wtorek, 27 września, 2022

Maciej Zieliński wierzy w sukces Śląska i Celtics. TSA, KAT i literatura dwutaktu [WYWIAD]

Jeżeli miałbym scharakteryzować pokrótce waleczność dzisiejszego rozmówcy serwisu Polski-Sport.pl, użyłbym fraz kluczowych: łokieć, kolanko, trash-talk. Jednak pomijając miejscami brudną grę tego zawodnika w latach 90., wskazałbym bez dwóch zdań: poczucie humoru, wrażliwość na ludzką krzywdę, bezkresne zamiłowanie do ciężkich brzmień w muzyce i wertowanie stronic następnych książek. Maciej Zieliński zgodził się wymienić ze mną myśli na rozmaite tematy.

Maciej Zieliński w wywiadzie dla Polski-Sport.pl

„Zielony” albo „Mały” to absolutna legenda polskiego basketu. Ośmiokrotny mistrz Polski w koszykówce, w przeszłości etatowy reprezentant Polski oraz przede wszystkim ikona koszykarskiego Śląska Wrocław. Dowcipkuje, że jest autorem pięciu srebrnych medali Anwilu Włocławek. Zapraszam do zagłębienia się we wciągającą lekturę!

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

• Lakers, Celtics i MVP, czyli sezon NBA w pigułce

Mateusz Połuszańczyk: Macieju, za nami sezon zasadniczy w NBA. Jak byś go ocenił przez pryzmat wszystkich wydarzeń, które miały miejsce podczas kampanii?

Maciej Zieliński: Jestem już starym człowiekiem, więc oglądanie NBA zaczynam dopiero od play-offów, bo tam rusza prawdziwa walka. Natomiast za nami na pewno ciekawa kampania. Myślę, że największą niespodzianką jest brak Los Angeles Lakers w play-offach. Z jednej strony bardzo mi miło z tego powodu, ale przed rozpoczęciem sezonu nikt by się nie spodziewał takiego obrotu spraw. Aczkolwiek gołym okiem było widać, że drużyna jest bardzo dziwnie budowana. Natomiast cieszy mnie postawa Boston Celtics, tak że wszystko pod kontrolą.


Wiem, że kochasz drużynę Boston Celtics i ja tę miłość po Tobie odziedziczyłem. Miałeś pewne wątpliwości dotyczące przyszłości Celtów po byle jakim starcie sezonu?

Oczywiście, że trochę się obawiałem tego początku. Jednak jako fan Celtics wierzyłem do końca. Nie mamy ostatnio łatwych czasów. Teoretycznie Boston grał dobrze, ale zawsze zdarzały się głupie błędy w finałowych fragmentach spotkań i w efekcie drużyna ponosiła porażki. Zespół przegrywał na własne życzenie, choć zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić w poprzednich sezonach. Natomiast później coś wreszcie zaskoczyło. Motywacja była zupełnie inna i fantastyczna seria w drugiej części kampanii zaowocowała drugim miejscem w Konferencji Wschodniej.

Komu wręczyłbyś nagrodę MVP sezonu regularnego i dlaczego Jaysonowi Tatumowi?

Wręczyłbym statuetkę Tatumowi bez wahania, ponieważ zawsze trzeba się trzymać swoich. A tak zupełnie poważnie, to wymieniłbym kilku kandydatów do tytułu MVP. Głównymi kandydatami są Joel Embiid czy Giannis Antetokounmpo. Natomiast moim faworytem do zgarnięcia wyróżnienia jest Nikola Jokić. Bardzo podoba mi się gra Serba.

Jak daleko według Ciebie dotrą Celtics w zbliżających się play-offach NBA?

Jak daleko? Przecież wiadomo, że po mistrzostwo. Innej opcji nie widzę. Aczkolwiek jeśli by się nie powiodło, kibicowałbym Phoenix Suns. „Słońca” są na fali. Wykręcili rekord zwycięstw w sezonie zasadniczym w historii organizacji i widać, że rozumieją doskonale, na czym polega zespołowość.

Teraz kwestia, która ostatnio grzała środowisko koszykarskie. Zwolniłbyś Franka Vogela za niekompetencję zarządu Los Angeles Lakers i pychę LeBrona Jamesa?

Los Angeles Lakers to była farsa w minionym sezonie regularnym. Z całym szacunkiem dla całej organizacji i sympatyków drużyny: to, co oni wyczyniali w tej kampanii to jest katastrofa. I jak to w sporcie bywa, najbardziej winny okazał się trener. Bo to najłatwiej zwolnić szkoleniowca i powiedzieć, że to on ponosi odpowiedzialność za stan drużyny. Pomijając już LeBrona Jamesa, brak mi słów przede wszystkim na Russella Westbrooka. Nawet ktoś zmontował jego highlightsy i gdy to zobaczyłem, spadłem z krzesła. Obrzucał wszystkie lampy i sufity w halach NBA. Gdzie tylko się dało. Jak sobie pomyślę, że ten człowiek dostaje tak ogromne pieniądze za coś takiego, to ręce opadają.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

• Marcowe Szaleństwo i Jeremy Sochan

Oglądałeś zmagania koszykarzy w March Madness. Jesteś zadowolony z postawy Providence Friars czy mogli wykrzesać z siebie jeszcze więcej, niż Sweet16 z Kansas Jayhawks?

Śledziłem mecze tegorocznego turnieju NCAA z zapartym tchem. Przede wszystkim słowa uznania należą się ekipie Canal+ Sport, bo wreszcie ktoś postawił na basket. Jeśli chodzi o Providence, to Sweet16 uważam za olbrzymi sukces. Taki wynik przed sezonem wszyscy braliby w ciemno. Oczywiście, że jako były zawodnik Friars chciałbym więcej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc lekki niedosyt pozostał.

Jak scharakteryzowałbyś Jeremy’ego Sochana? Czy odnajdzie się w NBA?

Zderzenie z NBA samo w sobie jest trudne dla zawodników. Basket uniwersytecki to właściwie ostatni przystanek, gdzie można pozwolić sobie na młodzieńczą fantazję w grze. Potem już tak różowo nie jest, bo albo uda Ci się zapracować na uwagę skautów z NBA, albo idziesz do roboty. Tutaj tak naprawdę trwa rozgrywka o przyszłość tych chłopaków. Odnośnie Jeremy’ego Sochana: sądzę, że sobie poradzi. Potrafi grać świetnie w defensywie, wedrzeć się pod kosz, trafia za trzy. Zresztą, Mock Drafty pokazują, że by się odnalazł. Sochan gra znakomitą koszykówkę, zatem trzymajmy kciuki, żeby mu się udało.

• Dwa ciosy śmiertelne – Została muzyka

Zmieniamy temat na znacznie trudniejszy. Dzień przed Twoimi 51. urodzinami gruchnęła smutna informacja o śmierci Andrzeja Nowaka, założyciela grupy TSA. To był swoisty cios?

Niestety, to był cios. Andrzej Nowak i TSA to grupa, na której się wychowywałem. To byli w tamtych czasach pionierzy metalu w Polsce. Wszyscy wtedy słuchali TSA. Bardzo smutna wiadomość. Cały czas odpalałem utwór pt. „51” zespołu TSA. Jesteśmy w takim wieku, że coraz więcej osób opuszcza ten świat. Śmierć Andrzeja to niepowetowana strata.

Muzyczną estradę życia opuścił również Roman Kostrzewski z KAT-a. Jak wspominasz Romana? Pamiętasz jakieś ciekawe sytuacje związane z legendą polskiego metalu?

Z Romkiem miałem więcej do czynienia, niż z Andrzejem. Kilkukrotnie spotykaliśmy się po koncertach przy barze. Uwielbiałem rozmawiać z Romkiem, napić się piwa. To idol z dzieciństwa, którego dane było mi spotkać. I to, że mogłem go osobiście poznać było dla mnie ogromnym przeżyciem. Większość środowiska muzycznego wiedziała o jego chorobie. Pamiętam koncert we Wrocławiu, w którym mogłem uczestniczyć i włączyć się do pomocy rodzinie. Do dziś trudno mi przeboleć stratę Romana. Została muzyka.

• Literatura dwutaktu z łokciem i kolankiem

Trudno pogodzić się ze stratą ludzi, którzy po trosze współtworzą nasze biogramy, kształtują nas. Ciebie pochłaniają również książki. Co interesującego wpadło ostatnio w Twoje ręce?

Tak, dużo czytam. Ostatnio wpadła mi w ręce książka Marka Krajewskiego pt. „Demonomachia”. Jak można się domyślić, to książka demoniczna. Jest to pozycja mroczna, a więc chyba nie muszę nadmieniać, że tematyka bardzo mnie interesująca.

A jakie wrażenie wywarły na Tobie dzieła pt. „Nawiść” i „Dotyka… Poderwać gęsią skórkę do lotu” pióra Autora Nieznanego?

Kosmiczne wrażenie! Przede wszystkim muszę powiedzieć, że „Dotyka” to jest przeksiążka. Lektura mną wstrząsnęła, ale w pozytywnym znaczeniu. Autor Nieznany ma fenomenalne spojrzenie na słowo, w którym kapitalnie potrafi się poruszać. A wizja przedstawionego przez niego świata to sztos! Bo w tej wizji najważniejsi są starzy ludzie. A że mam już swoje lata, to tym bardziej „Dotyka” przypadła mi do gustu. W skali od 1 do 10 oceniłbym to dzieło na minimum 10.

Zgodzisz się z moją tezą, że koszykówka to literatura dwutaktu, a literatura to kozłowanie słowem?

Ło, Panie! Do literatury dwutaktu to bym jeszcze łokieć i kolanko wtrącił. W tej tezie jest mnóstwo prawdy. Faktycznie słowem też trzeba umieć kozłować, zatem jak najbardziej się zgadzam.

• Powrót Seattle Supersonics i trash-talk

Skoro możemy, wróćmy do basketu. Pamiętasz taką pakę, jak Seattle Supersonics z Garym Paytonem i Shawnem Kempem w rolach liderów, ich trash-talk?

Oczywiście, że pamiętam. Jest ktoś, kto nie pamięta? Z tego, co czytam, to jednak Larry Bird był najlepszy w połączeniu genialnej gry w kosza i trash-talku. Niemniej, Shawn Kemp był takim zawodnikiem, który w swoim primie niszczył wszystkich. Dla mnie to najlepszy in game dunker. On po prostu zabijał przeciwników i obręcze. Wsady Kempa były kosmiczne. Darzę Seattle Supersonics olbrzymią sympatią. Tym bardziej, że krążą pogłoski na temat ich powrotu do NBA. Gratka dla kibiców ówczesnej koszykówki.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Czy Ty stosowałeś śmieciową gadkę w stosunku do rywali?

W tamtych czasach wszyscy stosowali trash-talk i nie było zmiłuj. Trzeba było być twardym psychicznie i nieustępliwym, żeby wytrzymać. Bo jak byłeś słaby, to zaraz każdy o tym wiedział i cię dojeżdżał. Na tym polegał trash-talk. Na wytrącaniu z równowagi rywali. Aktualnie rzadziej mamy z tym zjawiskiem do czynienia, gdyż to nie jest poprawne. Wręcz zakazane i na dodatek sypią się za tego rodzaju zachowania kary finansowe. Co najmniej. Nie mogę przytoczyć jednego przykładu z czasów, jak grałem. To było sytuacyjne gadanie, często nienadające się do publikacji.

Z kim podczas kariery sportowej rozumiałeś się jak Payton z Kempem?

Zdecydowanie wskazałbym na Adama Wójcika i Dominika Tomczyka. Graliśmy przeciwko sobie, ale wspólnie również – w reprezentacjach kadetów, juniorów, aż po pierwszą drużynę. Następnie razem występowaliśmy w Śląsku Wrocław. Znaliśmy się jak łyse konie. I na boisku, i poza nim. Tak że tutaj nasza święta trójca.

Chciałbyś, żeby Sonics wrócili na koszykarską mapę NBA? I jak by to Twoim zdaniem wyglądało? Kogo byś się pozbył, żeby mogli wrócić? Tylko nie mów, że Sacramento Kings, bo jestem ich wiernym fanem.

Cholera! Właśnie Kings miałem na końcu języka. A tak na serio, to ciężka sprawa. Raczej nie skreśliłbym żadnej drużyny z mapy NBA. Może warto, żeby włodarze NBA wzorem PLK poszerzyli ligę. Nie chcę odstrzelić żadnej drużyny, bo kogo bym nie wyrzucił z NBA, to zawsze ktoś mnie będzie gnębił. Jestem pokojowo nastawiony.

• Oczekiwanie na „osiemnastkę” we Wrocławiu

Końca dobiega też runda zasadnicza w PLK. Jak w Twojej opinii wypadł Śląsk Wrocław i czego możemy się spodziewać w fazie play-off? Masz swoich faworytów?

Teraz – podobnie jak w NBA – zaczyna się prawdziwe granie. Łatwo na pewno nie będzie. W ćwierćfinale mamy Zastal. Konstrukcja Śląska wygląda tak, że gra opiera się na tym, co pokaże Travis Trice. Naturalnie, są dobrzy zawodnicy, np. Aleksander Dziewa czy Kerem Kanter. Natomiast rzeczywistą różnicę robi Trice. Przeciwnicy mają tego świadomość i w play-offach żarty się skończą. Ciekawi mnie, jak po trudach sezonu zasadniczego i wyjazdach na europejskie puchary, chłopaki wytrzymają fizycznie. Zastal będzie twardym orzechem do zgryzienia, ale mam nadzieję, że pociśniemy.

Wierzysz w osiemnasty tytuł mistrzów Polski dla Śląska, jeśli nie w tym roku, to w ciągu kilku następnych lat?

Wierzę z całych sił. Wiesz, cały Wrocław czeka na „osiemnastkę”. Mam nadzieję, że się przydarzy w niedługim okresie. Mnie nie udało się dobić z Śląskiem do pełnoletniości, ale czuję, że ten moment chwały się zbliża.

Czy jednak musisz skrzyknąć starą gwardię i pokazać młodzieży, jak się uprawia basket?

Nie wiem, czy skrzyknąłbym starą gwardię. Natomiast graliśmy ostatnio charytatywny mecz w Wałbrzychu dla dzieciaków z Ukrainy i – szczerze powiedziawszy odczułem to. Organizmu już nie oszukam, ale basket się zmienił. Inne jest sędziowanie, inne granie. Czasami brakuje mi twardej, kontaktowej, fizycznej koszykówki.

• Nieruchoma zasłona, Urlep i pomoc Ukrainie

Właśnie. Gratuluję świetnego występu w meczu Górnik Wałbrzych – Gwiazdy Polskiego Kosza. Widziałem akcje z markowaniem podania i nieruchomą zasłoną. Sztos! MVP Sztosów!

Wprawdzie trochę schudłem, ale nie aż tak, jak się nacierającemu zawodnikowi wydawało. Kapitalna organizacja, kibice dopisali, profesjonaliści na parkiecie i kilku dinozaurów. Ponadto świetnie się bawiłem i cel akcji był szczytny. Cały dochód z meczu zostanie przeznaczony na rzecz dzieci z Ukrainy, które przyjechały do Wałbrzycha, uciekając przed wojną. Warto pomagać. Polecam wszystkim!

Uchyl nam rąbka tajemnicy: miałeś kiedyś propozycję objęcia stanowiska trenera w którejś z ekip PLK?

Nigdy nie miałem oferty trenowania drużyny PLK i nigdy się do tego nie przymierzałem. Pełnienie funkcji szkoleniowca to ciężki kawałek chleba. Zresztą, jak już wspominaliśmy, gdyby coś poszło nie po mojej myśli, zdarzyłaby się seria porażek, to pierwszy do wywalenia byłby trener. Gdy jesteś zawodnikiem, kończysz trening i idziesz do domu. A trener siedzi, analizuje, musi opracować taktykę. Później przekazać to podopiecznym. Oni teoretycznie to rozumieją, ale w praktyce bywa różnie, a za chwilę jesteś zwolniony.

Byłbyś gotowy, żeby wypróbować metody szkoleniowe Andreja Urlepa?

Skąd! Koszykarze by nie przeżyli w dzisiejszych czasach metod Andreja Urlepa. To była inna szkoła nie tyle sportu, co życia. Filozofia brzmiała: „Słaba kość pęka”. I jechało się dalej. Pamiętam, że dostawałem zastrzyki przeciwbólowe i musiałem grać, walczyć na parkiecie. Teraz słyszę, że tutaj coś jednego swędzi, drugiego drapie i jest na liście kontuzjowanych. Podczas mojej koszykarskiej kariery, gdy budziłeś się rano i nic cię nie bolało, to oznaczało, że coś jest nie w porządku.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Zmierzamy ku końcowi, chcesz przekazać jakieś ostatnie słowo czytelnikom?

Tak, przede wszystkim pozdrawiam czytelników portalu Polski-Sport.pl i życzę wielu sportowych emocji, które pozwalają chociaż na moment oderwać się od tego, co się obecnie dzieje. Wesołych, spokojnych i zdrowych świąt Wielkanocnych!

Maciej Zieliński ostro o Ponitce. „To katastrofa”



Podobne teksty

Komentarze

  1. Brawo! Bardzo interesujący tekst! Połączenie sportu z innymi dyscyplinami życia świetnie się sprawdza i świetnie czyta 🙂

    • Dziękuję za słowa aprobaty 🙂 Wiadomo, że życie nie opiera się wyłącznie na sporcie, aczkolwiek jest jego nierozłącznym czynnikiem. Postaramy się nie zawieść przy następnych artykułach, felietonach czy wywiadach. Składam wyrazy szacunku i pozdrawiam. Wesołych Świąt Wielkiej Nocy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię



Najnowsze

Udostępnij

SOCIAL MEDIA