Strona główna Koszykówka EBL: Spójnia wygrywa w thrillerze w Gliwicach!

EBL: Spójnia wygrywa w thrillerze w Gliwicach!

0
PLK, Spójnia Stargard vs. King Wilki Morskie Szczecin, 20.01.2019 r. FOT.Adam Kowalski

Za nami pierwsze spotkanie 5. kolejki Energa Basket Ligi. Spotkanie rozgrywane wyjątkowo we wtorek przyniosło nam wiele emocji. W Gliwicach lokalny GTK zmierzył się z PGE Spójnią Stargard. Drużyny grające na podobnym poziomie – GTK będące w dobrej dyspozycji i grające wręcz powyżej oczekiwań, oraz Spójnia notująca bilans poniżej możliwości. 

Pierwsza kwarta rozpoczęła się od wyrównanej gry. Po stronie gości przez pierwsze pięć minut punktował duet Kostrzewski-Cowels. Gra toczyła się spokojnie, bez większych zrywów i szaleństw. Zarówno GTK i Spójnia cierpliwie tworzyli swoje akcje i konsekwentnie wykorzystywali natrafiające się okazje do zdobycia punktów. Pierwsza odsłona dzisiejszego spotkania zakończyła się wynikiem 23:22.

Druga kwarta nie przyniosła zmiany w kwestii przebiegu meczu. Obie drużyny dalej cierpliwie kreowały swoje akcje, próbując odskoczyć rywalom na więcej niż trzy punkty. Tak jak przypuszczano przed meczem spotkanie było bardzo wyrównane, a zawodnikom ciężko było przebić się przez defensywę przeciwników. GTK po trzech minutach wykreował 7 punktów przewagi, jednak po przerwie na żądanie trenera Piechuckiego, Spójnia szybko odrobiła straty ponownie za sprawą duetu Kostrzewki-Cowels.

Spójni pod koniec kwarty udało się wyjść na nawet trzypunktowe prowadzenie jednak finalnie schodząc do szatni wynik wynosił 40:41. Druga połowa zapowiadała kolejną porcję emocji dla koneserów polskiego basketu.

Druga połowa zaczęła się od runu 6:0 w wykonaniu gospodarzy. Próba odskoczenia na większe prowadzenie ponownie nie przyniosła jednak skutku. Trójkami popisali się Kostrzewski i Młynarski, a strata Spójni znów wynosiła zaledwie punkt. Następnie goście zaliczyli dobry fragment gry w połowie kwarty i wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Jak to było w tym meczu, przewaga szybko stopniała i na koniec kwarty na tablicy wyników znów “one point game” – 62:63.

Ostatnia część gry została rozpoczęta od pięciu punktów Cowelsa i sześciu punktów prowadzenia Spójni. Następnie znów mieliśmy przekazanie prowadzenia na stronę gospodarzy za sprawą serii 9:3. Po stronie gości nieprawdopodobnie spisywał się Cowels jednak ciężko było mu rywalizować jeden na pięciu rywali. Na pięć minut do końca spotkania mieliśmy 74:73.

Zapowiadała się coraz bardziej nerwowa końcówka i możliwe było zakończenie spotkania dogrywką bądź dramatycznym rzutem na zwycięstwo jednej z drużyn. Zanim do tego by doszło obie ekipy starały się jak mogły, aby jednak nie przedłużać spotkania o dodatkowe 5 minut i próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Na 2,5 minut do końca meczu Cowels ponownie popisał się celną trójką, w następnej akcji Młynarski celnie wykonał layup i goście prowadzili już trzema punktami. Czymże byłby ten mecz, gdyby prowadzenia ponownie nie odzyskali gospodarze? Zapewne nudnym spektaklem do zapomnienia. Na 50 sekund do końca Duke Mondy zdobył dwa punkty i GTK znów prowadziło. Payton Henson miał świetną okazję do powiększenia przewagi jednak spudłował dwa rzuty osobiste…

Był to kosztowny błąd ponieważ na 9 sekund do końca spotkania Kacper Młynarski odpalił trójkę i Spójnia ponownie prowadziła dwoma punktami! Koniec emocji? Nic bardziej mylnego!

Duke Mondy trafia celnie za dwa punkty! Mamy dogrywkę! Na tablicy wyników 84:84.

Dogrywkę nerwowo zaczęli zmęczeni już gospodarze. Dwa rzuty niecelne przyniosły okazję do kontrataku – okazję wykorzystał Młynarski zdobywając dwa punkty. Dwoma rzutami osobistymi wynik wyrównał Mondy, a Spójnie na kolejne prowadzenie dwupunktowym rzutem wyprowadził Olisemeka. Sprawę w swoje ręce w doliczonym czasie gry postanowił wziąć Mondy, ponownie celnie rzucając spod kosza. Świetnym wsadem popisał się Olisemeka i znów Stargard mógł przez chwilę się cieszyć z prowadzenia.

Zaczęła się walka na nerwy i celne wykonywanie rzutów osobistych. Te lepiej egzekwowali goście, a dokładnie Tomasz Śnieg. Dwa punkty z gry dodał świetny Cowels i na 45 sekund do końca na tablicy wyników – 91:95. Trener Turkiewicz wziął kolejną przerwę na żądanie, aby dać złapać ostatni oddech swoim zawodnikom. Kibice gospodarze ciągle wierzyli, że wynik meczu da się jeszcze obrócić.

Mondy celnie wykonał dwa osobiste, jednak w następnej akcji zgubił piłkę, ta wyleciała poza boisko i wiadome było, że w końcówce Gliwice muszą liczyć na cud. Mecz celnym layupem zamknął Cowels. Gliwiczanie próbowali oddać trzypunktowy rzut rozpaczy, jednak nie przyniósł on oczekiwanego efektu. Spotkanie zakończyło się drugą wygraną w tym sezonie drużyny PGE Spójni Stargard!

GTK Gliwice 93:97 PGE Spójnia Stargard

GTK: Duke Mondy 30, Milivoje Mijović 12, Payton Henson 11, Brandon Tabb 11, Kacper Radwański 9, Łukasz Diduszko 7, Joe Furstinger 6, Mateusz Szlachetka 5, Dawid Słupiński 2, Piotr Hałas 0

Spójnia: Raymond Cowels 31, Kacper Młynarski 23, Mateusz Kostrzewski 14, Tomasz Śnieg 11, Piotr Pamuła 6, Jokubas Gintvainis 5, Peter Olisemeka 5, Justin Tuoyo 2, Bartosz Bochno 0

Komentarze