Strona główna Koszykówka EBL: SENSACJA W WARSZAWIE… TORUŃ WCALE NIE TAKI TWARDY

EBL: SENSACJA W WARSZAWIE… TORUŃ WCALE NIE TAKI TWARDY

0
Fot. Paulina Weśniuk

Do sensacji doszło w Warszawie, gdzie ostatnia w tabeli pokonuje wicemistrzów Polski. W czwartej kwarcie torunianie prowadzili tylko przez kilkanaście sekund. Do wygranej Legia poprowadził duet Michał Michalak i Filip Matczak zdobywcy łącznie pięćdziesięciu dwóch punktów.

 

Spotkanie zaczęło się od sześciu punktów Polskiego Cukru. Legia zaczęła ospale i nie celnych rzutów m.in. Kahila Dukesa któremu w poprzednich meczach skuteczność z gry zostawił w domu. Jednak w porę uaktywnił się Milan Milovanović. Dzięki jego siedmiu punktom był remis 11:11. Do końca kwarty przewaga torunian przez chwilę wynosiła cztery punkty. Jednak na przełomie pierwszej i drugiej kwarty wynik oscylował w okolicy remisu. Po kilku akcjach drugiej odsłony przypomniał o sobie Alade Aminu. Dzięki jego skutecznym akcjom na tablicy pojawił się wynik 23:32. W Legii próbował Michał Michalak, ale i jemu trójki nie wpadały. Kolejne rzuty pudłował Dukes. Sygnałem do próby odrabiania strat była pierwsza celna trójka w meczu stołecznego zespołu w wykonaniu Filipa Matczaka (wcześniej 10 niecelnych). Jak się okazało nie wiele trzeba by zmniejszyć straty do stanu 33:35. Mimo iż torunianie nadal narzucali swoją grę ich przewaga była minimalna. W ekipie Polskiego Cukru zdobycze punktowe zaczęły się rozkładać na cały zespół. W Legii jedynymi strzelbami byli Michał Michalak i aktywny w drugiej kwarcie Filip Matczak (zdobywcy odpowiednio 16 i 11 punktów w pierwszej połowie). Do końca kwarty torunianie nie forsowali tempa, a ich kilka nie skutecznych pozwoliło doprowadzić do remisu po 43.

Po zmianie stron w pierwszych minutach utrzymywała się przewaga gości. W Polskim Cukrze przypomniał o sobie Keith Hornsby. Jednak na odpowiedź Legii długo nie trzeba było czekać. Ważną akcję 2+1 zaliczył Milan Milovanovic. I to było sygnałem do ataku warszawian, którzy w niespełna 4 minuty zaliczyli serię 11:0. Dosyć długo minimalną przewagę mieli legioniści. W końcówce torunianie jednak na chwilę się przebudzili. Dzięki temu po trzydziestu minutach było 63:63.

Na początku ostatniej kwarty warszawianie zaczęli agresywnie, ale torunianie nie zamierzali oddawać pola rywalom. Dopiero w trzydziestej trzeciej minucie na chwilę goście wyszli na prowadzenie. Jednak odpowiedź gospodarzy była błyskawiczna. Seria 8:0 i kolejne prowadzenie Legii. Ważne wejście zaliczył Adam Linowski. To podkoszowy warszawian w krótkim czasie zdobył pięc oczek. Aktyny ponownie był Matczak. W ekipie z Torunia brakowało kogoś kto by wziął ciężar zdobywania punktów na siebie. Na cztery minuty do końca czwartej kwarty było 78:71 dla Legii.  Do końca stołeczny zespół już przewagi nie oddał. Swoje trafił nawet krytykowany Dukes.

 

LEGIA WARSZAWA – POLSKI CUKIER TORUŃ  92:85 (15:17, 29:28, 19:18, 29:22)

Komentarze