Strona główna Koszykówka PLK: Mistrzowie lepsi w hicie

PLK: Mistrzowie lepsi w hicie

0
Foto: basketballcl.com

Fajna biało czerwona oprawa i świetna atmosfera dzięki kibicom udzieliła się w spotkaniu zawodnikom z Radomia. Hymn odegrany przez radomski zespół muzyczny GRANDIOSO, który ma sukcesy na arenie międzynarodowej potem ich występ w przewie pięknie uświetnił ligowy hit i święto narodowe.

 

 

. Pierwsze punkty padły łupem Roberta Witki. To po jego skutecznych akcjach szybko było 5:2 dla rosy, ale po chwili Kelati wyrównuje. Od tego momentu zaczęła się zarysowywać przewaga radomian. Przy stanie 19:12 zielonogórzanie zostali poproszeni na czas przez swojego trenera. Niestety dalej punktowali Harrow, który w pierwszej kwarcie zdobył jedenaście oczek. A po kolejnych punktach Zaytseva i Piechowicza w dziewiątej minucie zespół z Mazowsza prowadził 24:12. W tym momencie trener Gronek musiał poprosić o drugi czas w pierwszej połowie. Radomianie po prostu demolowali na tablicach mistrzów Polski. Świetna zmiana wspomnianego Zaytseva i po jego trójce było 29:12. Tego Stelmet się nie spodziewał. Intensywność, którą narzucili gospodarze dała im się rownież we znaki. W ostatniej minucie goście próbowali odrobić część strat, ale punkty prawie równo z końcową syreną  daje ponownie czternastopunktowe prowadzenie.

Pierwsze punkty w drugiej kwarcie zdobył ponownie Zaytsev i Rosa odskoczyła na największe (33:17) prowadzenie. Przez kolejnych kilka akcji ozdobą spotkania były pojedynki Patrika Audy z Geceviciusem. W między czasie na boisku na boisko powrócił Harrow. I to po jego punktach zrobiło się osiemnaście oczek różnicy. Stelmet walczył z Rosą oraz z … z swoimi dzisiejszymi słabościami. W połowie tej odsłony radomianie stracili skuteczność. Na ich szczęście długo rywale nie mogli również się wstrzelić. Po indywidualnej akcji Łukasza Koszarka na nie co ponad trzy minuty do końca pierwszej połowy strata mistrzów Polski wynosiła tylko (może i aż) trzynaście oczek. Po . chwili mini zastoju radomian nie ocenione przydało się doświadczenie Roberta Witki. Trzydziestosześciolatek zebrał ważne piłki oraz zdobył ważne oczka przy nie skuteczności z dystansu kolegów. Po punktach z osobistych za faul niesportowy prowadzenie radomian wynosiło już blisko dwadzieścia oczek. Mazowiecka ekipa potrafiła się podnieść z lekkiej zadyszki i zadać kolejny cios rywalowi. Siłą radomian była skuteczna gra w tej połowie zwłaszcza w rzutach za dwa (17/23).

Na trzecią odsłonę zawodnicy mistrza Polski wyszli bardzo skupieni, a radomianie nie mogli się wstrzelić. Po kolejnych punktach Adama Hrycaniuka w dwudziestej trzeciej minucie zrobiło się tylko siedem oczek przewagi z dziewiętnastu pod koniec pierwszej połowy. Przez kilka akcji wynik zatrzymał się na stanie 55:46, ale akcją 2+1 na dwucyfrowe prowadzenie Rose wyprowadza Patrick Auda. Gra się wyrównała mimo, że na tablicy różnica oscylowała na poziomie około dziesięciu oczek. Zebrani kibice byli świadkami naprawdę fajnego widowiska z obu stron, wartego hitu kolejki naszej ligi. W końcówce tej kwarty Gecevicius celnym rzutem za trzy zmniejsza straty do tylko sześciu oczek. Czwarta odsłona zapowiadała się … bardzo ciekawie.

Ostatnia kwarta to agresywna obrona Stelmetu i z tego wyprowadzali kontry. Jak się okazało bardzo skuteczne. W dwie i pół minuty oraz akcji 2+1 w wykonaniu Florenca był remis 65:65 a po chwili i kolejnej trójce zielonogórzan 65:68. Mistrzowie Polski za sprawą Geceviciusa i Florenca na pięć minut do końca prowadzili już ośmioma oczkami a radomianie stracili sporo animuszu z tego co pokazywali wcześniej. W ataku zawodnicy trenera Kamińskiego sami przestali wierzyć w swoją skuteczność i przez ponad pięć minut nie zdobyli żadnych punktów. Jak się gospodarze obudzili to zmniejszyli straty do Stelmetu do stanu 70:76, ale przypomniał o sobie Armanii Moore dwoma oczkami. Od tego momentu goście kontrolowali już mecz do końca.

 

ROSA RADOM – STELMET BC ZIELONA GÓRA 80:72  ( 31:17, 18:17, 13:22, 10:24)

Komentarze