Strona główna Siatkówka Europejskie puchary Puchar CEV: Nie było łatwo, ale liczy się wygrana!

Puchar CEV: Nie było łatwo, ale liczy się wygrana!

0

W pierwszym meczu 1/8 Pucharu CEV Zaksa Kędzierzyn-Koźle gościła u siebie przybyszów z północy – drużynę VaLePa Sastamala. Kędzierzynianie stawiani w roli zdecydowanych faworytów po nieoczekiwanie ciężkich bojach wygrała ostatecznie 3:1.

Już na początku pierwszego seta Finowie pokazali kędzierzynianom, że wcale tak łatwo im z nimi nie pójdzie. Na pierwszej przerwie technicznej gospodarze minimalnie prowadzili 8:7. W kilku kolejnych akcjach to goście okazali się lepsi i wygrywali 10:8. Trener Sebastian Świderski nie czekał na powiększenie przewagi i poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Kędzierzynianie odrobili straty i prowadzili trzema punktami. Ich przewaga byłaby jeszcze większa gdyby nie dosyć liczne błędy w ich drużynie. Kay Van Dijk pomylił się w ataku i na tablicy pojawił się remis 18:18. Kędzierzynianie zafundowali kibicom emocjonującą końcówkę seta, którego wygrali ostatecznie na przewagi 27:25.

W drugiej partii po skutecznym ataku i asie serwisowym Michała Ruciaka gospodarze prowadzili 5:3. Przy stanie 7:6 dla Zaksy sędzia odgwizdał rozgrywającemu kędzierzynian błąd przełożenia rąk – była to kolejna kontrowersyjna decyzja arbitra. Gospodarzom udało się odskoczyć na cztery punkty i na tablicy pojawił się wynik 15:11. Goście kilka razy skutecznie zablokowali atak rywali i nieoczekiwanie odrobili straty. Kędzierzynianie mieli wyraźne problemy w zdobyciu punktów pozwalających na zakończenie tego seta. Ostatecznie nie dali rady rywalom i przegrali drugą partię 23:25.

Kędzierzynianie całkiem dobrze rozpoczęli trzeciego seta – wypracowali sobie przewagę punktową nad przeciwnikiem. Utrzymywali ją, jednak była ona naprawdę minimalna. Finowie pokazywali polskiej drużynie, że nie powinna ich lekceważyć. Kędzierzynianie w dalszym ciągu popełniali sporo błędów – zdecydowanie za często kierowali piłkę w aut. Na drugiej przerwie technicznej prowadzili zaledwie jednym punktem. Po przerwie na żądanie Sebastiana Świderskiego to Finowie wyszli na prowadzenie i wynik zrobił się niebezpieczny dla gospodarzy. Kędzierzynianie na szczęście dla siebie zaczęli grać skutecznie w bloku i prowadzili 23:22. Po ataku Michała Ruciaka set zakończył się wynikiem 25:23 dla Zaksy.

Początek czwartej odsłony tego spotkania również nie był łaskawy dla kędzierzynian. Zaczęli odskakiwać dopiero od stanu 11:8, a stało się to za sprawą kilku skutecznych ataków Lucasa Loha. Na drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzili już 16:10 i dosyć pewnie zmierzali do zwycięstwa w meczu. Goście próbowali się bronić, jednak to kędzierzynianie kończyli większość akcji. Mimo to Finom udało się nawet zniwelować przewagę do dwóch punktów. Nic to im jednak nie pomogło, bo przy stanie 24:21 Zaksa miała piłkę meczową. Nimir Abdel-Aziz zapisał na swoim koncie skuteczną kiwkę i dzięki temu kędzierzynianie zdobyli 25. punkt. Gospodarze wygrali czwartą partię 25:22, a cały mecz 3:1.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – VaLePa Sastamala 3:1 (27:25, 23:25, 25:23, 25:22)

Foto: zaksa.pl