Strona główna Koszykówka Jarosław Jechorek umiera na raka. „Nie można walczyć bez broni”

Jarosław Jechorek umiera na raka. „Nie można walczyć bez broni”

Jarosław Jechorek umiera na raka. „Nie można walczyć bez broni”
Fot. Screen/YouTube

Jarosław Jechorek choruje na raka. Legenda polskiej koszykówki otwarcie mówi, że umiera i jest z pogodzona z takim stanem rzeczy.

Kariera sportowa i nowotwory

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Jechorek to legenda polskiego basketu. W przeszłości występował na pozycji podkoszowego m.in. w Lechu Poznań czy Śląsku Wrocław. Z pierwszym wymienionym klubem cztery razy sięgał po mistrzostwo Polski. Podczas kariery sportowej wystąpił w 488 meczach, w których zdobył 7676 punktów. Wielokrotnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej.

Po zawieszeniu butów na kołku Jechorek zmagał się z wieloma przeciwnościami losu. Teraz otwarcie mówi na temat swojej choroby, którą u niego zdiagnozowano, a mianowicie o raku prostaty i krtani.

– Wiem, na co choruję i jakie będą konsekwencje. Mógłbym szukać cudownych terapii, zagranicznych klinik, ale po co? Wydałbym masę pieniędzy, których zresztą nie mam. Rak mnie pokona. Nie lubię określenia „walka z chorobą”, bo nie można walczyć bez broni. Umieram. Jestem pogodzony – powiedział Jechorek w rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty”.

Jarosław Jechorek zmaga się z ubóstwem

61-latek zwierzył się, że znajduje się aktualnie w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Jechorek pełni funkcję asystenta szkoleniowca w drużynie Wiara Lecha Poznań, jednak utrzymanie się z tego jest niemożliwe.

– Jestem biedakiem. Od dwóch lat nie pracuję. Wcześniej jeździłem na targi i montowałem stoiska. Jako trener w Wierze Lecha dostaję 500 zł, ale to nie pensja, raczej zapomoga. Kibice się na mnie zrzucają. Zarejestrowałem się jako bezrobotny. Jedyne, na co mogę liczyć w nadmiarze, to słowa wsparcia z ust znajomych. Nie mam pojęcia, ile mi zostało, ale raczej nie potrwa to długo. Rak mnie pokona. Na szczęście nie jestem warzywem. Staram się normalnie funkcjonować – zwierzył się były koszykarz.

– Mieszkam z mamą, która otrzymuje 1300 złotych emerytury. Śpię na mocno zniszczonej wersalce. Zużyte sprężyny sprawiają, że każdej nocy przewracam się z boku na bok. Gdyby ktoś zobaczył mieszkanie, powiedziałby pewnie, że tragedia. Ale mam dach nad głową, ciepły posiłek, łączność ze światem dzięki internetowi – dodała legenda polskiego basketu.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Śląsk Wrocław rozgromił Czarnych Słupsk! Bezradność gospodarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj