Strona główna Bez kategorii MŚ w narciarstwie klasycznym w Seefeld: bardzo udane starty polskich kombinatorów norweskich...

MŚ w narciarstwie klasycznym w Seefeld: bardzo udane starty polskich kombinatorów norweskich w cieniu rywalizacji skoczków narciarskich

0
Foto: wallshd4u.com

Kiedy uwaga wszystkich niemalże kibiców sportowych była skupiona na rywalizacji polskich skoczków i ich walce o medale Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym w austriackim Seefled, bardzo udane starty zaliczyli nasi specjaliści od kombinacji norweskiej, dyscypliny jak najbardziej olimpijskiej i dyscypliny, w której pierwszy polski medal (brązowy) w historii naszych startów na ZIO zdobył właśnie jej przedstawiciel – Franciszek GĄSIENICA-GROŃ w Cortina d’Ampezzo w 1956 roku.

 

Dwukrotnie nasi reprezentanci zajęli ósme miejsce w tych zawodach, co poza wynikami skoczków, było najlepszym polskim osiągnięciem na tych mistrzostwach: najpierw w sprincie drużynowym, konkurencji nieolimpijskiej (dwóch zawodników oddaje po jednym skoku, a następnie każdy z nich ma do przebiegnięcia dystans 7,5km), a następnie w wyścigu sztafetowym (4 zawodników oddaje jeden skok, a następnie każdy z nich pokonuje dystans 5 km). Sztafeta biegła w składzie: Szczepan KUPCZAK, Adam CIEŚLAR, Paweł SŁOWIOK i Paweł TWARDOSZ.

Ten drugi sukces był najlepszym osiągnięciem w historii mistrzostw od ponad 30 lat i chociażby z tego powodu zasługuje na szczególnie wyróżnienie. W roku 1985, również w Seefeld na Mistrzostwach Świata, polska drużyna zajęła szóste miejsce w kombinacji drużynowej 3×10 km. Jest to najlepsze osiągnięcie polskiej sztafety w historii tej dyscypliny.

Wynik sztafety ma bardzo istotne znaczenie dla naszych zawodników jeszcze z jednego powodu: zajęcie ósmego miejsca oznacza zdobycie prawa do otrzymania stypendium sportowego w wysokości 2300 PLN miesięcznie. Stypendium jest przyznawane członkowi kadry narodowej za osiągnięcie wyników sportowych we współzawodnictwie międzynarodowym, objętym programem IO, za zajęcie miejsca od 1 do 8 w mistrzostwach świata. Oznacza to nie tylko zabezpieczenie socjalne zawodnika, ale jest także dla niego formą motywacji do uprawiania danej dyscypliny sportowej.

Od co najmniej dwóch sezonów widać coraz bardziej zauważalny progres wyników naszych kombinatorów w zawodach Pucharu Świata: już nie są to pojedyncze sukcesy jednego zawodnika plasującego się pod koniec trzeciej dziesiątki rywalizacji (punkty zdobywają zawodnicy, którzy zajęli miejsca od 1 do 30), ale np. 12, 14 czy 16 miejsce Szczepana KUPCZAKA, 19, 23, 25 miejsce Pawła SŁOWIOKA, czy 17, 25, 26 miejsce Adama CIEŚLARA (wszystkie wyniki dotyczą obecnego sezonu pucharowego). Polscy kombinatorzy coraz lepiej i dalej skaczą, często zajmując miejsca w pierwszej dziesiątce zawodów; gorzej spisują się na trasie biegowej, co powoduje, że w końcowej klasyfikacji zajmują niższe miejsca. Dlatego w kontekście kolejnych startów w przyszłych sezonach bardzo ważna będzie praca z trenerem narciarstwa biegowego i poprawa wyników w tej części kombinacji norweskiej. Ważnym jest to, iż zawodnicy uwierzyli w swoje możliwości – dzięki ciężkiej pracy i determinacji zagościli w gronie najlepszej trzydziestki Pucharu Świata i pierwszej ósemki najlepszych drużyn świata. Dlatego przy sprzyjających warunkach – bo ambicji i woli walki naszym zawodnikom nie brakuje – możemy być świadkami bardzo miłych niespodzianek w kolejnych mistrzostwach świata czy IO w Pekinie w roku 2022.

Jeszcze z dziennikarskiego obowiązku należy wspomnieć, iż sztafety drużynowe wygrali Niemcy przed Norwegami i Austriakami. W wyścigu sztafetowym było bardzo podobnie – Norwegowie zamienili się miejscami z Niemcami i zdobyli złoty medal, Niemcy srebrny, a brąz ponownie przypadł Austriakom.

Komentarze