Strona główna Koszykówka Sobota w PLK

Sobota w PLK

0

Dziś w ramach Polskiej Ligi Koszykówki obejrzeliśmy dwa spotkania. We Włocławku mistrzowie Polski podejmowali ekipę z Lublina, a w Szczecinie King grał z Treflem Sopot.

Początek meczu we Włocławku należał do Anwilu. Po punktach Josipa Sobina oraz Aarona Broussarda Anwil prowadził 9:4. Ale to było preludium do do serii 16:0 dla Anwilu. Po przerwie między kwartami wiatr w żagle złapali zawodnicy Startu. To oni rozpoczęli serią14:2. Po późniejszym wsadzie Devonte Upsona goście zbliżyli się na zaledwie punkt! Rzuty wolne Mateusza Dziemby dały ekipie Davida Dedka prowadzenie w końcówce kwarty. Przed przerwą jeszcze dorzucił punkty Michalak i włocławianie schodzili na dużą przerwę prowadząc 46:44.

W trzeciej odsłonie serią 12:0 Anwil zbudował sobie kolejną przewagę. Sytuację starał się jeszcze zmieniać Devonte Upson, ale po 30 minutach to gospodarze prowadzili 66:58. W czwartej kwarcie po trójkach Jamesa Washingtona i Marcina Dutkiewicza lublinianie zbliżyli się jeszcze na sześć punktów, ale zespół z Włocławka nie chciał już na nic więcej pozwolić.

 

ANWIL WŁOCŁAWEK – TBV START LUBLIN 90:80 (34:16, 12:28, 20:14, 24:22)

Anwil: Michał Michalak 24, Jarosław Zyskowski 18, Walerij Lichodiej 17, Josip Sobin 7, Vladimir Mihailović 6, Nikola Marković 5, Szymon Szewczyk 5, Aaron Broussard 4, Mateusz Kostrzewski 2, Chase Simon 2, Kamil Łączyński 0.

TBV Start: Joe Thomasson 21, Devonte Upson 17, Kacper Borowski 12, Mateusz Dziemba 9, Uros Mirković 8, Michael Gospodarek 5, Marcin Dutkiewicz 3, James Washington 3, Roman Szymański 2, Wojciech Czerlonko 0, Anton Gaddefors 0.

 

Szczecinianie po trafieniu Martynasa Sajusa prowadzili 6:2. Obie drużyny kierowały piłki przede wszystkim w pole trzech sekund, a kibice oglądali sporo rzutów wolnych. Zawodnicy Kinga ciągle prowadzili, ale sopocianie nie poddawali się. Indywidualne akcje Tywaina McKee pozwoliły szczecinianom prowadzić po 10 minutach 29:27. W drugiej kwarcie sopocianie zdobywali przewagę po trójce Damiana Jeszkego. Spotkanie ciągle było rozgrywane jednak w rytmie kosz za kosz, a to oznaczało błyskawiczne zmiany prowadzenia. Dopiero później po trójce Iana Bakera goście zdobyli siedem punktów przewagi. Ostatecznie po pierwszej połowie było 52:46.

W trzeciej kwarcie King krok po kroku odrabiał straty. Najpierw kolejne trafienia Jakuba Schenka zbliżały gospodarzy na punkt, a na prowadzenie wyprowadził ich Tauras Jogela. Później ważne akcje kończyli też Mateusz Bartosz oraz Paweł Kikowski i po 30 minutach było już 77:71. To jednak nie załamywało gości. Sprawy w swoje ręce wzięli Sasa Zagorac i Łukasz Kolenda – to głównie dzięki nim Trefl zbliżał się do rywali i zaczął budować od początku przewagę. Po późniejszej akcji Pawła Leończyka drużyna trenera Jukki Toijali prowadziła już nawet 10 punktami!

 

KING SZCZECIN – TREFL SOPOT 94:104 (29:27, 17:25, 31:19, 17:33)

 

 

Komentarze