temat meczu wypowiedział się trener Zagłębia, Piotr Stokowiec.

Przed nami wielki mecz i spektakl, na który zapracowaliśmy przez ponad dwa lata pracy. Mecz jutro się rozstrzygnie, a nie w Belgradzie. Ja podchodzę do tego spokojnie, mecze wygrywa się nie w dniu meczu, ale wcześniej ­– zauważa szkoleniowiec.

Stokowiec odniósł się także do atmosfery, która będzie panować na stadionie oraz wspomniał o sile napędowej Zagłębia, czyli jego wychowankach.

To będzie święto dla Zagłębia i Stadion Zagłębia z pewnością się wypełni. Pokażemy Nasze Zagłębie, które ma ośmiu wychowanków w kadrze. To, co zobaczymy jest tylko częścią drogi i to pewien etap. Dla nas ważny jest dalszy rozwój. Nasi zawodnicy grają na 100-120% i szanse oceniam jutro “50 na 50”.

Szkoleniowiec Miedziowych wspomniał takż o dzisiejszym rywalu, mówiąc także o przyszłości Zagłębia.

Wiemy jaką jest marką Partizan, a my chcemy zbudować naszą markę, drużyny, która będzie regularnie grała w europejskich rozgrywkach. Mamy gorące serca i chłodne głowy, z pewnością będziemy równorzędnymi rywalami dla piłkarzy Partizana. Niech wygra sport i drużyna lepsza – zakończył 44-letni szkoleniowiec.

Partizana reprezentował trener Ivan Tomić oraz Miroslav Radović. Początkowo trener wyjaśnił powody spóźnienia (wypadek na autostradzie spowodował opóźnienie wylotu z Serbii), potem krótko odniósł się do dwumeczu.

 Oczekujemy z niecierpliwością na jutrzejsze spotkanie. Chcemy grać tak, jak potrafimy. Dzisiaj jeszcze odbędziemy oficjalny trening i będziemy już skupieni tylko na meczu. Mecz w Belgradzie pokazał nasze mocne strony.

Dużo więcej mówił piłkarz 6-krotnego mistrza Serbii. Krótko odniósł się do swoich wcześniejszych meczów w Lubinie, przygotowań do tego spotkania oraz ogólnego wrażenia dotyczącego dwumeczu.

–  Dziwna dla mnie sytuacja, bo wiele lat grałem w Polsce. Teraz przyjeżdżam tu z inną drużyną. Jutro czeka nas trudny mecz, ale my jesteśmy dobrze przygotowani. Wiele mówi się o naszej jakości, którą mamy nadzieję jutro pokazać. Jeśli Zagłębie będzie grało otwartą piłkę, wszyscy zobaczą dobry mecz.

Jak widać, oba zespoły inaczej patrzą na siebie i rozgrywany dwumecz. Zagłębie do rywala podchodzi z szacunkiem i pokorą, jednak z wiarą we własne możliwości i szanse. Dwójka Tomić-Radović sprawia wrażenie bardzo pewnych siebie, niekiedy wręcz butnych. Jasne, historia, doświadczenie i jakość niektórych piłkarzy jest po stronie Partizana. Jednak chęć zwycięstwa, fanatyczni kibice, którzy wypełnią cały stadion przy ulicy Skłodowskiej-Curie oraz mega ambitna kadra na czele z takim fachowcem, jakim jest Stokowiec sprawiają, że, jak to określają kibice Zagłębia, do meczu dziesięciolecia, który rozegrają Lubinianie, podchodzimy z wiarą i nadzieją, iż Miedziowi nie przyniosą nam wstydu, lecz zaskoczą i przyniosą wiele pozytywnych emocji.

Mecz, którego stawką jest III runda eliminacji Ligi Europy i potyczka ze zwycięzcą meczu Stroemsgodset – SoenderjyskE rozpocznie się dziś, punktualnie o 21:05.

Komentarze