Strona główna Felietony Historia powraca! Tak było w 2006 roku…

Historia powraca! Tak było w 2006 roku…

0

Reprezentacja Polski po triumfie 3:1 z Niemcami awansowała do finału siatkarskich mistrzostw świata! Tym też sposobem historia zatoczyła koła, bowiem 8 lat temu w tym samym finale “Biało-czerwoni” również spotkali się z ekipą “Canarinhos”!

Wtedy droga do tego spotkania była o wiele łatwiejsza, a przynajmniej tak się mogło wydawać. Polacy w pierwszej fazie zmierzyli się z Japonią, Argentyną, Portoryko, Chinami i Egiptem. Jak widzimy nawet nie ma co porównywać poziom trudności do tego jaki nam przyszedł teraz mierząc się między innymi z Serbią czy tym razem o wiele silniejszą Argentyną.

Wyniki w tej grupie już nam mówiły, że będziemy się liczyć w walce o medale. Polacy pokonali wtedy odpowiednio każdego z rywali 3:0!

W drugiej fazie było już nieco trudniej, gdyż do grupy liczącej 8 państw dołączyli Rosjanie, Serbowie, Kanadyjczycy oraz Tunezyjczycy. Jednak i w tym przypadku było łatwiej. Mierzyliśmy się tylko z dwiema klasowymi drużynami (Rosja oraz Serbia i Czarnogóra), a nie tak jak w tym roku z Iranem, USA, Włochami i Francją!

Tą grupę również rozpoczęliśmy od pewnego 3:0 nad Tunezją, potem doszło kolejne 3:0 z Kanadą i przyszedł czas na kluczowe spotkanie z Rosją! Dwa pierwsze sety pewnie wygrała “Sborna” i mogliśmy się obawiać. Jednak kapitalne zawody rozgrywał Grzegorz Szymański, który niemal w pojedynkę rozmontował rosyjski blok, doprowadziliśmy do tie-breaku, a w nim nie daliśmy szans rywalom wygrywając 15:11! Ostatnim rywalem była Serbia i Czarnogóra, spotkanie nie decydujące już o niczym, ale również wygrane przez naszą reprezentacją 3:0.

Fala zwycięstw doprowadziła nas do półfinału, gdzie rozpędzeni Polacy nie dali szans silniejszym wtedy Bułgarom. Kazijski i spółka nie poradzili sobie z podopiecznymi Raula Lozano, którzy zwyciężyli odpowiednio 25:20 26:28 25:23 25:23!

Przyszedł czas na finał! Tam “Biało-czerwoni” zmierzyli Brazylią. Niestety nie będziemy dobrze wspominać tego pojedynku. Nasi zawodnicy tuż przed finałem stracili jedynego libero- Piotr Gacka, a jego rolę musiał zagrać nominalny przyjmujący Michał Bąkiewicz. Nie wyszło nam to jednak na dobre, a porażka 12:25, 22:25, 17:25 mówi chyba wszytko. Miejmy nadzieję, że tym razem sytuacja się nie powtórzy, a niesieni dopingiem biało-czerwonej armii nasi siatkarze podołają zadaniu i zdobędą złoty medal!!!

Autor: Damian Wilary

Foto: Wikipedia