Strona główna Koszykówka Media-day w Dąbrowie Górniczej. Co do powiedzenia mają trener i zawodnicy MKS-u?

Media-day w Dąbrowie Górniczej. Co do powiedzenia mają trener i zawodnicy MKS-u?

0

9 września, czyli dzień przed pierwszym spotkaniem towarzyskim, który kibice MKS-u będą mogli obejrzeć, odbył się w dąbrowskim klubie media-day. Po krótkim przedstawieniu nowego składu porozmawiałem z trenerem Drażenem Anzuloviciem oraz z kilkoma zawodnikami.

Piotr Pamuła – nowy kapitan drużyny

– Zespół zdecydował się podpisać z Tobą kontrakt już w poprzednim sezonie. Czy to zaufanie, którym Cię obdarzono pomaga przygotować się do nowego sezonu, wiedząc już na czym się stoi?

– Jasne, to jest bardzo komfortowa sytuacja, kiedy kontrakt podpisuje się jeszcze w trakcie sezonu z klubem, w którym się gra aktualnie, także psychicznie jest to bardzo komfortowa sytuacja, bo przez całe wakacje skupiasz się nie na tym w jakim klubie zagrasz, tylko na przygotowaniach do tego klubu.

– A nie czujesz większej presji, że wymagania wobec Twojej osoby wzrosły?

– Nie. Tak jak za każdym razem mówię. Presja to jest jakiś tam czynnik, który cały czas gdzieś tam jest. Mi też zależy na tym, żeby się rozwijać, żeby być coraz lepszy, także to też mi pomaga w tym, żeby na treningu cały czas pracować, żeby na meczu było troszkę lepiej. Także normalna sytuacja.

– Zostałeś też kapitanem zespołu przed nowym sezonem. Jak czujesz się w nowej roli?

– Nie odczułem na razie jej jakoś bardzo. Nie wiążę z nią jakichś większych zmian, jeżeli chodzi o to jak się będę zachowywał na boisku, czy poza nim. Wiadomo, że gdzieś tam mój kontakt między zespołem, a trenerem będzie powiązany, ale kontakt z trenerem jest bardzo dobry i łatwy, także myślę, że nie będzie z tym jakiegoś większego problemu. Jest to ciekawa sytuacja, pierwszy raz w mojej karierze.


Jakub Parzeński – środkowy, który dołączył do drużyny

– W trakcie przerwy między sezonami zostałeś powołany do kadry „B”. Ile, Twoim zdaniem, dało Ci to powołanie i ten wyjazd do Chin?

– Myślę, że bardzo dużo. Przygotowywałem się do tej kadry jakiś miesiąc, z myślą taką, żeby powalczyć na niej, bo też nie chciałem, żeby to wyglądało na jakiś wyjazd integracyjny. Były dobrze zespoły, była kadra „B” Chin, kadra prawie że „A” Rumunii i Gruzini też w nie najgorszym składzie przyjechali. Także to było takie bardzo dobre przetarcie, przed kadrą „A”, na którą też nie wiedziałem, że pojadę, ale też przed ligą samą.

– A uważasz, że sam pomysł kadry „B” jest trafnym pomysłem?

– Jak najbardziej, mamy nadzieję, że ten projekt przetrwa jak najdłużej, bo jak nawet pokazały te mecze w Chinach, też nie było jasne, że ja, czy Jarek Zyskowski, czy Filip Matczak pojedziemy na tą „A”, jednak dobrymi występami potwierdziliśmy to, że możemy spróbować i trener Mike Taylor nas powołał.

– A jak będziesz wspominać trenowanie z główną reprezentacją?

– Bardzo pozytywnie. Nowe doświadczenie, walka nawet na treningach z Maćkiem Lampe, Adamem Hrycaniukiem, czy Szymonem Szewczykiem, czyli z najbardziej doświadczonymi zawodnikami w Polsce, także to dużo daje. Mam nadzieję, że efekty będą widoczne teraz w sezonie.

– W Gdyni już miałeś już dobrze wyrobioną pozycję i play-offy też już były, jednak zdecydowałeś się na podróż do MKS-u. Co Cię skłoniło do tego?

– Głównym elementem, który mnie skłonił był na pewno trener Drażen Anzulović, bo kilkukrotnie dzwonił do mnie, przedstawił swoją wizję, jak to będzie wyglądać, jaką rolę będę miał w zespole i to zadecydowało. Poza tym byłem dwa lata w Gdyni, chciałem też spróbować czegoś nowego i zmienić otoczenie i klimat.


Patryk Wieczorek – młody rozgrywający

– W zeszłym sezonie, po tym jak pokazałeś się na wypożyczeniu, dano Ci szansę w MKS-ie. Czy jakoś sam sobie podnosisz poprzeczkę przed nadchodzącym sezonem? Chcesz powalczyć o pierwszą piątkę, czy chcesz jak najlepiej wykorzystać swoją rolę, rolę rezerwowego i pokazać się jeszcze lepiej?

– W tym sezonie doszedł do nas Kerron Johnson, który naprawdę jest bardzo dobrym zawodnikiem, na razie podpatruję i uczę się od niego. Moim celem jest po prostu to, żeby wywalczyć sobie pozycję u trenera Anzulovicia, a jak będę się dobrze pokazywał na treningach na pewno dostanę szansę w meczu.

– Rok temu był Rashaun Broadus, dzisiaj, na ten nowy sezon jest nowa osoba. Czy tą wymianę podstawowego rozgrywającego, traktujesz jako szansę, żeby nauczyć się od kogoś innego, czegoś nowego?

– Zdecydowanie. Rashaun Broadus, był całkiem innym zawodnikiem. Od niego naprawdę nauczyłem się bardzo dużo i bardzo go cenię, jesteśmy w bardzo dobrym kontakcie. Kerron Johnson jest zupełnie innym zawodnikiem. Skupia się bardziej na penetracji i na podawaniu. Na pewno można się bardzo dużo nauczyć. Dużo ma takich sztuczek, takich cwaniackich sztuczek, których naprawdę można dużo wyciągnąć dużo fajnych lekcji.

– W zeszłym sezonie kilkukrotnie oczarowałeś publiczność swoimi różnymi wejściami pod kosz, dograniami piłki za plecami przeciwników. To było na takiej zasadzie, że stwierdziłeś „a spróbuję”, czy faktycznie trenujesz i liczysz na to, że w tym sezonie będzie okazja, żeby jeszcze więcej takich rzeczy pokazać?

– Od dziecka gram w właśnie taki sposób. Jak tylko jest okazja, to staram się podawać. Czasami lepiej jest podać za plecami, niż podać na przykład kozłem. Jeżeli będzie tylko okazja, to nie widzę żadnego problemu, żeby podawać w taki a nie inny sposób.


Alex Hamilton – nowy amerykański zawodnik na pozycję obrońcy

– To jest Twój pierwszy sezon w Europie. Jakie masz cele?

– W trakcie mojej czteroletniej kariery na uniwersytecie, gdzie wygrywaliśmy, chciałbym aby w nadchodzącym było to samo. Chcę stawać się coraz lepszy, wykorzystać ten czas, który mam tutaj z tą grupą osób i korzystać z chwili.

– Czy widzisz jakieś różnice między treningami w Europie, a tymi w USA?

– Jest bardzo dużo różnic. Jest zupełnie inna waga obowiązków, większa niż w USA. Jednak dam z siebie tyle ile można w tej sytuacji.

– Jesteś bardzo atletycznym zawodnikiem. Czy kibice w Dąbrowie Górniczej mogą oczekiwać od Ciebie kilku efektownych wsadów w sezonie?

– To zależy jak danego wieczoru będzie wyglądała sytuacja, ale będę się starał pokazać coś kibicom.


Drażen Anzulović – trener MKS-u

– Czy nauczył się trener czegoś w Rio, gdzie był asystentem trenera w reprezentacji Chorwacji?

– Z wszystkiego można się czegoś nauczyć. Lubię śledzić wszystkie nowości, jaka jest koszykówka dzisiaj. To jest duże doświadczenie dla każdego sportowca. To były moje drugie Igrzyska Olimpijskie i każde Igrzyska Olimpijskie uczą nowych rzeczy i dają doświadczenie. Jest to naprawdę satysfakcjonujące, że byłem tam i byłem częścią kraju.

– Jaka jest główna różnica w treningach i w sposobie gry między międzynarodową koszykówką, a tą w Tauron Basket Lidze?

– Nie mogę porównywać innych drużyn jak pracują, ale my chcemy śledzić wszystkie najnowsze koszykarskie sprawy, jak pracują europejskie zespoły. Mam nadzieję, że my również tak pracujemy. Dla mnie jest teraz ważne w tym okresie, by zbudować dobrą chemię między zawodnikami. Mamy ośmiu nowych graczy, a to jest sport drużynowy, więc każdy jest ważny w zespole. Oczywiście trenujemy, więc mam nadzieję, że będziemy za miesiąc gotowi na rozpoczęciu nowego sezonu.

– Czy to jest trudne, by zbudować tą chemię, zgranie?

– Nie, nie. Oni (zawodnicy przyp.red.) wiedzą co robią, co mają zrobić. Jeśli będą przygotowanie fizycznie i mentalnie, to jest to żaden problem. Oni rozumieją, że musimy trzymać się razem i ciężko pracować. Są profesjonalistami i wiedzą co mają robić z poprzednich zespołów.

– Czego wymaga trener od zawodników w nadchodzącym sezonie?

– Mamy kilka życzeń. Chcemy być lepsi niż w poprzednim sezonie. Nie wiem gdzie skończymy, ale jestem pewny, że ten sezon będzie lepszy dla nas. Ja nie chcę mówić teraz gdzie skończymy, gdzie będziemy, ale w każdym meczu zamierzamy wygrać, w każdym meczu chcemy być lepsi, na poziomie, który oczekuję. I po tym wszystkim zobaczymy, gdzie będziemy na końcu.

Komentarze