wtorek, 28 czerwca, 2022

PLK: Weekendowe granie na polskich parkietach

Weekend przed przerwą reprezentacyjną zapewnił kibicom PLK sporą dawkę emocji. Zdarzyło się kilka niespodzianek, niektóre spotkania trzymały do końca w napięciu, a poszczególne zespoły były w stanie odrabiać dużą stratę w kluczowych momentach.

MKS Dąbrowa Górnicza – Rosa Radom 89:80 (19:28, 18:25, 29:14, 23:13)

Rosa rozpoczęła mecz wspaniałą koszykówką. Ryan Harrow oraz Kevin Punter byli nie do zatrzymania, wpadały rzuty (do przerwy 65.7%), bardzo dobra obrona zmuszała rywali do błędów i goście schodzili na przerwę z 16-punktowym prowadzeniem. Gospodarze nie zamierzali się jednak poddawać. Widać było, że na drugą połowę wyszli zmotywowani, a Rosa złapała tradycyjny zastój. Rzuty przestały im wpadać, brakowało wsparcia Michała Sokołowskiego, a Amerykański duet trafił tylko 4 z 13 rzutów z gry. Po drugiej stronie rozpoczął się natomiast spektakl, który uświetniali Aaron Broussard (17 punktów w drugiej połowie, łącznie 22 oczka), Bartłomiej Wołoszyn (22 punkty) oraz D.J Shelton (double-double, 19 punktów i 14 zbiórek). Wynik drugiej połowy to 52:27 dla graczy Jacka Winnickiego, którzy grali osłabieni brakiem Jakuba Parzeńskiego. Polak niestety nie zagra już w tym sezonie. Warto też dodać, że było to szczególne spotkanie dla Marcina Piechowicza, który jest wychowankiem dąbrowskiej drużyny, a przed tym sezonem zmienił zespół na Rosę.

MKS Dąbrowa Górnicza: Broussard 22 (5 ast), Wołoszyn 22, Shelton 19 (14 zb), Dambrauskas 12, Pamuła 9, Kucharek 5, Kowalenko 0, Wieczorek 0, Gabiński 0

Rosa Radom: Punter 20 (8 zb, 5 ast), Harrow 19, Zajcew 15, Auda 9, Sokołowski 7, Zegzuła 4, Piechowicz 2, Witka 2, Trojan 2, Bojanowski 0


King Szczecin – Asseco Gdynia 90:87 (11:25, 20:17, 18:12, 32:27, d: 9:6)

Asseco wykorzystało łatwiejszy terminarz na początku sezonu i znajduje się w czołówce tabeli. W wyjazdowym pojedynku z Kingiem, gracze Przemysława Frasunkiewicza chcieli jednak udowodnić, że nie boją się żadnego rywala. Przez większość spotkania prowadzili, ale końcówka należała do gospodarzy. Na 5:30 minuty przed końcem Paweł Kikowski doprowadził do remisu, co zwiastowało interesujący finisz meczu. Po dogrywce nieznacznie lepsi okazali się gospodarze, których ponownie do wygranej poprowadził Tauras Jogela, zdobywca 29 punktów. Na pochwałę zasłużył również Jakub Garbacz. Ostatnie dwa lata spędził w Szczecinie, a przy okazji powrotu na swoją byłą halę zdobył 16 punktów i 4 zbiórki.

King Szczecin: Jogela 29, Kikowski 17, Bartosz 16 (9 zb), Diduszko 11, Diesiatnikow 7, Kowalczyk 6, Gavin 3, Paliukenas 1 (5 ast), Harris 0

Asseco Gdynia: Szubarga 17 (7 ast), Garbacz 16, Szczotka 15, Ponitka 12 (6 zb), Wyka 8, Jankowski 6, Żołnierewicz 5, Put 4, Witliński 4, Konopatzki 0


Polski Cukier Toruń – TBV Start Lublin 98:84 (23:27, 27:14, 22:26, 26:17)

Goście lepiej weszli w spotkanie, wygrali pierwszą kwartę, jednak na dłuższą metę, to torunianie byli lepszym zespołem. Ozdobą meczu była rywalizacja rozgrywających. Glenn Cosey zdobył 26 punktów i 7 asyst, natomiast James Washington 21 punktów i również 7 asyst. W ekipie z Lublina zabrakło jednak wsparcia pozostałych liderów. Uros Mirković oraz Chavaughn Lewis trafili z gry po 5 rzutów, a każdy z nich oddał 13 prób. W Toruniu mogą natomiast się cieszyć z występu Cheikha Mbodja, który ostatnio był w gorszej dyspozycji. Co prawda 13 punktów, 3 zbiórki i 2 bloki, to nie jest maksimum jego umiejętności, ale widać progres w porównaniu z poprzedniemu meczami. Tego starcia do udanych nie będzie jednak zaliczał Mateusz Dziemba. Podstawowy zawodnik Startu Lublin po jednym z upadków złamał kość promieniową lewej ręki.

Polski Cukier Toruń: Cosey 26 (7 ast), Gruszecki 18, Wiśniewski 16, Mbodj 13, Cel 11, Sulima 7, Diduszko 5 (8 zb), Śnieg 2

TBV Start Lublin: Washington 21 (7 ast), Dutkiewicz 16, Lewis 14, Mirković 10, Dziemba 6, Czerlonko 5, Gospodarek 5, Szymański 4 (13 zb), Ciechociński 2, Reynolds 1


Czarni Słupsk – Stelmet BC Zielona Góra 70:79 (15:14, 26:22, 14:24, 15:19)

Zielonogórscy fani na pewno spodziewali się łatwiejszego zwycięstwa z Czarnymi. Słupszczanie udowodnili jednak, że na własnej hali są groźnymi rywalami dla każdej ekipy i przez sporą część spotkania rywalizowali z mistrzem Polski jak równy z równym. Zabrakło jednak indywidualność. W ekipie gości standardowo dobre spotkanie rozegrali Vladimir Dragicević (19 punktów) i James Florence (14 punktów), a wypalił również Jarosław Mokros (15 punktów). W Czarnych na pochwałę zasłużył Dominc Artis (20 oczek) oraz Drew Brandon za swoją wszechstronność (6 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst).

Czarni Słupsk: Artis 20, Aiken 12, Cesnauskis 12, Stelmach 10, Brandon 6 (10 zb, 8 ast), Seweryn 5, Blaus 3, Wall 2, Bonarek 0

Stelmet BC Zielona Góra: Dragicević 19, Mokros 15, Florence 14, Kelati 10, Zamojski 8, Koszarek 4, Moore 4, Gecevicius 3, Hrycaniuk 2, Matczak 0


Polpharma Starogard Gdański – PGE Turów Zgorzelec 84:80 (22:20, 14:23, 17:20, 31:17)

Brak Mylesa Macka, który z powodu kontuzji w barwach Turowa już nie zagra, nie był widoczny. Ponownie solidnie zaprezentował się Francis Han, który rozdał 6 asyst. Przez większość spotkania atak dyrygowany przez tego zawodnika niósł gości do wygranej, ale ostatnia kwarta była koncertem gospodarzy. Podobnie jak w starciu z MKS-em, Polpharma dzięki znakomitej ostatniej ćwiartce wygrała spotkanie. Tym razem rywala dogonili w ostatnich minutach. Gospodarze wygrali, mimo najsłabszego meczu w sezonie Andriji Bojicia (tylko 9 punktów). Na szczęście dla kibiców Polpharmy godnie zastąpił go Milan Milovanović (16 oczek), a swoje zadanie ponownie doskonale wykonał Joe Thomasson (17 punktów). Wśród podopiecznych Mathiasa Fishera na pochwały ponownie zasłużył Bradley Waldow. Zanotował double-double, na które złożyło się 14 oczek i 15 zbiórek.

Polpharma Starogard Gdański: Thomasson 17 (9 ast), Milovanović 16, Schenk 14, Davis 9, Flieger 9, Bojić 9, Tanksley 5, Dąbrowski 3, Szymański 2

PGE Turów Zgorzelec: Balmazović 17, Waldow 14 (15 zb), Ayers 15, Han 11 (6 ast), Bochno 9, Jarecki 6, Borowski 5, Petrukonis 4, Patoka 0, Koelner 0


AZS Koszalin – Miasto Szkła Krosno 89:84 (15:17, 24:27, 18:21, 32:19)

Kolejne spotkanie, w którym zwycięstwie decyduje ostatnia kwarta. Akademicy walczyli do końca i to się opłaciło. Na prowadzenie wyszli dopiero 37 sekund przed końcem meczu, ale nie dali już sobie wyrwać wygranej. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem był Modestas Kumpys. Litwin zdobył aż 29 punktów i trafił 12 z 16 rzutów z gry. Na pochwałę zasłużył też Jakub Dłoniak, który zdobył 19 oczek i jest to jego najlepszy wynik od 25 października 2015 roku, kiedy w barwach MKS-u Dąbrowa Górnciza zdobył 22 punkty. Największym kłopotem krośnian ponownie był brak wsparcia w zdobywaniu punktów dla JayVaughna Pinkstona.

AZS Koszalin: Kumpys 29, Dłoniak 19, Woods 14, Baldwin 9 (6 ast), Jeszke 8, Kiwilsza 5, Wadowski 5, Młynarski 0, Kucharewicz 0

Miasto Szkła Krosno: Pinktson 21, Jakóbczyk 13, Mustapić 12 (8 zb), Lejasmeiers 10 (6 ast), Hajrić 10, Alexis 8, Gaddefors 4, Oczkowicz 3, Sroka 2, Grochowski 1

Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Udostępnij

Najnowsze

SOCIAL MEDIA