Strona główna Pozostałe Hokej Fatalny początek “Biało-czerwonych” na inaugurację Mistrzostw Świata!

Fatalny początek “Biało-czerwonych” na inaugurację Mistrzostw Świata!

0

Zawiodła skuteczność, tak można krótko skomentować mecz z Włochami. Polacy atakowali bardzo często bramkę Bernarda, jednak w ostatniej chwili brakowało być może zimnej krwi lub chłodnej głowy.

Pierwsze spotkania na turnieju zawsze są nerwowe, a Polacy troszku zbyt bojaźliwie podeszli do meczu z rywalem. Tercja rozpoczęła się więc od ataków Włochów, jednak Azurri byli w tym momencie bardzo nieskuteczni. Niestety po błędzie polskich obrońców przechwycił krążek Ihnacak i pokonał Rafała Radziszewskiego. Była to 13 minuta spotkania. 7 minut przed końcem, Biało czerwoni zaatakowali śmielej włoską bramkę ale bez wyraźnego efektu. Trzeba przyznać, że bardzo kiepsko zagraliśmy tą tercję w przewadze.

Druga tercja rozpoczęła się od śmiałych ataków Polaków, którzy grali w przewadze po wykluczeniu. Niestety i również tej dogodności nie wykorzystaliśmy. Biało-Czerwoni wciąż atakowali i mimo, że nie wykorzystaliśmy kolejnej gry w przewadze to bramkę zdobył Grzegorz Pasiut. Na hali zapanowała euforia, jednak kolejne minuty okazały się prawdziwym dramatem. Po faulu Włoch grali w osłabieniu lecz my zamiast strzelić w końcu bramkę na 2:1 – sami ją straciliśmy! Gola zdobył Bernard. Takim też wynikiem, skończyła się druga część spotkania.

Trzecia tercja nie przyniosła niestety zmiany rezultatu, gdyż Polacy opadli z sił. Akcje się nie zazębiały a coraz więcej wznowień wygrywali Włosi. Gdy sędziowie odesłali na karę meczu Rafała Radziszewskiego (4+1), jasnym było, że nie uda się osiągnąć żadnego dobrego rezultatu w tym spotkaniu. Ostatecznie Biało-czerwoni przegrali ten mecz 1:2!

Polska – Włochy 1:2 

Ihnacak 13:49 (I tercja)

Pasiut  6:22 (II tercja)

A. Bernard 13:34 (II tercja)

Poprzedni artykułTermalica nie poddaje się!
Następny artykułŻygadło w półfinale, Kurek wciąż niepewny
Sport zawsze był dla mnie ważny. W młodości grałem między innymi w piłkę nożną i koszykówkę. Dziennikarzem polski sport zostałem z pasji! Zawsze mnie to pociągało. Wyobrażałem sobie siebie przed mikrofonem i próbowałem naśladować najlepszych speców w tej dziedzinie. Teraz mam ku temu okazję. Mogę się opierać na wielkich mistrzach polskiego sportowego mikrofonu. Dariusz Szpakowski, Włodzimierz Szaranowicz, Andrzej Zydorowicz, Tomasz Zimoch, Tomasz Jaroński, Krzysztof Wyrzykowski, św. pamięci Bohdan Tomaszewski i Jan Ciszewski potrafili budować atmosferę wielkiego sportowego święta. Są po dziś dzień dla mnie niedoścignionym wzorem.

Komentarze