Strona główna Koszykówka NBA: Kapitalnie rozegrana końcówka! Wizards przełamują złą serię

NBA: Kapitalnie rozegrana końcówka! Wizards przełamują złą serię

0

Washington Wizards pokonali na własnym parkiecie Charlotte Hornets po dwóch dogrywkach 110:107. Czarodzieje byli już w wielkich opałach, gdyż przegrywali 4 punktami na 20 sekund przed końcem meczu. Zdołali jednak doprowadzić do dogrywki a tym samym wygrać cały mecz. Gortat zagrał dzisiaj świetnie w obronie i trochę słabiej w ataku. Polak zdobył 8 punktów (4/9), miał 16 zbiórek (!), 4 bloki, 3 przechwyty, 3 asysty oraz 5 fauli. Warto podkreślić że wszystkie bloki zanotował w pierwszej odsłonie meczu!

Pierwsza kwarta to przede wszystkim koncertowa gra Wizards w obronie. Drużyna ze stolicy zanotowała aż 7 bloków, w tym Gortat 4 co jest jego najlepszym wynikiem podczas jednej kwarty w tym sezonie. Polak także rewelacyjnie zbierał piłki (7 zbiórek). Trochę słabiej tym razem było w ataku, trafił jeden rzut na cztery zdobywając 2 punkty. Od stanu 6:2 dla Charlotte to “czarodzieje” wyszli na prowadzenie (10:8), które spokojnie powiększali do końca kwarty wygrywając 28:19.

W drugiej odsłonie świetnie spisywał się Drew Gooden, który w krótkim okresie czasu zdobył 10 punktów trafiając wszystkie swoje rzuty! (2/2 “za 3”) oraz miał 5 zbiórek. Wizardsi popełnili kilka niepotrzebnych strat i ich przewaga zaczęła “topnieć” (46:40), (54:51). Ostatecznie na przerwie gospodarze prowadzili 59:54. Gortat grał stosunkowo długo jak na drugą kwartę, bo aż 6 minut. Zebrał w tym czasie jedną piłkę i zdobył 2 punkty. “Czarodzieje” świetnie rzucali rzuty wolne, trafiając 11 prób na 12!

Trzecia kwarta zaczęła się fatalnie dla gospodarzy. Przez pierwsze 4 minuty gry zdobyli zaledwie 2 punkty i stracili tym samym prowadzenie (66:61 dla Charlotte). Na pierwszych osiem rzutów trafili zaledwie… jeden! W ciągu 6 minut “czarodzieje” zdobyli tylko dwa punkty. Trzecie kwarta jest zmorą drużyny Polaka, wszyscy pamiętamy fatalną trzecią partię przeciwko Golden State, gdzie Wizards rzucili zaledwie 8 punktów. Nawet rzuty wolne, które wcześniej wykonywali perfekcyjnie, im nie “siedziały”, gdyż na 6 prób trafili tylko raz. Ostatecznie goście wygrali trzecią odsłonę 28:21 i objęli prowadzenie w cały meczu 79:75.

Ostatnia partia rozpoczęła się w identyczny sposób jak poprzednia, w tym że drużyny zamieniły się “rolami”. To “szerszenie” przez pierwsze 6 minut zdobyli zaledwie 3 punkty, nie trafiając pierwszych 7 rzutów! Wizards bezlitośnie wykorzystali niemoc rywala i ponownie objęli prowadzenie w meczu (88:82). Gospodarze po raz kolejny jednak “złapali” przestój i szybko stracili całą przewagę (88:91). Kiedy przy stanie 95:91 dla gości pozostało 20 sekund, wydawało się że losy meczu są już przesądzone. Wtedy fenomenalną “trójką” popisał się Butler, “szerszenie” wykorzystali tylko jeden rzut wolny po faulu i w ostatniej akcji John Wall trafił rzut doprowadzając do dogrywki (96:96).

W dogrywce bardzo aktywny był Gortat, który zaliczył dwa ważne przechwyty, a także asystę po której Wall trafił cenną “trójkę” na remis (99:99). Przez kolejne minuty żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć punktu. Dopiero udany kontratak dał prowadzenie “czarodziejom” 101:99 na minute przed końcem czasu. Szybko punkty zdobył jednak Mo Williams i doprowadził do remisu 101:101, który to utrzymał się do końca regulaminowego czasu.

Druga dogrywka także była bardzo zacięta. Co ciekawe na 8 rzutów całego zespołu Wall oddał aż 6. Lider Wizards wziął odpowiedzialność na swoje barki i w końcówce meczu przy stanie 108:107 dla gospodarzy trafił rzut, który dał ostateczne zwycięstwo “czarodziejom” 110:107.

Wizards przełamali tym samym passę 4 porażek z rzędu. Kolejne spotkanie Washington(41-32) zagra w niedzielny wieczór o 18:30 czasu polskiego przeciwko Houston Rockets(49-23). Mecz będzie tym bardziej emocjonujący, że do drużyny “rakiet” po kontuzji dołączył Dwight Howard-były kolega Marcin Gortata z czasów gry w Orlando Magic.

Washington Wizards – Charlotte Hornets 110:107 (2OT)

Komentarze