Strona główna Koszykówka PLK: MKS dowiózł prowadzenie do końca

PLK: MKS dowiózł prowadzenie do końca

0
PODZIEL SIĘ
Foto: Adrianna Antas/MKS Dąbrowa Górnicza

Mimo dziesięciu dni przerwy MKS nie wypadł z rytmu meczowego i pokonał u siebie King Szczecin 84:73 (22:8, 16:14, 17:19, 29:32). Najlepszym graczem spotkania był D.J. Shelton. Uzyskał double-double, na które złożyło się 24 punkty i 10 zbiórek.

Pierwsze dziesięć minut rywalizacji zdecydowanie należało do gospodarzy. Co prawda pierwsze minuty były bardzo wyrównane, a wynik oscylował w okolicach remisu, ale po 5:30 minutach gry, po celnej trójce D.J. Sheltona MKS rozpoczął fantastyczną serię 13-0. Zbudowało to bardzo pewną, a zarazem bezpieczną przewagę dąbrowian, którzy popisywali się znakomitą defensywą. Pozwoliła ona zatrzymać rywali na 20% skuteczności z gry.

II kwarta nie zaczęła się pomyślnie dla gospodarzy. MKS szybko wykorzystał limit fauli. King nie potrafił tego jednak wykorzystać. Ich skuteczność z linii rzutów osobistych w pierwszej połowie wynosiła 50% (6/12), ale gospodarze w tym aspekcie również się nie popisywali. Również wykorzystali oni 6 prób, ale oddali ich aż 14. Szczególny kłopot miał Paulius Dambrauskas, który nie czterokrotnie stał na linii, ale żaden z jego rzutów nie znalazł drogi do kosza. MKS był jednak w stanie kontynuować swoją dobrą grę. Na chwilę przed końcem II kwarty przewaga wynosiła już 20 punktów. Co prawda pojawiło się później kilka niedociągnięć w grze gospodarzy, na które bardzo szybko zareagował Jacek Winnicki. Wziął przerwę na żądanie, a po następnej akcji, po zaledwie 25 sekundach… poprosił o następną.

Druga połowa przyniosła zmianę stylu gry obu ekip. Jedna, jak i druga drużyna zaczęła zdecydowanie twardziej w defensywie. Spowodowało to spowolnienie tempa rozgrywania akcji. Wielokrotnie widoczny był też brak pomysłu na rozwiązania ofensywne. Przeważały akcje dwójkowe, które nie zawsze kończyły się sukcesem. Dodatkowo ekipy zaczęły mieć coraz większe kłopoty z rzutami z dystansu. Szczecinianie wykorzystali tylko jeden z ośmiu rzutów. Na przestrzeni całej kwarty zdołali co prawda odrobić dwa punkty, ale bardziej wynikało to z pogorszenia gry MKS-u, niż faktycznej poprawy jakości gości.

W trakcie pierwszej minuty ostatniej ćwiartki po zbyt wolnej obronie MKS-u dwie trójki wykorzystali goście i bardzo szybko zdołali odrobić stratę do 8 „oczek”. Natychmiastowo zareagował na to Jacek Winnicki, biorąc przerwę na żądanie. MKS zareagował na nią bardzo dobrze. Poprawili obronę oraz znaleźli sposób na wysoką podwajającą i odcinającą od podań defensywę rywala. Przewaga bardzo szybka wzrosła do 14 punktów i tym razem to Mindaugas Budzinauskas był zmuszony do wzięcia przerwy na żądanie. Ostatnie minuty spotkania trzymały w napięciu, ponieważ King odrobił stratę do zaledwie pięciu punktów. Sytuacja w dąbrowskim obozie stała się nerwowa, ale dwa faule techniczne zmieniła sytuację. Pierwszy był bardzo kontrowersyjny. Został odgwizdany trenerowi Budzinauskasowi, natomiast drugie przewinienie było autorstwa Taurasa Jogeli.

MKS zdołał wygrać to spotkanie głównie dzięki doskonałej pierwszej kwarcie. Później musieli jedynie utrzymać prowadzenie, co zakończyło się sukcesem. Dobry mecz zagrał D.J. Shelton, który zanotował double-double. Tempa zdobywania punktów dotrzymywał mu również Aaron Broussard – autor 20 oczek. O tym, jak twardy był to mecz, świadczy ilość rzutów osobistych oddawanych przez obie ekipy (MKS 37, a King 32) oraz fakt, że dwóch zawodników nie dokończyło spotkania z powodu wyczerpania limitu przewinień. Byli to Jakub Parzeński oraz Darrell Harris.

MKS Dąbrowa Górnicza – King Szczecin 84:73 (22:8, 16:14, 17:19, 29:32)

MKS Dąbrowa Górnicza: Shelton 24 (10 zb), Broussard 20, Dambrauskas 13, Kowalenko 9, Wołoszyn 5, Parzeńskki 4, Massamba 3, Pamuła 3, Kucharek 2, Gabiński 1

King Szczecin: Jogela 14, Kowalczyk 13, Gavin 11, Kikowski 10, Diduszko 9, Paliukenas 7, Bartosz 4, Harris 4 (7 zb), Desiatnikov 1

Komentarze