Strona główna Pozostałe Hokej Bartosz Ciura po mecz z IFK Helsinki – Walczyliśmy do samego końca

Bartosz Ciura po mecz z IFK Helsinki – Walczyliśmy do samego końca

0

Po wczorajszym spotkaniu Hokejowej Ligi Mistrzów pomiędzy GKS Tychy, a IFK Helsinki swoim zdaniem na temat meczu i przygotowań podzielił się z nami Bartosz Ciura – obrońca mistrzów Polski.

Paulina Laby:Co działo się w głowach zawodników przed meczem?
Bartosz Ciura: Jak przed każdym meczem koncentrowaliśmy się. Zaczynaliśmy ten mecz i chcieliśmy go wygrać, było to jednak takie samo podejście jak do każdego innego meczu. 

Był większy stres?
-Gdzieś z tyłu głowy wiedzieliśmy, że to jest bardzo dobra drużyna, że nie możemy pozwolić sobie na błędy, bo wiemy, że takie drużyny wykorzystują każdy z nich. Staraliśmy się podejść do tego meczu jak do każdego innego, aczkolwiek na pewno byliśmy bardzo dobrze zmotywowani. 

Pierwsza strzelona bramka należała do was, potem gra w przewadze – jaka była wasza reakcja?
-Bardzo się cieszyliśmy. Dużo lepiej gra się mecz, w którym jako pierwszy strzela się gola, doskonale o tym wiemy. Szkoda, że nie udało się wygrać tego meczu, bo oczywiście walczyliśmy do samego końca. Przeciwnicy wykorzystali kilka naszych błędów i to oni byli dziś górą. 

Czujesz większe zmęczenie niż po zwykłym ligowym meczu? IFK było bardzo wymagającym przeciwnikiem?
-Ciężko powiedzieć. Jesteśmy dobrze przygotowani, wiadomo, że taki mecz jest trochę cięższy, bo tempo jest dużo szybsze, ale uważam, że zmęczenie jest podobne. 

Co zostaje do poprawy przed meczem ze Szwedami?
-Z pewnością skuteczność. Musimy grać po prostu swoje. Grać konsekwentnie to co zawsze, nie popełniać głupich błędów i spełniać tą taktykę, którą trener nam ustalił.

Hokejowa Liga Mistrzów to bardziej lekcja czy przygoda?
-Myślę, że jedno i drugie. Dobrze jest grać z lepszymi przeciwnikami, przy których się uczymy, widzimy jakich elementów nam brakuje w grze, kształtujemy się w jakiś sposób. Wiadomo jest to też przygoda, bo na co dzień nie mamy szans grać z takim przeciwnikiem.

Komentarze